Burzę w mediach społecznościowych środowiska prawniczego wywołał niedawny wypadek z udziałem jednego z adwokatów izby łódzkiej. Ze wstępnych ustaleń organów ścigania wynika, że to prowadzony przez niego samochód zjechał na przeciwległy pas, co doprowadziło do zderzenia czołowego z prawidłowo jadącym pojazdem. W wyniku wypadku dwie kobiety poniosły śmierć. Adwokat dzień po zdarzeniu umieścił w mediach społecznościowych nagranie, w którym stwierdził, że była to konfrontacja (jego) bezpiecznego samochodu z „trumną na kółkach” i m.in. dlatego te kobiety zginęły, a „niektórzy są zadowoleni, bo kupili sobie auto za 3 tys. zł”. Jego reakcja została odebrana jako zrzucanie winy na ofiary. Niektórzy komentujący przypominali wcześniej publikowane przez adwokata zdjęcia i filmy, na których widać m.in. jak jedzie on z prędkością ponad 150 km/h, a na desce rozdzielczej palą się kontrolki wskazujące na problemy z silnikiem i niskie ciśnienie w oponach.
– Jeśli ktoś zamiast żalu okazuje arogancką butę, uzasadniając, że ofiara sama sobie jest winna, to u większości ludzi budzi to odruch sprzeciwu, bo taka postawa jest moralnie odrażająca. Szczególnie nieakceptowalne jest, gdy w tak niewłaściwy sposób postępuje adwokat w sprawie, w którą jest osobiście zamieszany – komentuje Jerzy Naumann, specjalista z zakresu etyki adwokackiej i sędzia sądu dyscyplinarnego przy ORA Warszawa.