Symantec, firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem, opublikowała raport wskazujący, że rośnie liczba zagrożeń dotyczących urządzeń Apple i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić. Eksperci podają, że miesięcznie wykrywają średnio od 10 do 70 tys. infekcji laptopów Apple. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy br. było ich siedmiokrotnie więcej niż w całym 2014 r. Dane te uzupełnia konkurencyjna firma TrendMicro, podając, że w parze z większą liczbą infekcji idzie wzrost potencjalnych luk bezpieczeństwa w komputerach Apple. Do sierpnia wykryto ich prawie 180, to znacznie więcej niż w całym 2014 r. (111).

Mniej zagrożeń adresowanych jest do posiadaczy urządzeń z mobilnym systemem iOS, lecz i w tym przypadku ich liczba rośnie. Amerykański producent stopniowo udostępnia w nowych krajach swój system płatności mobilnych Apple Pay. Jak dotąd, nie wykryto żadnego złośliwego oprogramowania lub luk mogących zagrozić temu systemowi, ale zdaniem firmy FireEye to tylko kwestia czasu.

Niebezpieczne jest jednak to, że wciąż wielu użytkowników Apple wierzy w mit, jakoby tym urządzeniom niepotrzebne były programy antywirusowe, bo są nie do złamania.

Kiedyś tak było, choć nie tylko z powodu siły zabezpieczeń, ale znikomego zainteresowania hakerów – dlatego że urządzenia od Apple miały mały udział w rynku. Masowy klient kupował komputer z Windowsem, a w późniejszych latach smartfon z Androidem. Obecnie system od Google ma ponad 80-proc. udział w światowym rynku, iOS – 14 proc. W przypadku stacjonarnych systemów 87 proc. rynku należy do wszystkich wersji Windowsa – od XP przez 7 na 10 kończąc. Mac OS X, czyli system od Apple, ma niespełna 10 proc. rynku. – Urządzeń Apple dotychczas było mało, dlatego w oczach włamywaczy były mniej atrakcyjne – twierdzi Michał Jarski, dyrektor regionalny TrendMicro. To, w połączeniu z mniejszą intensywnością badań bezpieczeństwa, sprzyjało jego zdaniem powstaniu mitu.

– Mit ten powoduje, że czujność użytkowników jest dużo mniejsza, natomiast nonszalancja w poruszaniu się po internecie wzrasta – dodaje Michał Jarski.

Rzeczywiście, badacze bezpieczeństwa coraz częściej biorą na warsztat Apple. Zerodium, firma zajmująca się tą dziedziną, rozstrzygnęła w listopadzie konkurs na opracowanie metody zhakowania smartfonów i tabletów od Apple. Jednej ekipie hakerów się to udało – wygrali milion dolarów. Zerodium wynikami podzieli się z klientami – dużymi korporacjami technologicznymi i rządami państw.

Apple sprzedaje coraz więcej urządzeń. Tylko w ostatnim kwartale nabywców znalazła rekordowa liczba 5,7 mln laptopów i blisko 50 mln iPhone’ów.

– Nawet jeśli dzisiaj udział w rynku nie jest tak duży jak Windowsa, istnieje wiele firm, które preferują Apple i korzystają tylko z jego urządzeń – przekonuje Michał Jarski. Jego zdaniem to tylko wzmaga zainteresowanie cyberkryminalistów.

Jak wyliczyła firma FireEye, ponad 90 proc. zidentyfikowanych wirusów na urządzenia mobilne zostało stworzonych z myślą o Androidzie. Inna sprawa, że Apple po prostu skuteczniej dba o zabezpieczenia niż konkurenci. Wynika to z zastosowanych rozwiązań technologicznych oraz zamkniętego modelu biznesowego. Pierwszy lepszy producent nie może wyposażyć swojego sprzętu w system od Apple, jak mógłby to zrobić z Androidem.