Reklama

Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł w poniedziałek, że prof. Barbara Engelking i prof. Jan Grabowski nie muszą przepraszać za stwierdzenia z książki "Dalej jest noc", która przedstawia losy Żydów w okupowanej Polsce. Wyrok jest prawomocny. Tym samym sąd uwzględnił apelację badaczy i zmienił wcześniejszy wyrok, zgodnie z którym historycy mieli przeprosić za informacje z tej publikacji. Badaczy Holokaustu pozwała Filomena Leszczyńska za obrazę jej krewnego, dawnego sołtysa opisanego w książce. Wspierająca powódkę Reduta Dobrego Imienia zapowiedziała złożenie kasacji do Sądu Najwyższego w tej sprawie.

"Instytut Pamięci Narodowej już kilka lat temu i na podstawie rzetelnie przeprowadzonych analiz źródłowych +Dalej jest noc+ wyraźnie wskazał, że publikacja ta została przygotowana nierzetelnie i stronniczo (…). W naszej ocenie doszło tam do ewidentnych manipulacji i przekłamań, które +Dalej jest noc+ dyskwalifikują jako publikację naukową" - powiedział PAP dr Rafał Leśkiewicz, wiceszef BBH IPN, a także pełnomocnik prezesa Instytutu do spraw prowadzenia badań nad terrorem okupacyjnym na ziemiach polskich w latach 1939-45.

Badacz zastrzegł przy tym, że IPN jako urząd nie komentuje wyroków sądów, zwłaszcza w sytuacji, gdy - tak jak w obecnej sytuacji - nie jest jeszcze znane pisemne uzasadnienie orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Na temat "Dalej jest noc", publikacji działającego przy ISiF PAN Centrum Badań nad Zagładą Żydów, historycy IPN - jak przypomniał Leśkiewicz - opublikowali krytyczne recenzje. Jako najważniejszą z nich wymienił "Korektę obrazu" dr. Tomasza Domańskiego z Delegatury IPN w Kielcach. Historyk ten odnosząc się do sformułowanej we wstępie "Dalej jest noc" tezy badaczy Holokaustu, że to "nastawienie polskiego otoczenia w ogromnym stopniu warunkowało szanse przeżycia Żydów" przypomniał, że w warunkach niemiecko-nazistowskiej okupacji Polski o życiu i śmierci Żydów decydowali Niemcy, a nie Polacy.

W ubiegłym roku ukazała się także książka "Korekty ciąg dalszy", w której Domański odniósł się do zarzutów badaczy Holokaustu wobec jego pierwszej recenzji. Obie publikacje można pobrać ze strony portalu przystanekhistoria.pl prowadzonego przez IPN.

"W tych dwóch opracowaniach wyraźnie wskazaliśmy jakiego naukowego warsztatu nie dopełnili autorzy i redaktorzy publikacji +Dalej jest noc+. Ponadto na przełomie roku ukaże się kolejna książka demaskująca pracę tych badaczy, którą przygotował Piotr Gontarczyk. Historyk ten analizując źródła, na których bazowali autorzy +Dalej jest noc+ i wnioski, które formułowali, punkt po punkcie udowadnia szereg ich manipulacji i wręcz przekłamań" - podkreślił Leśkiewicz.

"Podstawowe zarzuty polegają między innymi na tym, że autorzy kompilują cytaty z różnych źródeł łącząc je w całość jako pochodzące z jednego źródła. Dodatkowo autorzy ucinali zdania cytując źródła w taki sposób, żeby jednoznacznie wynikały z nich postawione z góry tezy - wprost wskazujące na odpowiedzialność Polaków za mordowanie Żydów lub ich denuncjację. Ponadto autorzy dopuszczali się takich rzeczy jak fałszowanie relacji ze źródeł. To znaczy, co innego jest w źródle, w oryginalnym dokumencie, na który powołują się autorzy, a inne wnioski pojawiają się w narracji samej książki" - wymieniał historyk.

"Ucinanie czy zamiana niektórych słów w źródłach powoduje, że zmienia się wymowę tego źródła dopasowując je pod przyjęte wcześniej tezy" - dodał.

Podsumowując wiceszef BBH IPN ocenił, że tak przygotowane publikacje nie mogą zostać uznane za wartościowe od strony naukowej. "Wolność badań naukowych w sposób jednoznaczny łączy się z rzetelnością tych badań. Naukowcy, w tym historycy, muszą być odpowiedzialni za to, w jaki sposób interpretują źródła. Czy robią to w sposób obiektywny, starając się ustalić fakty, opierając się na porównywaniu źródeł, cytowaniu ich dosłownie i na tej podstawie wyciągając wnioski, czy też stosują manipulacje źródłami po to tylko, żeby udowodnić postawione przez siebie na wstępie tezy" - podkreślił Leśkiewicz.

Świrski: Wyrok ws. książki "Dalej jest noc" jest nielogiczny

"W mojej ocenie ten wyrok jest nielogiczny, a zwłaszcza jego uzasadnienie, dlatego, że z jednej strony sędzia obszernie mówi o uprawnieniu Filomeny Leszczyńskiej do występowania w obronie dóbr i pamięci swojego stryja, pomówionego przez Barbarę Engelking i Jana Grabowskiego w książce +Dalej jest noc+, a z drugiej strony w tym uzasadnieniu jest mowa o tym, że badania naukowe, historyczne nie mogą być weryfikowane. To kompletnie niezrozumiałe uzasadnienie" – powiedział PAP Prezes Reduty Dobrego Imienia (RDI) Maciej Świrski. Zapowiedział złożenie kasacji.

W ocenie Świrskiego, "wyrok ten jest alarmujący, ponieważ wpisuje się w to, co wczoraj powiedział poseł Artur Łącki z KO, że +Obozy koncentracyjne, w których mordowało się Żydów, Polaków i wszystkich innych, powstały na terenie Polski, dlatego że w Polsce był największy antysemityzm przed II wojną światową+. Łącki dopytywany, czy to jest jego opinia, czy kogoś cytuje, odpowiedział: "To nie jest moja opinia. To jest opinia wielu historyków światowych".

Proces ws. "Dalej jest noc"

Proces ws. "Dalej jest noc" rozpoczął się w październiku 2019 r. Według Filomeny Leszczyńskiej jej stryj, sołtys wsi Malinowo Edward Malinowski, został fałszywie pomówiony w spornej książce o ograbienie Żydówki i współpracę z Niemcami podczas II wojny światowej. Pomówienie to - w jej ocenie - dotyczy opisanej przez prof. Engelking historii Estery Siemiatyckiej, której Malinowski ocalił życie. Powódka domagała się 100 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosin.

Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalając w poniedziałek powództwo Leszczyńskiej zwrócił uwagę, że w tej sprawie doszło do zderzenia wartości: prawa do wolności badań naukowych i prawa do ochrony dóbr osobistych polegających na kulcie pamięci osoby zmarłej. Podczas prac nad książką - jak podkreśliła sędzia Joanna Wiśniewska-Sadomska - prof. Engelking zgromadziła obszerny materiał źródłowy, dokonała jego krytycznej oceny i ustaleń. "W takiej sytuacji, zdaniem sądu apelacyjnego, weryfikowanie i podważanie oceny pozwanej, do czego w istocie zmierza w tej sprawie strona powodowa, stanowi niedopuszczalną ingerencję w wolność badań naukowych i swobodę wypowiedzi" - wskazała sędzia. Zauważyła przy tym, że sąd nie przesądził o prawidłowości spornych wyników badań, ponieważ ocena metodologii badań historycznych, krytyka czy weryfikacja źródeł nie jest przedmiotem postępowania przed sądem.

Dwutomowa książka "Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski" z 2018 r. przedstawia strategie przetrwania ludności pochodzenia żydowskiego na terenie kilku wybranych powiatów okupowanej Polski. Porusza także problem przemocy Polaków wobec Żydów, głównie po likwidacji gett, gdy Żydzi szukali ratunku m.in. w polskich wsiach. Książka wywołała duże kontrowersje w środowisku historyków. W swoich recenzjach krytykowali ją m.in. historycy z Instytutu Pamięci Narodowej, natomiast w obronie autorów wystąpiły m.in. Instytut Yad Vashem czy Komitet Nauk Historycznych PAN.