Protokół ten, jak wskazał autor postu, został mu przesłany przez sekretarz rady, a opublikował go, ponieważ „społeczność Śląskiej Adwokatury ma prawo wiedzieć jaki miało przebieg przedmiotowe posiedzenie”.
Problem w tym, że w poprawkach zgłoszonych do protokołu znalazły się dane wrażliwe innej adwokatki. – Jest to klasyczny przypadek naruszenia bezpieczeństwa danych osobowych. Ujawniający znał lub powinien znać zasady ich ochrony, ale się do nich nie zastosował – komentuje dr Paweł Litwiński, adwokat, specjalista z zakresu ochrony danych osobowych. – A jako że jest członkiem organu izbowego, czyli ORA, to organ ten, jako administrator danych osobowych, ponosi odpowiedzialność za naruszenie. Osoba, której dane wyciekły, może domagać się na drodze sądowej zadośćuczynienia, a jeśli wykaże, że poniosła szkodę, to także odszkodowania – dodaje mec. Litwiński.