statystyki

Era taniej mowy. Fake newsy niemal zawsze wygrywają z prawdą

autor: Emilia Świętochowska23.12.2019, 07:45; Aktualizacja: 23.12.2019, 07:57
Fake newsy niemal zawsze wygrywają z prawdą. Do grupy 1,5 tys. ludzi docierają średnio sześć razy szybciej niż sprawdzone informacje

Fake newsy niemal zawsze wygrywają z prawdą. Do grupy 1,5 tys. ludzi docierają średnio sześć razy szybciej niż sprawdzone informacjeźródło: ShutterStock

Dzięki internetowi wykluczeni odzyskali głos. Tyle że są wśród nich np. członkowie Ku Klux Klanu.

J uż od dekady Mark Zuckerberg dzieli się w styczniu ze światem swoimi osobistymi wyzwaniami na kolejny rok. To dobry pretekst, aby przemycić garść krzepiących refleksji, które mają pokazać, że młody miliarder nadal stąpa twardo po ziemi i choć jak większość z nas na co dzień zapomina o rzeczach najważniejszych, to nieustannie pracuje nad tym, aby być lepszym człowiekiem. A jeśli już czerpać inspiracje do samodoskonalenia, to od kogo innego, jak nie od technodemiurga, który zapewnił widownię naszym obiadom i nauczył nas budować relacje za pomocą kliknięć.

Na początku noworoczne cele Zuckerberga były konkretne i praktyczne; poza PR-owym spinem dało się w nich nawet wyczuć nieco dobrodusznej naiwności: „przeczytam dwie książki w miesiącu, aby dowiedzieć się więcej o różnych kulturach i religiach”, „codziennie wyślę kartkę z podziękowaniami, bo chciałbym, żeby ludzie mieli świadomość, jak bardzo doceniam ich pracę”, „będę jadał wyłącznie mięso zwierząt, które sam zabiję, jako gest wdzięczności za dostępne dla mnie pożywienie” (to akurat zostało przyjęte z mieszanymi uczuciami). Rozwój osobisty w życiu Zucka zszedł na dalszy plan po ciężkim dla Facebooka 2017 r. Piętrzyły się oskarżenia – z jednej strony, że platforma toleruje podżeganie do nienawiści i dziecięcą pornografię, a z drugiej, że cenzuruje posty o konflikcie w Kaszmirze i piersi karmiących matek. Najpoważniejszy kryzys zaczął się po ujawnieniu, że rosyjskie służby zalały serwis fake newsami, które miały zdopingować Amerykanów do głosowania w wyborach prezydenckich na Donalda Trumpa. Choć inżynierowie Facebooka rok wcześniej wykryli podejrzaną aktywność hakerską i namierzyli jej źródła pod Moskwą, szefostwo firmy nie zrobiło nic, aby utrudnić działalność trollom.

Wyzwanie: rozwój nieosobisty

W ubiegłym roku w swoim noworocznym poście Zuckerberg zapowiedział więc, że tym razem w ramach kolejnego osobistego wyzwania skoncentruje się na rozwiązywaniu problemów platformy. „Tak, aby każdy miał poczucie, że czas na Facebooku to czas dobrze spędzony” – napisał. A skoro w przeszłości był w stanie w 12 miesięcy nauczyć się mandaryńskiego i zbudować inteligentny system obsługujący jego posiadłość (oba zadania okazały się prostsze, niż przypuszczał), to co może być trudnego w naprawieniu paru algorytmów?

Szybko stało się jednak jasne, że 2018 r. będzie okresem kajania się przed politykami, aby odsunąć w czasie perspektywę postępowań antymonopolowych i regulacji wzmacniających prywatność internautów. W marcu wyszła na jaw afera Cambridge Analytica związana z udostępnianiem danych użytkowników na potrzeby kampanii wyborczych, a przedstawiciele ONZ przyznali, że social media mogły się przyczynić do eksterminacji ludności Rohingja w Birmie, pozwalając, by wykorzystywano je jako narzędzie nawoływania do przemocy. Po kolejnych doniesieniach o tym, jak kierownictwo giganta tuszowało rosyjskie machinacje i przekazywało prywatne dane setkom firm, było wiadomo, że Facebook zakończy rok w gorszej kondycji, niż zaczął, co obrazowały spadające ceny akcji.


Pozostało 77% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • stary(2020-01-12 13:03) Zgłoś naruszenie 00

    Doprawdy? Czyżby miało to coś wspólnego z cynicznym upowszechnianiem wizji "dziennikarstwa" zgodnie z którą obiektywizm nie istnieje, podobnie jak obowiązek szukania prawdy, a wystarczające jest, żeby materiał był "rzetelny"? Sukcesywnie pozbawiani wiary w mainstreamowe media i zaufania do ich przekazu odbiorcy w końcu zaczynają poszukiwać informacji na rozmaitych propagandowych stronach. Sami sobie ukręciliście ten sznurek dziennikarze. Teraz tą żabę jedzcie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane