Adam Synakiewicz jest sędzią częstochowskiego Sądu Okręgowego. Zrobiło się o nim głośno po artykule w DGP. Opisaliśmy w nim, że orzekając w jednej ze spraw odwoławczych, sędzia Synakiewicz zdecydował się na własną rękę zbadać zgodność z prawem powołania sędziego, który wyrokował w I instancji. Odwołał się przy tym do najnowszego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Na reakcję rzeczników dyscyplinarnych nie trzeba było czekać długo – po kilku godzinach od naszej publikacji główny rzecznik Piotr Schab poinformował o wszczęciu postępowania wyjaśniającego w sprawie częstochowskiego sędziego. To jednak nie wszystko. Jak się bowiem teraz okazuje, kolejnym krokiem było zwrócenie się przez Przemysława Radzika do prezesa SO w Częstochowie, aby ten odsunął Adama Synakiewicza od orzekania. Potwierdza to w rozmowie z DGP tamtejszy rzecznik prasowy sędzia Dominik Bogacz. Jak zauważa, tego typu decyzje prezes sądu podejmuje z urzędu, tak więc pismo zastępcy rzecznika dyscyplinarnego traktować należy jako swego rodzaju impuls do podjęcia ewentualnych działań zmierzających do zawieszenia sędziego.
Reklama
– Prezes sądu odpisał jednak, że nie widzi podstaw do zarządzenia przerwy w czynnościach służbowych sędziego Adama Synakiewicza – informuje Bogacz.
To jednak może nie kończyć sprawy. Z prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 2072 ze zm.) wynika, że taką decyzję może podjąć również minister sprawiedliwości. O ile oczywiście dojdzie do wniosku, że jest to konieczne „ze względu na rodzaj czynu dokonanego przez sędziego, powagę sądu lub istotne interesy służby”. Tymczasem Zbigniew Ziobro zabrał już publicznie głos w tej sprawie i bardzo negatywnie ocenił wydane przez częstochowskiego sędziego orzeczenie. Jak stwierdził, „osoby, które wypowiadają posłuszeństwo państwu i prawu polskiemu, powinny być poddane procesowi dyscyplinarnemu” oraz „usuwane z sądownictwa”.