Początkiem sprawy był nieprawidłowo przeprowadzony przez stomatologa zabieg ekstrakcji zęba u pacjenta. Jego efektem była przetoka zatokowa, pozostawione w kanale zębowym ciało obce (resztki materiałów stomatologicznych używanych przy zabiegu) i kilkutygodniowy pobyt poszkodowanego w szpitalu. Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Gdy były pacjent zjawił się w gabinecie stomatologa, doszło do awantury zakończonej rękoczynami. Jej inicjatorem był stomatolog, który według relacji poszkodowanego miał go popychać, szarpać, a nawet przyduszać. Choć krewki dentysta próbował oskarżyć pacjenta o naruszenie miru domowego i wtargnięcie do gabinetu, zapis z monitoringu nie pozostawił wątpliwości, kto rozpoczął bójkę.
Okręgowy sąd lekarski uznał dentystę za winnego obu zarzucanych czynów (poważnego błędu lekarskiego i naruszenia nietykalności oraz godności pacjenta) i ukarał go naganą. Naczelny Sąd Lekarski (NSL) – w wyniku odwołania tak obrony, jak i rzecznika odpowiedzialności zawodowej – zmienił jednak ten wyrok i uniewinnił stomatologa od zarzucanego mu błędu. Głównym powodem takiej decyzji NSL było niedostarczenie do sądu dokumentacji medycznej. Tej obwiniony nie miał w komplecie, stąd z braku dowodów nie można było go ukarać za nieprawidłowe leczenie. Wobec zarzutu szarpaniny w gabinecie NSL był bardziej surowy: nie tylko potwierdził winę lekarza, lecz także zmienił orzeczenie na jego niekorzyść, wymierzając mu zamiast nagany karę pieniężną w wysokości 15,5 tys. zł.
Tym razem kasacja obrońcy nie odniosła skutków. SN oddalił ją jako oczywiście bezzasadną.
– Zgodnie z art. 53 ustawy o izbach lekarskich ich członkowie podlegają odpowiedzialności zawodowej za naruszenie zasad etyki lekarskiej i przepisów związanych z wykonywaniem zawodu lekarza. Dlatego nie można uznać za zasadny zarzut kasacji, według którego odpowiedzialność lekarska ma opierać się wyłącznie na podstawie ustawowej. Odpowiedzialności podlega też lekarz, który narusza zasady etyczne wykonywania zawodu. Artykuł 12 Kodeksu etyki lekarskiej nakazuje lekarzom życzliwie i kulturalnie traktować pacjentów, szanując ich godność osobistą, prawo do intymności i prywatności. Trudno więc zgodzić się z twierdzeniami obrony, jakoby popychanie i szarpanie nie były naruszeniem tego artykułu. Na etapie kasacji polemika z niewątpliwymi ustaleniami faktycznymi sądów I i II instancji, którą usiłowała podjąć obrona, jest niedopuszczalna – powiedział sędzia Eugeniusz Wildowicz.
orzecznictwo
Postanowienie Sądu Najwyższego z 14 lipca 2021 r., sygn. I KK 29/21. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia