Naczelny Sąd Administracyjny od maja br., a więc po tym, jak w marcu dostał od Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zielone światło dla badania uchwał Krajowej Rady Sądownictwa odnoszących się do konkursów do Sądu Najwyższego, niemal hurtowo uchwały te uchyla i umarza w tym zakresie postępowania przed radą. Takie decyzje NSA okazały się jednak niezrozumiałe dla przewodniczącego KRS, który złożył wnioski o wykładnię orzeczeń najważniejszego sądu administracyjnego w Polsce. Na nic to się jednak nie zdało, gdyż NSA uznał, że takie żądanie jest bezzasadne.
Wątpliwości przewodniczącego
Spór na linii NSA-KRS dotyczy konkursów do SN z 2018 r., na skutek których zostały obsadzone dwie nowe izby SN (Izba Dyscyplinarna oraz Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych), a w SN znalazła się m.in. Małgorzata Manowska, obecna I prezes SN. A stało się to jeszcze zanim NSA zdążył rozpoznać odwołania, jakie wpłynęły do niego od uchwał KRS dotyczących tych właśnie konkursów. Ustawodawca bowiem w międzyczasie zmienił przepisy i odebrał startującym do SN prawo odwoływania się od rozstrzygnięć KRS, a postępowania odwoławcze będące już w toku nakazał umorzyć. W takiej sytuacji NSA zwrócił się z pytaniami prejudycjalnymi do TSUE, a ten stwierdził, że sąd może pominąć nowe przepisy i zbadać uchwały KRS. W efekcie NSA uchylił już kilkanaście decyzji KRS zawierających wnioski o powołanie na urząd sędziego SN oraz we wszystkich tych sprawach umorzył postępowania przed KRS.
Właśnie te umorzenia wzbudziły wątpliwości przewodniczącego KRS. Skierował on więc do NSA szereg wniosków o dokonanie wykładni wyroków. Jak argumentował, NSA umorzył postępowania przed radą, „nie przedstawiając praktycznie żadnego wywodu prawnego przemawiającego za zastosowaniem takiego rozwiązania, co uniemożliwiło poznanie argumentów i motywów, które doprowadziły NSA do przedstawionej konkluzji”.
NSA oparł swoje rozstrzygnięcie na przepisach kodeksu postępowania cywilnego. Jak jednak podniósł przewodniczący rady, przed KRS nie stosuje się procedury cywilnej.
Zdaniem przewodniczącego Pawła Styrny umorzenia dokonane przez NSA można odczytywać jako swego rodzaju wkroczenie przez ten sąd w kompetencje KRS, która jako konstytucyjny organ samodzielnie decyduje, czy dane postępowanie nominacyjne umorzyć, czy też je kontynuować. W swoim wniosku podał, że umorzenie postępowania przed KRS ma istotne znaczenie dla dalszego toku postępowań nominacyjnych dotyczących obsadzenia wolnych stanowisk sędziowskich w Sądzie Najwyższym, bowiem wpływa na status uczestników tych postępowań. Wydane przez NSA orzeczenia wzbudziły wątpliwości odnośnie do dalszego losu konkursów do SN, toczących się przed KRS, a w konsekwencji także niepewność uczestników tych postępowań odnośnie do ich przyszłości.
Argumenty NSA
NSA oddalił wnioski, uznając je za niezasadne. Uzasadniając swoje rozstrzygnięcia, sąd przyznał, że przepisy k.p.c. nie mają zastosowania w postępowaniu przed KRS. Nie zmienia to jednak tego, że miały one zastosowanie w postępowaniach przed NSA wszczętych odwołaniami od uchwał KRS. Jak tłumaczy sąd, stanowiły one - z wszystkimi konsekwencjami tego stanu rzeczy - formalnoprawną podstawę prowadzenia tego typu postępowań. NSA wskazał, że kwestia ta została już wyjaśniona w wyrokach, których wykładni domagał się przewodniczący.
- Po lekturze uzasadnień postanowień oddalających wnioski muszę stwierdzić z żalem, że NSA, zamiast wskazać konkretną podstawę swoich rozstrzygnięć, zasłonił się kwestiami formalnoprawnymi. Zasygnalizował jedynie, że podtrzymuje swoje wcześniejsze uwagi co do sposobu ukształtowania składu KRS, ale to nie rozwiewa naszych wątpliwości - mówi w rozmowie z DGP Paweł Styrna. Jak bowiem zauważa, tu chodzi nie o kompetencje tej obecnej rady, ale rady jako organu konstytucyjnego, bez względu na to, w jaki sposób zostanie ona ukształtowana w przyszłości.
Spór kompetencyjny
NSA w uzasadnieniu swoich postanowień o oddaleniu wniosków przewodniczącego KRS zauważył również, że wykładnia wyroku „nie może prowadzić ani do uzupełnienia rozstrzygnięcia, ani też do zmiany jego treści, a w konsekwencji do wydania nowego rozstrzygnięcia czy też uzupełnienia poprzedniego”.
- Moje wnioski w żadnym razie nie miały na celu doprowadzenia do zmiany rozstrzygnięć. Jestem prawnikiem i przecież doskonale wiem, że NSA nie ma kompetencji do dokonywania korekty swoich wyroków - zapewnia Paweł Styrna. I dodaje, że wnioski były podyktowane przede wszystkim troską o interesy osób, które startowały w konkursach umorzonych przez NSA.
Przewodniczący KRS stoi na stanowisku, że NSA nie ma kompetencji do umarzania postępowań toczących się przed innym organem konstytucyjnym, w tym przed KRS. Może to robić, ale tylko w stosunku do innych organów administracyjnych, które podlegają jego kognicji. Pytany przez DGP o to, czy wystąpi więc do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między NSA a KRS, odpowiada, że w chwili obecnej nie jest w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi na tak postawione pytanie.
- Na pewno rozstrzygnięcia NSA zostaną poddane wnikliwej analizie prawnej - mówi sędzia Styrna. Jak jednak zaznacza, jego intencją z całą pewnością nie jest wchodzenie w konflikty z jakimikolwiek organami, w tym także z NSA.
Prawnicy, których pytaliśmy o działania podjęte przez przewodniczącego KRS, twierdzili, że na pierwszy rzut oka nie widzą sporu kompetencyjnego między radą a NSA. Bez wnikliwego przyjrzenia się sprawie nie chcieli jednak wydawać ostatecznych sądów.
Dlaczego zdaniem NSA należało umorzyć postępowania przed KRS / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe