Sprawa znalazła się w NSA po tym, jak jeden z obywateli przegrał przed warszawskim sądem administracyjnym spór z prokuratorem krajowym. WSA doszedł bowiem do wniosku, że nie miał prawa żądać od prokuratury skanu skargi nadzwyczajnej, gdyż dokumentu takiego nie można zakwalifikować jako informacji publicznej. Inny pogląd w tej kwestii ma rzecznik praw obywatelskich, który złożył w tej sprawie skargę kasacyjną.
Charakter skargi
Spór trafił do WSA po tym, jak prokurator krajowy, w odpowiedzi na wniosek obywatela o udostępnienie skanu skargi nadzwyczajnej wniesionej od prawomocnego nakazu zapłaty, poinformował, że ów wniosek dotyczy pisma procesowego, które uruchomiło postępowanie sądowe przed Sądem Najwyższym. A skoro tak, to zastosowanie mają tutaj przepisy kodeksu postępowania cywilnego, a nie ustawa o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2176).
WSA rozpatrując skargę obywatela na bezczynność organu, uznał natomiast, że żądana informacja nie stanowi informacji publicznej, choć argumentu tego nie podnosił nawet sam prokurator. Skład orzekający powołał się przy tym na orzecznictwo sądowoadministracyjne i ugruntowany w nim pogląd, zgodnie z którym „pozew, pismo procesowe organu, odpowiedź na skargę i każde inne pismo procesowe w indywidualnej sprawie nie jest dokumentem, który jest nośnikiem informacji publicznej” (wyrok WSA w Warszawie z 18 grudnia 2020 r., sygn. akt II SAB/Wa 554/20).
To nie jest zwykły pozew
– Tyle że skargi nadzwyczajnej nie można traktować jako zwykłego pozwu. Skarga nie przysługuje każdemu obywatelowi, może być wniesiona tylko przez ściśle określone organy i powinna być składana w naprawdę wyjątkowych sytuacjach, bo przecież jej efektem jest zakwestionowanie prawomocnego orzeczenia – mówi Bartosz Wilk z Sieci Obywatelskiej Watchdog, która pomogła obywatelowi w tej sprawie. Jak dodaje, korzystanie z tego szczególnego uprawnienia przez prokuratora generalnego, a więc przez organ władzy publicznej, powinno podlegać kontroli społecznej.
Z podobnego założenia wyszedł także RPO, który również zaskarżył rozstrzygnięcie WSA. Adam Bodnar podkreślił przy tym, że skargi nadzwyczajne są wnoszone wówczas, gdy zakwestionowanie wyroku jest konieczne z uwagi na naruszenie konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej. „Ponadto, ważne jest to, że o dopuszczeniu skargi nadzwyczajnej do rozpoznania decyduje spełnienie szczególnych wymogów, zaś wydane rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego mają istotne znaczenie dla ochrony interesu publicznego i państwa” – argumentuje RPO.
Działania prezesa UZP
Bartosz Wilk przypomina, że w przeszłości Naczelny Sąd Administracyjny mierzył się już z podobnym problemem prawnym. Chodzi o wyrok z lutego 2019 r (sygn. akt I OSK 315/17). Wówczas NSA rozpatrywał skargę kasacyjną od wyroku WSA. Ten uznał bowiem, że skarga złożona przez prezesa Urzędu Zamówień Publicznych na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej nie stanowi informacji publicznej. „Udostępnienie przedmiotowej skargi – podobnie jak udostępnienie pozwu – jest możliwe wyłącznie w trybie uregulowanym w kodeksie postępowania cywilnego” – stwierdził WSA.
NSA jednak doszedł do zupełnie innych wniosków. Jak podkreślił w uzasadnieniu wyroku uchylającego rozstrzygnięcie WSA, prezes UZP, wnosząc skargę na wyrok KIO, korzystał ze swojej ustawowej kompetencji, zmierzał do zakwestionowania orzeczenia KIO i tym samym do zmiany rozstrzygnięcia postępowania o udzielenie zamówienia publicznego. NSA zauważył, że sprawy, w których takie skargi są wnoszone, z uwagi na problemy w nich poruszane, stanowią żywotne problemy całego rynku zamówień publicznych. „Dlatego zapoznanie się z takimi skargami umożliwia uzyskanie informacji o stanowisku Prezesa UZP – centralnego organu administracji rządowej zajmującego się zamówieniami publicznymi, co do interpretacji przepisów problematycznych” – stwierdził NSA, uznając tym samym, że działania prezesa Urzędu Zamówień Publicznych w tym zakresie mają charakter publiczny.
– Ten wyrok stanowił dla nas punkt wyjścia przy ocenie sprawy – mówi Bartosz Wilk. Jego zdaniem obie sytuacje są do siebie bardzo podobne.
– Tak samo, jak obywatel ma prawo znać stanowisko prezesa UZP co do przepisów rządzących zamówieniami publicznymi, tak samo ma prawo wiedzieć, w jaki sposób prokurator generalny interpretuje przepisy o skardze nadzwyczajnej. Dzięki temu społeczeństwo będzie miało pełniejszą wiedzę na temat tego, w jakich sytuacjach może liczyć na pomoc ze strony PG – kwituje przedstawiciel Watchdog.
DGP zapytał Prokuraturę Krajową, czy zajęła już stanowisko w sprawie przed NSA. Na odpowiedź nadal czekamy.
O dopuszczeniu skargi nadzwyczajnej do rozpoznania decyduje spełnienie szczególnych wymogów, zaś wydane rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego mają istotne znaczenie dla ochrony interesu publicznego i państwa

opinia

Skarga nadzwyczajna jako przejaw aktywności organu władzy publicznej
Dr hab. Agnieszka Piskorz-Ryń, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ekspertka ds. prawa dostępu do informacji publicznej
Z punktu widzenia orzecznictwa sądów administracyjnych wyrok WSA w Warszawie jest uzasadniony. Dotychczasowe orzecznictwo bowiem nie kwalifikuje pozwów, pism procesowych organu czy odpowiedzi na skargi w indywidualnej sprawie jako informacji publicznej. Zwrócić należy jednak uwagę na aspekt, który nie był dotychczas przedmiotem oceny sądów. Skarga nadzwyczajna nie ma wyłącznie charakteru procesowego, jest również przejawem aktywności działania organu władzy publicznej, jakim jest prokurator generalny. Naczelny Sąd Administracyjny powinien więc rozważyć kwestię tę w innym niż dotychczas kontekście orzeczniczym, ogniskując uwagę nie tylko na charakterze dokumentu, ale także na działaniu prokuratora generalnego jako organu władzy publicznej. Obywatele mają prawo kontrolować realizacje jego kompetencji wynikającej z art. 89 ustawy o Sądzie Najwyższym.