Sprawa trafiła do TK po tym, jak w marcu tego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że brak sądowej kontroli uchwał Krajowej Rady Sądownictwa zawierających wniosek o powołanie na urząd sędziego Sądu Najwyższego mógł naruszać unijne prawo. Pytania TSUE zadał Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrujący odwołania od uchwał KRS. Chodziło o konkursy do SN, na skutek których do najważniejszego sądu w Polsce zostali powołani m.in. obecna I prezes SN Małgorzata Manowska czy też rzecznik prasowy SN Aleksander Stępkowski. NSA, po otrzymaniu odpowiedzi od TSUE, uchylił uchwały KRS, jednocześnie jednak zastrzegł, że nie ma kompetencji, aby oceniać prezydenckie akty powołania na urząd sędziego SN.
Wniosek premiera zmierza m.in. do zakwestionowania przez trybunał możliwości dokonywania przez sądy oceny niezawisłości sędziów na podstawie orzecznictwa TSUE. Premier skarży trzy przepisy traktatu o UE. Chodzi o te normy, które zdaniem Mateusza Morawieckiego pozwalają m.in. odstąpić od stosowania polskiej konstytucji.