Autopromocja

Tak Meta "chroni" dzieci. 100 tysięcy dziennie jest krzywdzonych na Facebooku

Dziecko korzystające ze smartfona
Shutterstock
22 stycznia 2024

Managerowie Facebooka chcieli stać się „główną aplikacją do przesyłania wiadomości przez dzieci”. Efekt? Setki tysięcy dzieci dziennie otrzymuje seksualne treści od dorosłych – propozycje, zdjęcia genitaliów. 

Szokujące szczegóły dotyczące tego jak Meta, podchodzi do bezpieczeństwa dzieci udokumentowano w pozwie złożonym przez Prokuratora generalnego Nowego Meksyku. Firma jest właścicielem Facebooka, Instagrama i WhatsAppa. 

Prokurator Generalny Nowego Meksyku, Raúl Torrez, pozwał spółkę Meta w grudniu. Twierdził, że firma nie zabezpieczyła młodych użytkowników przed ekspozycją na materiały wykorzystujące seksualnie dzieci oraz pozwoliła dorosłym na kontakt z nieletnimi, który prowadził do ich wykorzystywania.  Treść pozwu prokuratura opublikowała w niedzielę wieczorem.  Dokumenty podkreślają "historyczną niechęć" firmy do zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom na jej platformach. 

Jak czytamy, „Przez lata Facebook był wykorzystywany do wyzyskiwania dzieci na różne sposoby, w tym groomingu lub rekrutacji dzieci do udziału w praktykach związanych z nadużyciami seksualnymi". Prokuratura podkreśla, że Meta wiedziała o ogromnej ilości nieodpowiednich treści, które są udostępniane między dorosłymi a nieletnimi, których nie znają. W wewnętrznej prezentacji z 2021 roku, na którą powołuje się prokuratura, oszacowano, że 100 tys. dzieci dziennie otrzymuje online seksualne molestowanie. Chodzi np. o zdjęcia genitaliów osób dorosłych. 

Dokumenty, na których opierała się prokuratura udowadniają, że menadżerowie Meta (wówczas spółka funkcjonowała jeszcze pod nazwą Facebook) doskonale zdają sobie sprawę z problemu. Więcej – to ona poniekąd go tworzyła, stosując algorytm rekomendujący znajomych.  Chodzi o funkcję „Ludzie, których możesz znać” (PYMK). "W przeszłości, PYMK przyczyniał się do nawet 75 proc. wszystkich nieodpowiednich kontaktów dorosły-nieletni" – napisał w wewnętrznej konwersacji jeden z pracowników. Inny odpowiedział: "Jakim cudem nie wyłączyliśmy po prostu PYMK pomiędzy dorosłymi a dziećmi?”

W korespondencji z 2020 roku jedna z osób cytowanych przez prokuratora generalnego pisze: „co konkretnie robimy dla zapobiegania groomingowi dzieci (właśnie usłyszałem, że w temacie dzieje się dużo na TikToku)”? Cytowana w pozwie odpowiedź jest szokująca: „Gdzieś pomiędzy zero, a prawie nic. Bezpieczeństwo dzieci wyraźnie nie jest celem tego półrocza”. Co zatem było priorytetem? Dokumenty zawierają opinie pracowników Facebooka, z których wynika, że wzrost wskaźnika aktywnych użytkowników (Daily Active Users).

Jeden z wewnętrznych dokumentów pokazuje, że Meta zaczęła zajmować się problemem dorosłych zaczepiających dzieci poprzez platformy społecznościowe dopiero, kiedy oznaczało to dla niej poważne problemy. W 2020 ofiarą miało paść dziecko pracownika. "Grożą usunięciem nas z App Store" – pisze w wewnętrznej poczcie jeden z pracowników. 

Dokumenty cytowane w pozwie ujawniają też, że pracownicy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że za krzywdę nieletnich odpowiada iluzoryczna weryfikacja wieku. Dzieci masowo rejestrują się na Facebooku i Instagramie jako osoby starsze, niż są w rzeczywistości. 

Pozew z Nowego Meksyku to tylko jeden z wielu, z jakimi musi mierzyć się Meta. W październiku uruchomiono ich aż dziewięć. Jeden z nich złożyły łącznie 33 stany, 8 zdecydowało się wystąpić indywidualnie. Według oskarżycieli spółka Marka Zuckerberga czerpała zyski z tego, że zaprojektowała swoje platformy w sposób, który pozwalał zmaksymalizować ich czas użytkowania. Dla nastoletnich użytkowników miało to oznaczać szkody dla zdrowia psychicznego. Dla firmy – zwiększenie przychodów z reklam. Ich sprzedaż to podstawa modelu biznesowego Meta. Tylko w II kw. 2023 r. spółka zanotowała kolejny rekord – zysk z reklam wyniósł 31,2 mld dol. Roczne przychody spółki z reklam są wyższe niż np. PKB Słowacji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.