statystyki

Transfer danych: Koniec z równymi i równiejszymi w sieci

autor: Emilia Świętochowska06.09.2016, 07:30; Aktualizacja: 13.09.2016, 19:33
haker-tv

To sedno wytycznych wydanych w ubiegłym tygodniu przez Organ Europejskich Regulatorów Łączności Elektronicznej (BEREC), unijną agencję skupiającą UKE i jego odpowiedniki w państwach członkowskich.źródło: ShutterStock

Wielkie firmy technologiczne, takie jak Facebook czy Google, nie mogą dogadywać się z dostawcami internetu, żeby w zamian za dodatkową opłatę ich serwisy ładowały się szybciej. Operatorzy nie mogą zaś blokować lub spowalniać wybranych aplikacji tylko dlatego, że należą one do konkurencji.

To sedno wytycznych wydanych w ubiegłym tygodniu przez Organ Europejskich Regulatorów Łączności Elektronicznej (BEREC), unijną agencję skupiającą UKE i jego odpowiedniki w państwach członkowskich. Wytyczne mają gwarantować neutralność sieci, czyli regułę, że wszystkie treści w internecie przesyłane są na równych zasadach. Zgodnie z nią dostawcy usług nie mogą np. dawać pierwszeństwa Facebookowi kosztem jego skromnej polskiej konkurencji ani w inny sposób ingerować w transmisję danych dla celów komercyjnych.

Problem w tym, że przez długi czas w poszczególnych krajach UE obowiązywały różne, często niespójne i nieprecyzyjne reguły dotyczące zarządzania ruchem w sieci, przez co jej neutralność pozostawała w sferze deklaracji. – W związku z tym zakres dozwolonych działań operatorów zależał od przyjętej przez nich interpretacji przepisów – ocenia radca prawny Paweł Gruszecki z kancelarii TML obsługującej firmy technologiczne.

Miało to się zmienić wraz z przyjęciem w listopadzie 2015 r. rozporządzenia w sprawie dostępu do otwartego internetu (nr 2015/2120). W teorii stworzyło ono wspólne ramy prawne zapewniające, że operatorzy, którzy działają na terenie UE, nie będą wykorzystywać swojej pozycji, by manipulować ruchem w sieci. Wytyczne BEREC doprecyzowują najbardziej niejednoznacznie i nazbyt ogólnikowo sformułowane zapisy rozporządzania, co ma pomóc w jego stosowaniu krajowych regulatorom. Z powodu licznych niejasności i wyjątków unijna regulacja była zresztą ostro krytykowana przez organizacje konsumenckie, a nawet same firmy technologiczne, którzy wspólnie ostrzegali, że koncerny telekomunikacyjne mogą wykorzystać zawarte w niej luki do faworyzowania wybranych usługodawców.

Najwięcej wątpliwości interpretacyjnych budziła kwestia, jakiego rodzaju ingerencje w ruch internetowy są dozwolone, a jakie nie. Dokument wydany przez BEREC wyklucza możliwość spowalniania lub blokowania stron i aplikacji poza kilkoma przypadkami. – Na przykład dostawca usług internetowych nie może dyskryminować podmiotów, których usługi zużywają ogromne ilości danych – tłumaczy radca prawny Jakub Woźny, specjalista od prawa telekomunikacyjnego z Kancelarii Prawnej Media. Chodzi np. o programy do bezpośredniej wymiany plików czy serwisy wideo online.


Pozostało jeszcze 60% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane