Głośne orzeczenie

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał działacza „Solidarności” Adama Borowskiego za zniesławienie w związku z jego kontrowersyjną wypowiedzią na temat Romana Giertycha. Po wcześniejszym warunkowym umorzeniu postępowania – wobec braku przeprosin – sąd po podjęciu postępowania wymierzył Adamowi Borowskiemu karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania.

Skazany odmawia wykonania orzeczenia w zakresie nałożonych na niego obowiązków, co może skutkować zarządzeniem wykonania zawieszonej kary pozbawienia wolności. Sprawa wywołała szeroki odzew społeczny – grupa opozycjonistów z czasów PRL, niezależnie od sympatii politycznych, zaapelowała do ministra sprawiedliwości o „przyjrzenie się postępowaniu”. Prezydent RP zapowiedział z kolei rozważenie skorzystania z prawa łaski.

Wątpliwości prawne – kolizja prawa krajowego ze standardami EKPCz

Podstawą skazania Adama Borowskiego był przepis art. 212 par. 2 kodeksu karnego, który przewiduje możliwość wymierzenia kary pozbawienia wolności za zniesławienie. W świetle art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, gwarantującego wolność wyrażania opinii, sięganie po tego rodzaju sankcję jawi się jednak jako rażąco nieproporcjonalne.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że kara więzienia za słowo co do zasady pozostaje nie do pogodzenia z wolnością wypowiedzi. W sprawie Długołęcki przeciwko Polsce (skarga nr 23860/03) Trybunał uznał, że sama możliwość zastosowania kary więzienia za zniesławienie jest nieproporcjonalna. Podobnie w sprawach Cumpănă i Mazăre przeciwko Rumunii oraz Raichinov przeciwko Bułgarii ETPCz wskazał, że stosowanie sankcji karnych – a w szczególności kary pozbawienia wolności – w celu ochrony reputacji lub dobrego imienia pozostaje co do zasady nie do pogodzenia z art. 10 Konwencji i może być uznane za dopuszczalne wyłącznie w sytuacjach absolutnie wyjątkowych, takich jak wypowiedzi nawołujące do nienawiści czy podżegające do przemocy.

Nawet przy wyjątkowo poważnym naruszeniu dóbr osobistych pozbawienie wolności nadal jest nieproporcjonalne. Wymowne jest orzeczenie trybunału w sprawie Sallusti przeciwko Włochom, która dotyczyła skazania za publikację drastycznie naruszającą dobra osobiste i prywatność osób niepublicznych, w tym osoby małoletniej. Mimo znacznej wagi naruszenia, ETPCz uznał wówczas, że wymierzenie przez włoski sąd kary więzienia było środkiem rażąco nieproporcjonalnym, przekraczającym granice koniecznej ingerencji w wolność wypowiedzi.

Wypowiedź w ramach debaty publicznej?

W kontekście sprawy Adama Borowskiego nie można pominąć, że jego wypowiedź dotyczyła osoby będącej posłem oraz wykonującej zawód zaufania publicznego, aktywnie uczestniczącej w szeroko pojmowanej debacie publicznej. Nie oceniając trafności ani prawdziwości wypowiedzi skazanego, nie można zaprzeczyć, że w jego przekonaniu celem tej wypowiedzi było zwrócenie uwagi na kwestię istotną z punktu widzenia interesu społecznego. Skazany odnosił się pośrednio do rzekomych nieprawidłowości w działaniach prokuratury, wskazując – według własnej oceny – na przejawy nieuzasadnionego oportunizmu ścigania.

Europejski Trybunał Praw Człowieka konsekwentnie podkreśla, że istnieje jedynie niewielka możliwość nakładania ograniczeń na debaty dotyczące kwestii będących przedmiotem interesu publicznego. W sprawie Mamère przeciwko Francji trybunał wskazał, że uczestnicy debaty publicznej mogą posługiwać się nawet wyolbrzymieniem czy prowokacją. Podobną zasadę potwierdził w sprawie Steel i Morris przeciwko Wielkiej Brytanii stwierdzając, że w ramach interwencji publicznej, formułujący zarzut ma prawo do pewnego stopnia przesady lub prowokacji. Trybunał podkreśla także, że krytyczne opinie w sprawach publicznych nie muszą być w pełni udowodnione, jeśli są formułowane w dobrej wierze. W sprawie Dalban przeciwko Rumunii skazany sugerował przywłaszczenie środków publicznych, a w Magosso i Brindani przeciwko Włochom – planowane morderstwo terrorystyczne; w obu przypadkach zarzuty okazały się niepotwierdzone, a ETPCz uznał wymierzenie kary za nieproporcjonalne i sprzeczne z art. 10 Konwencji. Te przykłady pokazują, że ochrona wolności słowa w debacie publicznej obejmuje nawet wypowiedzi o wyjątkowo poważnym charakterze.

Orzecznictwo ETPCz tworzy zatem spójny standard ochrony wolności słowa w debacie publicznej, zgodnie z którym państwo ma w tym obszarze bardzo ograniczony margines ingerencji. Standard ten znajduje również odzwierciedlenie w orzecznictwie krajowym. Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że bezwzględne egzekwowanie ochrony dóbr osobistych przy użyciu prawa karnego pozostaje nie do pogodzenia z istotą społeczeństwa demokratycznego, w którym wolność wypowiedzi ma charakter fundamentalny.

Jeżeli wypowiedź skazanego potraktować jako element debaty w sprawach publicznych, należałoby wówczas rozważyć, czy stosowanie jakiejkolwiek kary – niezależnie od jej rodzaju – może zostać uznane za adekwatną ingerencję w wolność wypowiedzi.

Relacja przepisów krajowych do standardów konwencyjnych

W świetle powyższych judykatów nie powinno budzić wątpliwości, że stanowiący podstawę skazania przepis art. 212 par. 2 kodeksu karnego – w zakresie, w jakim przewiduje karę pozbawienia wolności – nie spełnia testu proporcjonalności wynikającego z art. 10 EKPCz. Dokonując subsumpcji stanu faktycznego w niniejszej sprawie pod przepis art. 212 k.k. sąd krajowy winien był także zastosować się do wynikających z orzecznictwa ETPCz standardów, odnoszących się do formułowanych w dobrej wierze wypowiedzi w zakresie spraw publicznych.

Zgodnie z art. 91 ust. 2 konstytucji ratyfikowana umowa międzynarodowa, jaką jest Europejska Konwencja Praw Człowieka, ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy nie da się z nią pogodzić. W tej sytuacji sąd krajowy zobowiązany był dokonać wykładni uwzględniającej rolę art. 10 EKPCz i w konsekwencji odmówić zastosowania przepisu, w zakresie, w jakim jest on sprzeczny z konwencją, biorąc przy tym pod uwagę charakter wypowiedzi skazanego i jej znaczenie w debacie publicznej – a w konsekwencji rozważyć, czy w świetle niniejszej sprawy należało stosować sankcję karną.

Sprawa nie jest zamknięta – możliwa m.in. interwencja RPO

Fakt, że Adam Borowski nie wniósł apelacji, nie zamyka drogi do wzruszenia wyroku. Zgodnie z obowiązującymi przepisami kasację od prawomocnego orzeczenia może wnieść nie tylko prokurator generalny, lecz także rzecznik praw obywatelskich. W licznych sprawach RPO konsekwentnie wskazywał, że stosowanie art. 212 k.k. wbrew standardom EKPCz stanowi rażące naruszenie prawa materialnego. Otwiera to realną możliwość uchylenia wyroku mimo braku inicjatywy ze strony samego skazanego.

Konkluzja

Opisywana sprawa pokazuje, że obowiązujący model odpowiedzialności karnej za zniesławienie pozostaje w wyraźnym rozdźwięku ze standardami ochrony wolności słowa wypracowanymi w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W tym sensie analizowany wyrok staje się ilustracją szerszego problemu, a nie jedynie jednostkowego rozstrzygnięcia. Choć w tym przypadku możliwe jest wzruszenie wyroku, np. dzięki działaniu rzecznika praw obywatelskich, nie zmienia to faktu, że w dłuższej perspektywie konieczne są zmiany ustawowe, które ograniczą ryzyko wydawania przez polskie sądy podobnych orzeczeń w przyszłości.