Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zbadała sprawę znanego warszawskiego adwokata Jacka Duboisa, któremu zarzucano „przekroczenie granic wolności wypowiedzi”. Rzecznik dyscyplinarny stołecznej ORA w słowach adwokata – „psim obowiązkiem prokuratury jest zapoznać obrońców i podejrzanych ze wszystkimi dowodami” – nie dopatrzył się znamion tego wykroczenia dyscyplinarnego. Umorzył więc postępowanie w lipcu 2017 r. Prokurator generalny wniósł odwołanie, zarzucając błędy w ustaleniach faktycznych i bezzasadne uznanie, że nie było znamion deliktu. Wniósł o uchylenie decyzji rzecznika i przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania. Podobne odwołanie złożył prokurator krajowy.
12 grudnia 2017 r. izbowy sąd dyscyplinarny w Warszawie utrzymał postanowienie rzecznika w mocy. Po wniesieniu przez PG kasacji, Izba Dyscyplinarna SN pozostawiła ją bez rozpoznania, wskazując na brak upoważnienia dla prokuratora krajowego, który podpisał się na kasacji, do jej złożenia w imieniu PG. Od tego postanowienia kasację wniósł sam prokurator generalny. Inny skład Sądu Najwyższego uchylił wcześniejsze postanowienie i przekazał sprawę ponownie do Izby Dyscyplinarnej.