Wcześniej, jak pisaliśmy na łamach DGP, sędzia Markiewicz pozwał Tomasza Przesławskiego, prezesa Izby Dyscyplinarnej SN. Teraz postanowił do tej sprawy dopozwać, oprócz wspomnianej I prezes SN, także siedmiu innych sędziów, którzy przeszli procedurę konkursową przed obecną Krajową Radą Sądownictwa, w tym sześciu sędziów SN oraz jednego sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Interes publiczny
Swój pozew o ustalenie nieistnienia stosunku służbowego między Tomaszem Przesławskim a SN Krystian Markiewicz oparł na art. 189 kodeksu postępowania cywilnego. Przepis ten stanowi, że „Powód może żądać ustalenia przez sąd istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa, gdy ma w tym interes prawny”. Jak wówczas argumentował prezes Iustitii, jego interes prawny polegał na tym, że pozwany jako prezes ID SN wyznaczył sąd dyscyplinarny, który ma rozpatrzeć jego sprawę dyscyplinarną. Teraz, wnosząc o wezwanie do tej sprawy w charakterze powodów ośmiu innych sędziów, Markiewicz powołuje się już nie na swój własny interes a na interes publiczny.
Reklama
– Dalsze pełnienie przez te osoby obowiązków i to zarówno w sferze orzeczniczej, jak i poza nią, narusza prawo do sądu zagwarantowane m.in. w traktatach unijnych czy Karcie praw podstawowych UE – podkreśla Krystian Markiewicz. Jak zaznacza, pozwani to nie tylko osoby, które zostały powołane na urząd sędziego z jaskrawym naruszeniem prawa krajowego oraz niezgodnie z prawem unijnym, ale także popadłe w głęboką zależność od władzy wykonawczej.

Reklama
– Dlatego też zasadne jest, w celu usunięcia niepewności prawnej związanej z ich statusem, by zostały one wezwane do udziału w sprawie w charakterze pozwanych – mówi sędzia Markiewicz.
Pozostałymi pozwanymi, oprócz wspomnianej Małgorzaty Manowskiej są: Leszek Bielecki orzekający w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, Konrad Wytrykowski z ID SN, Jacek Widło (Izba Cywilna), Kamil Zaradkiewicz (IC), Antoni Bojańczyk (Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych), Marek Siwek (Izba Karna) oraz Rafał Stasikowski z NSA.
Aleksander Stępkowski, rzecznik prasowy SN potwierdza, że pismo procesowe sędziego Markiewicza wpłynęło do SN i zostało przekazane do IPiUS SN.
– Jednocześnie nic nam nie wiadomo, by zapadło jakiekolwiek postanowienie w tej sprawie, w szczególności postanowienie uwzględniające wniosek, który w oczywisty sposób jest procesowo niedopuszczalny. Gdyby tak się jednak stało, to byłoby to rażące i aroganckie naruszenie unormowań kodeksu postępowania cywilnego. Dla każdego prawnika jest oczywiste, że w odniesieniu do I prezes SN nie zachodzi taki rodzaj współuczestnictwa procesowego z pozostałymi pozwanymi, który umożliwiałby jej dopozwanie – podkreśla rzecznik Stępkowski.
Warto jednak w tym miejscu również przypomnieć, że Małgorzata Manowska pod koniec zeszłego roku złożyła do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niezgodności z ustawą zasadniczą art. 189 k.p.c., w zakresie, w jakim pozwala on badać nawiązanie stosunku służbowego sędziego wskutek jego powołania przez prezydenta na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa (patrz grafika). Na razie TK nie wydał jeszcze orzeczenia w tej sprawie.
Wątpliwa podstawa
Rodzi się więc pytanie, czy pozew oparty na art. 189 k.p.c. w takim przypadku ma szanse powodzenia. Eksperci mają wątpliwości.
– Powoływanie się na interes publiczny przy powództwie o ustalenie stosunku prawnego z art. 189 k.p.c. absolutnie nie wchodzi w grę, bowiem postępowanie cywilne jest postępowaniem prywatnym. Interes prawny w rozumieniu tego przepisu oznacza interes w dochodzeniu swego roszczenia. W tym powództwie, odmiennie niż w pozostałych, czyli w powództwie o zasądzenie i o ukształtowanie, powód, dochodząc swojego roszczenia, musi wykazać, że orzeczenie ustalające jest mu niezbędne z uwagi na potrzebę ochrony jego praw podmiotowych – tłumaczy dr Grzegorz Julke z katedry postępowania cywilnego Uniwersytetu Gdańskiego.
Sędzia Markiewicz ma świadomość, że postępowanie oparte na art. 189 k.p.c. co do zasady nie ma służyć interesowi publicznemu, a prywatnemu. Jak jednak przypomina, w orzecznictwie m.in. luksemburskiego trybunału już dawno przesądzono niezgodność z prawem unijnym przepisów państw członkowskich, które uniemożliwiałyby sądowi zagwarantowanie skuteczności prawa UE. W tym przypadku chodzi oczywiście o prawo do skutecznej ochrony sądowej.
– Obecna władza polityczna podjęła zorganizowane i systematyczne działania mające na celu całkowite podporządkowanie sobie wymiaru sprawiedliwości. A to prowadzi do zmiany prawa do ochrony sądowej w fasadę – tłumaczy prezes SSP „Iustitia”. Jego zdaniem nie można dopuścić do sytuacji, w której obywatele będą mieli szansę zakwestionować taki stan rzeczy dopiero wówczas, gdy ich sprawę będzie miał sądzić wadliwie obsadzony sąd. Bo nie chodzi tutaj tylko o powołania sędziów SN czy NSA. Problem ten, ze względu na udział we wszystkich tych procedurach budzącej poważane wątpliwości KRS co do jej zgodności z prawem zarówno krajowym, jak i unijnym, dotyczy bowiem także sędziów sądów powszechnych.
– Tak więc nie mówimy tutaj o incydentalnych przypadkach wadliwego powołania, ale o zorganizowanym procederze, którego skutkiem może być już niedługo wadliwe obsadzenie większości krajowych stanowisk sędziowskich – tłumaczy powody swojej decyzji Krystian Markiewicz.
Wyłączenie sędziów
Sprawa przeciwko Tomaszowi Przesławskiemu toczy się przed Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN. Już sam ten fakt rodzi spory, gdyż ustawa o SN (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 154 ze zm.) przewiduje, że właściwą do rozpoznawania spraw z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych dotyczących sędziów SN jest ID SN (powództwo zostało złożone przed zawieszeniem izby przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej).
Wątpliwości po stronie pozwanej rodzi również to, jacy sędziowie znaleźli się w składzie mającym orzekać w tej sprawie. Dlatego też, jak udało nam się ustalić, SN, który jest pracodawcą pozwanego, złożył wnioski o ich wyłączenie. Nie zostały one uwzględnione, jednak rozstrzygnięcia te zostały zaskarżone. Ale i w tym postępowaniu pojawiły się wnioski o wyłączenie sędziów mających rozpatrywać zażalenia. A jako że w jednym z nich podniesiono kwestię niezależności, wniosek ten trafił do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Ta dopatrzyła się nieprawidłowości i wyłączyła jednego z sędziów IPiUS od rozstrzygania zażalenia. ©℗
Dlaczego zdaniem I prezes SN artykuł 189 k.p.c. jest niezgodny z konstytucją
Współpraca Piotr Szymaniak