Reklama

RODO jako lek na „długą pamięć” wyszukiwarek.

Jednym z rozwiązań opisanego na wstępie problemu może być obowiązująca od 24 maja 2018 r. regulacja zawarta w ogólnym rozporządzeniu o ochronie danych osobowych (pomijam w tym miejscu jego pełny, barokowy tytuł) potocznie określonym skrótem „RODO”. Jego art. 17 przewiduje instytucję zwaną powszechnie jako „prawo do bycia zapomnianym”. W znacznym uproszczeniu wymieniony przepis przyznaje osobie, której dane dotyczą, prawo żądania od administratora usunięcia przetwarzanych przez niego danych osobowych, jeśli wystąpi jeden z opisanych w tym przepisie przypadków (np.: dane osobowe są zbędne z punktu widzenia celu, w którym zostały zebrane, czy w sytuacji, gdy dysponent danych wycofał zgodę na ich przetwarzanie, bądź też wniósł sprzeciw wobec przetwarzania danych). Choć przepis jest sformułowany dość ogólnie (odnosi się do każdej kategorii administratorów i każdej postaci przetwarzania danych) to jako jego genezę wskazuje się właśnie problemy wynikające z funkcjonowania wyszukiwarek internetowych (konkretnie sprawę zakończoną orzeczeniem TSUE z 13.05.2014 r. C 131/12, w praktyce nazywane „wyrokiem Google Spain”). Istotne jest to, że powołany wyżej przepis powinien ułatwiać życie uprawnionym. Pozwala on bowiem na wyeliminowanie określonych (niepożądanych z punktu widzenia uprawnionego) wyników wyszukiwania internetowego bez konieczności usunięcia niepożądanej treści z każdej strony internetowej, na której ona się znajduje (co w przypadku informacji rozpowszechnionych na wielu różnych portalach zarządzanych przez różne podmioty jest bardzo uciążliwe i czasochłonne)

Kiedy trzeba zapomnieć o byciu zapomnianym.

Art. 17 RODO może być zastosowany bez poważniejszych komplikacji w sytuacji, w której użytkownik usunie swój profil na serwisie społecznościowym lub portalu ułatwiającym poszukiwanie zatrudnienia, a tymczasem w wynikach wyszukiwania po wpisania imienia i nazwiska użytkownika nadal pojawi się odesłanie do tego rodzaju danych. Jest to bowiem klasyczny przypadek, w którym doszło do wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Sytuacja osób, które chciałyby, aby wyszukiwarki „zapomniały” o wydanych przeciwko nim wyrokom karnym (czy innym niekorzystnym informacjom) jest jednak zdecydowanie bardziej złożona. Wynika to z dwóch przyczyn.

Po pierwsze (jak była o tym mowa wyżej) art. 17 RODO nie nakłada na administratora danych obowiązku ich usunięcia w każdym przypadku, w którym domaga się tego osoba, której dane dotyczą, lecz wymaga, aby wystąpiła jedna z opisanych w tym przepisie sytuacji. Jeśli dane były przetwarzane bez zgody uprawnionego (np.: na podstawie art. 6 ust. 1 pkt f) RODO), a tak będzie najczęściej w przypadku informacji o wydanym wyroku skazującym, trudno będzie „wprost” dopasować jedną z podstaw uregulowanych w art. 17 ust. 1 RODO do tego rodzaju sytuacji. Choć można oczywiście twierdzić, że w chwili zatarcia skazania informacja o wyroku jest zbędna z punktu widzenia celu przetwarzania danych, to z pewnością nie będzie to twierdzenie oczywiste.

Po drugie, art. 17 ust. 3 pkt a RODO kreuje dla administratora (operatora wyszukiwarki) podstawę do tego, aby odmówić realizacji żądania usunięcia danych. Ma on taką możliwość wówczas, gdy przetwarzanie danych jest niezbędne do korzystania z wolności wypowiedzi i informacji. W zależności od realiów konkretnej sprawy administrator może twierdzić, że ujawnienie w wynikach wyszukiwania, iż dana osoba była skazana znajduje swoje uzasadnienie w prawie społeczeństwa do uzyskania informacji i to nawet po zatarciu skazania w świetle norm prawa karnego. W odniesieniu do wielu kategorii osób (np.: czynnych polityków) tego typu argumentacja może być uznana za trafną (choć z pewnością nie będzie ona niekontrowersyjna).

Z punktu widzenia praktycznego istotne jest to, że jeśli administrator (operator wyszukiwarki) odmówi usunięcia wyników wyszukiwania to w sprawie konieczne będzie złożenie skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych), albo wytoczenie powództwa o usunięcie danych na drodze postępowania cywilnego (por. art. 79 RODO). Jedna i druga możliwość łączy się z koniecznością nierzadko długotrwałego oczekiwania na ostateczne (prawomocne) rozstrzygniecie i niepewnością rezultatu takich działań.

Tekst powstał przy współpracy z Legalnakultura.pl

Adam Pązik