statystyki

Microsoft. No, ale po co to komu

autor: Jakub Kapiszewski01.08.2015, 19:30
Microsoft

Na razie Microsoft chce odzyskać pałeczkę lideraźródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Kiyoshi Ota

Microsoft stara się udowodnić, że wciąż liczy się w technologicznym wyścigu, choć przespał rewolucję mobilną. Jak to się dzieje, że najbogatsze firmy, które stać na zatrudnienie najzdolniejszych ludzi, przestają być innowacyjne?

Nowa wersja naszego systemu operacyjnego to kamień milowy dla nas i dla całej branży – zachwalał w wywiadzie dla BBC najnowsze dzieło koncernu jego prezes Satya Nadella. Rewolucja polega między innymi na tym, że Windows 10 dla posiadaczy wcześniejszych wersji okienek (W7 i W8.1) jest darmowy. Microsoft liczy, że w ten sposób znacząco przyspieszy przyjęcie nowego produktu przez rynek.

Dlaczego firma świadomie zrezygnowała z zysków, choć trzeba zaznaczyć, że nigdy nie zarabiała wielkich pieniędzy na sprzedaży Windowsa osobom, które chciały wyposażyć stary komputer w nową wersję systemu operacyjnego? Bo oferując najnowszy produkt za darmo, Microsoft wysyła sygnał: jeśli jesteś naszym klientem, zyskujesz dostęp do najnowszych rozwiązań.

Ta nowa logika to element strategii, która ma sprawić, że MS znów będzie się kojarzył z tym, co najnowsze. I najlepsze. Bo Windows może i jest najczęściej używanym systemem operacyjnym na świecie, ale stał się przez to trochę jak odkurzacz lub pralka. To rzeczy, które mają się nie psuć, a nie zachwycać. I nikt nie oczekuje od ich producentów wielkich innowacji. A gigant z Redmond nie chce być postrzegany tak samo, jak firmy oferujące AGD.

Ryzyko

Co sprawia, że nawet największe przedsiębiorstwa nie są w stanie utrzymywać się przez dłuższy czas na czele innowacyjnego wyścigu? W końcu jeśli gdzieś mają się dokonać przełomy, to właśnie w nich. Wielkie firmy mają duże zyski i potężne zapasy gotówki, więc mogą inwestować w ryzykowne pomysły. Na dodatek stanowią magnes dla najzdolniejszych inżynierów. Mieszanka kapitału i kompetencji powinna wystarczyć, a mimo to przytłaczająca większość z nich nie jest w stanie kreować rzeczywistości w nieskończoność.

Doskonałym przykładem są firmy japońskie, które przez dekadę wiodły prym w wyścigu technologicznym na rynku elektroniki konsumenckiej. Sony nie było przecież pierwszą firmą, która skonstruowała radio tranzystorowe, ale było pierwszą, której udało się ten produkt w latach 50. wprowadzić na masowy rynek. To nie inżynierowie firmy Sony skonstruowali magnetofon, bo pierwsze prototypy konstrukcji niemieckiego koncernu AEG powstały już w latach 30. (Japończycy podpatrzyli takie urządzenie w 1949 r. w kwaterze amerykańskich wojsk stacjonujących w kraju). Magnetofon był wówczas na Zachodzie uważany za przedmiot profesjonalnego użytku, nieprzydatny w domu. Sony jednak udało się najpierw przekonać do niego konsumentów w ojczyźnie (zachwalano go jako pomoc dydaktyczną), a następnie klientów na drugim wybrzeżu Pacyfiku. Ten trik Japończycy powtórzyli kilka razy, wprowadzając na rynek np. kalkulator elektroniczny, postrzegany wcześniej jako element wyposażenia biur. Podobnie rzecz miała się w przypadku ręcznych kamer wideo. Wraz z powodzeniem elektroniki na świecie rósł japoński eksport, a produkty z Kraju Kwitnącej Wiśni ugruntowały swoją pozycję jako najlepsze na świecie.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane