Sprawa dotyczyła mężczyzny powołanego do odbycia krótkotrwałych ćwiczeń wojskowych trwających niespełna dwa tygodnie.
Jegomość przejął się wezwaniem tak bardzo, że co prawda stawił się w wyznaczonej jednostce, ale był nietrzeźwy. I to w takim stopniu, że nie było mowy o tym, by mógł wykonywać jakiekolwiek ćwiczenia.