„Pogoda w lutym” – takie hasło wpisujemy w Google, Szukaj.com i Ask.com. Wydawać by się mogło, że na to proste zapytanie w każdej z wyszukiwarek powinny się pojawić niemalże te same odpowiedzi. A jednak efekt jest zupełnie inny. W Google pierwszymi wynikami są: teksty ze strony internetowej „Super Expressu”, serwisu Nocowanie.pl, Mandalay.pl (zachęcający do wyjazdu do ciepłej Tajlandii). Dzięki Ask.com mamy dostęp do tekstu o pogodzie z „Faktu” i prognoz pogody kolejno w Lizbonie, Bułgarii i Chorwacji. Szukaj.com zaś wyszukało prognozy pogody w Polsce z Gazety.pl, Pogoda.Ekologia.pl, TwojaPogoda.pl i Hotelnews.pl – czyli serwisu turystycznego. – To chyba najlepiej pokazuje, czym różni się korzystanie z Google od korzystania z alternatywnych wyszukiwarek. Owszem amerykański potentat z MountainView indeksuje najwięcej stron i ma naprawdę ekspresowy system obliczeniowy, ale za to jest najbardziej podatny na sztuczki z pozycjonowaniem treści – tłumaczy Andrzej Garapich, prezes zarządu Polskich Badań Internetu.

To właśnie Megapanel przygotowywany przez PBI i Gemius pokazuje, że polscy internauci zaczynają szukać alternatyw dla Google pokazującego w pierwszej kolejności wyniki w znacznej części spozycjonowane dzięki staraniom ekspertów od SEO. – Nie ma co się oszukiwać, że te alternatywne serwisy szybko staną się rzeczywistym zagrożeniem dla Google w Polsce, ale trend jest rzeczywiście wyraźny – przyznaje Garapich. Drugim powodem, dla którego polski internauta szuka materiałów w sieci innymi metodami, jest to, że Google mocno czyści swoje usługi z plików łamiących prawa autorskie. A Szukaj.com czy szczególnie Ulub.pl służą do wyszukiwania muzyki i zdjęć – także tych z zakwestionowaną legalnością.

Dominująca pozycja Google jest oczywista z polskiej czy europejskiej perspektywy. Nam się wydaje, że szukanie w internecie to wyłącznie googlowanie. W Stanach Zjednoczonych Google nie ma już aż tak mocnej pozycji, po piętach coraz ostrzej depczą mu Yahoo i Bing. Jeszcze słabiej – choć z powodów politycznych – stoi w Chinach, gdzie tamtejsze wyszukiwarki Baidu i 360 Search mają według StatCounter.com łącznie aż 85 proc. rynku. W Rosji, w Białorusi, Ukrainie i w Kazachstanie zaś poważnymi konkurentami z udziałami na poziomie około połowy rynku są Yandex i Mail.ru.

Szukaj.com, Ask.com i Ulub.pl choć mają niezłe wyniki na polskim rynku, to nie są polskimi serwisami. Jednak właśnie trwają prace nad pierwszą polską i skierowaną na nasz rynek wyszukiwarką, która może rzeczywiście być konkurencyjna dla Google. Tyle że raczej nie w skali masowej, ale w specjalistycznym użyciu. Nekst – nad którą pracuje kilkadziesiąt osób: specjaliści od sztucznej inteligencji z Politechniki Wrocławskiej, lingwiści z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz naukowcy Polskiej Akademii Nauk – ma być bardziej precyzyjna od Google i specjalizować się w polskojęzycznych zasobach internetu. Łącznie dokumentów w języku polskim w sieci jest około miliarda, a naukowcy chcą do czerwca tego roku zeskanować i zinwentaryzować około połowy z nich.

96,63 proc. polskiego rynku wyszukiwarek należy do Google

88,8 proc. ale już tylko tyle na rynku światowym

ok. 20 proc. polskich dokumentów odnajdują i potrafią zindeksować globalne wyszukiwarki