A skoro w przepisach dekretu warszawskiego nie ma norm materialno prawnych, które przyznawałyby prawo do nabywania roszczeń osobom trzecim, to oznacza to, że urzędnicy nie mieli możliwości, aby przyznać prawo do gruntu. To najważniejszy wniosek z opublikowanego właśnie uzasadnienia do jednego z wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego (sygn. akt I OSK 2034/20), które zapadły w poniedziałek. Wszystkie odnosiły się do kwestii ważności decyzji reprywatyzacyjnych.
Rozpoznawana sprawa dotyczyła decyzji prezydenta Warszawy, wydanej w 2011 r. Na jej podstawie przyznano prawo użytkowania wieczystego do jednej z warszawskich nieruchomości (wraz z określeniem symbolicznego czynszu). Tę decyzję uchyliła z kolei w 2018 r. komisja weryfikacyjna ds. nieruchomości warszawskich, podnosząc m.in. zarzut rażącej sprzeczności decyzji z interesem społecznym (czyli przesłanki z art. 30 ust. 1 pkt 5 ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa; t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 795). Chodziło przede wszystkim o znaczną niewspółmierność ceny nabycia roszczenia do faktycznej wartości nieruchomości. Jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który rozpatrywał sprawę w I instancji, stwierdził m.in., że komisja wykroczyła poza swoje kompetencje. Dlatego uchylił decyzję organu.
Reklama
NSA podszedł jednak do sprawy zupełnie odmiennie. Stwierdził przede wszystkim, że choć komisja nie do końca trafnie uzasadniła uchylenie decyzji, to jednak samo podjęte przez nią rozstrzygnięcie jest słuszne. Odwołał się przy tym do art. 7 ust. 1 dekretu warszawskiego, w którym wskazano, że prawo do zgłoszenia wniosku o przyznanie wieczystej dzierżawy mają ściśle wymienione podmioty, tj.: dotychczasowy właściciel gruntu, jego prawni następcy (będący w posiadaniu gruntu) oraz osoby reprezentujące jego prawa, a w niektórych przypadkach – także użytkownicy gruntu.
NSA zaznaczył, że co prawda w sprawie mają też zastosowanie przepisy kodeksu postępowania administracyjnego, ale można je odczytywać wyłącznie w połączeniu z normami dekretowymi. Nie można więc uznać, że prawo do użytkowania wieczystego ma mieć tylko właściciel (bo, ze względu na upływ czasu wiele z tych osób już nie żyje), ale do tego grona należy zaliczyć także np. spadkobierców. Nie wchodzi jednak w grę, aby do tego grona zaliczyć osoby trzecie, które nabyły udziały w prawach i roszczeniach w formie umowy cywilnoprawnej. Zdaniem NSA w konsekwencji w ogóle nie można uznać ich za stronę postępowania, a więc także beneficjentów decyzji. Czym innym są bowiem normy i prawa ujęte w prawie cywilnym, a czym innym w prawie administracyjnym.
„Przedmiot omawianej umowy nie mieści się również w wartościach chronionych dekretem warszawskim i w celu, któremu ten dekret służył. Skoro bowiem ustawodawca zadeklarował w dekrecie zrekompensowanie właścicielom gruntów warszawskich pozbawienia ich prawa własności przyznaniem praw określonych w powołanym dekrecie, to podmioty tego uprawnienia nie mogą w wyniku własnej woli zmienić woli prawodawcy i wskazać innego adresata tego uprawnienia. Należy bowiem odróżnić dopuszczalność wyrażania swojej woli w umowach cywilnoprawnych (co w sferze prawa cywilnego może być poddane ochronie prawnej) od niedopuszczalności przypisywania takim umowom skutków modyfikujących normatywną podmiotowość uprawnienia określonego w dekrecie warszawskim” – wskazano w uzasadnieniu.
NSA stwierdził więc, że uznanie umowy cywilnoprawnej za skuteczną podstawę do ubiegania się o ustanowienie użytkowania wieczystego stanowi rażące naruszenie przepisów dekretu warszawskiego. Dlatego uchylił wyroki sądu pierwszej instancji we wszystkich czterech sprawach i oddalił skargi na rozstrzygnięcia komisji.