Reklama
Dokonując czynności związanej z koniecznością zapłaty PCC (podobnie z podatkiem od spadków i darowizn), rejent pobiera od klientów kwotę wyliczonej daniny, a następnie do 7. dnia kolejnego miesiąca musi wpłacić ją na konto właściwego urzędu skarbowego. Z obowiązku tego nie wywiązywała się obwiniona w sprawie notariusz, która od początku 2017 r. do kwietnia 2019 r. (a zatem przez ponad dwa lata) nie wpłacała tych należności na czas lub regulowała je w niepełnej kwocie. Z tego tytułu postawiono jej zarzuty dyscyplinarne, a przeprowadzona w kancelarii wizytacja tylko potwierdziła nieprawidłowości w tym względzie.
Sąd korporacyjny pierwszej instancji w listopadzie 2019 r. uznał obwinioną za winną deliktu i orzekł karę zakazu prowadzenia kancelarii notarialnej. Po wniesieniu zażalenia Wyższy Sąd Dyscyplinarny przy Krajowej Radzie Notarialnej podtrzymał ten wyrok w czerwcu 2020 r. Obrońca obwinionej wywiódł więc kasację do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.
Podnosił w niej rażące naruszenie prawa przez WSD poprzez uznanie, że prawniczka działała umyślnie, z zamiarem zagarnięcia tych pieniędzy. Tymczasem opóźnienia we wpłatach były uzasadnione jej trudną sytuacją finansową – była jedynym żywicielem rodziny, musiała opiekować się schorowaną matką oraz ponosić koszty toczącego się przeciw niej postępowania karnego, zakończonego koniecznością zapłaty 25 tys. zł grzywny (rozłożonej na raty po 1 tys. zł). Ponadto obrońca wskazał na rażącą niewspółmierność orzekanej kary. Sama obwiniona tłumaczyła zaś, że przez większość czasu objętego postępowaniem płaciła należności w terminie, jednak urząd skarbowy zaliczał je na poczet wcześniejszych zaległości oraz odsetek. Prosiła też, by pozwolić jej wykonywać zawód jeszcze przez dwa lata, do czasu nabycia uprawnień emerytalnych. Obrońca przedstawił też decyzję US o umorzeniu postępowania (z października 2020 r.) oraz zaświadczenie o braku zaległości ze stycznia 2021 r.
Rzecznik dyscyplinarny przy KRN przekonywał jednak, że notariusz, wykorzystując pieniądze należne urzędowi skarbowemu na regulację innych zobowiązań, choć ważnych, musiała godzić się na to, że należności z tytułu podatku od czynności cywilnoprawnych nie zostaną zapłacone w terminie. Była to więc wina umyślna w zamiarze ewentualnym. Kary zaś nie można uznać za rażąco niewspółmierną, bowiem kobieta była już wcześniej karana łagodniej za podobne delikty (opóźnienia we wpłacie należności do sądu wieczystoksięgowego) i jak widać, nie przyniosło to oczekiwanego efektu.
Skład orzekający podzielił ten pogląd, oddalając wczoraj kasację jako oczywiście bezzasadną (postanowienie ID SN z 26 stycznia 2021 r., sygn. akt II DK 23/21).
Wskazał też, że obwiniona osiągała duże przychody z działalności kancelarii i nic nie stało na przeszkodzie, by z tych środków regulowała w pierwszej kolejności swoje zobowiązania ustawowe. A jako wieloletnia notariusz była świadoma swoich obowiązków, nie można tu więc mówić o nieumyślności czynu. Ponadto skład orzekający stwierdził, że nie jest władny odroczyć kary usunięcia z zawodu o dwa lata, a obwiniona może przez ten okres wykonywać inny zawód, czy to związany z jej wykształceniem prawniczym, czy nie.