Kieruje pan zespołem, który prowadzi prace nad projektem nowego kodeksu etyki. Co jeszcze wymaga w nim zmian, skoro był już przedmiotem prac w poprzedniej kadencji Naczelnej Rady Adwokackiej?
Tak, były takie prace, ale środowisko adwokackie dostrzega słabość przygotowanego projektu. W konsekwencji podjęto decyzję o powołaniu zespołu i przygotowaniu punktowych zmian w zbiorze zasad etyki adwokackiej. W poprzedniej kadencji powstał zespół i projekt, tęgie głowy nad nim pracowały, ale zabrakło czasu na konsultacje proponowanych rozwiązań ze środowiskiem adwokackim, co skutkowało bardzo chłodnym przyjęciem projektu. Teraz odbyło się już kilka debat na różnych platformach. Pojawiły się nawet krytyczne głosy, żeby nie układać zbioru etyki pod oczekiwania środowiska. Oczywiście, że nie o to chodzi. Ale te oczekiwania musimy zebrać. Bo trzeba pamiętać o tym, że adwokatura dziś jest bardzo różna. Są adwokaci typowo sądowi, tacy jak ja, którzy „żyją z indywidualnych klientów”, ale są też tacy pracujący w korporacji, zajmujący się spółkami prawa handlowego. I te grupy niekoniecznie muszą mieć wzajemnie świadomość problemów innych.