Ceny nieruchomości we wszystkich rozwiniętych państwach są bardzo wysokie. Już w latach 70. mieszkańcy Skandynawii zaczęli szukać alternatywnych sposobów budowy domów, których cena będzie przystępna dla większej liczby  osób. W ten sposób zrodziła się idea cohousingu. 

Pierwsze inicjatywy cohousingu były silnie związane z ideologią komunitaryzmu i życia we wspólnocie. Skandynawowie, którzy zapoczątkowali ten trend kładli nacisk na to, aby budować takie przestrzenie, które będą integrowały mieszkańców i odpowiadały na ich potrzeby. 

Budowa pierwszego wspólnotowego osiedla miała rozpocząć się w 1964 r. Plan zakładał budowę 12 domów jednorodzinnych rozmieszczonych wokół tzw. Domu Wspólnego (budynku, w którym znajdują się pomieszczenia dostępne dla wszystkich mieszkańców cohousingu, jak np. kuchnia czy jadalnia) oraz basenu. Nowe osiedle miało powstać na obrzeżach Kopenhagi pod nazwą Hareskov. Plan nie został zrealizowany, ale jego twórcy nie zaprzestali wysiłków i do swoich domów wprowadzili się w 1973 r. Od tego czasu idea cohousingu jest znana i praktykowana na całym świecie. 

W Polsce pierwsze plany budowy tego typu osiedli pojawiły się w okresie boomu na rynku nieruchomości, kiedy ceny mieszkań osiągnęły najwyższy poziom w historii . Jednak do tej pory żadnego z osiedli nie udało się ukończyć. – Z roku na rok widać coraz większe zainteresowanie cohousingiem w Polsce. Staramy się, aby ten trend zagościł u nas na stałe. W Europie Zachodniej jest to już standard przy budowie mieszkań i domów. W tej chwili w każdym dużym mieście w Polsce zawiązały się kilkudziesięcioosobowe grupy zamierzające budować domy i osiedla zgodnie z ideą cohousingu. Plany znajdują się na różny stopniu zaawansowania i tylko kwestią czasu jest powstanie pierwszego cohousingowego osiedla w Polsce – mówi Dawid Cieślik z serwisu cohousing.pl.

Budowa osiedla domków jednorodzinnych lub bloku zgodnie z ideą cohousingu zakłada, że przyszli mieszkańcy nadzorują cały proces budowy. Od zakupu działki, przez plany, kupno materiałów budowlanych po wykończenie. Mieszkańcy starają się jak największą część pracy wykonać samemu, co znacznie obniża koszty budowy. Sami także decydują o budowie części wspólnych: przechowalni rowerów, placów zabaw, czy sali kinowej. Część powierzchni mogą także wynająć lokalom usługowym, co jeszcze obniża koszty budowy i eksploatacji budynku. 

Firmy budujące mieszkania o swoich marżach mówią niechętnie, przyznają jednak, że przy cenie 5,0 - 5,5 tys. zł za m2. marża wynosi ok. 1000 zł. Im cena mieszkania wyższa, tym większy zysk dewelopera. Prezes Polskiej Izby Badawczej Budownictwa twierdzi, że w Warszawie marże deweloperów dochodzą do 100 procent.

Plan mieszkańców Łodzi zakłada, że uda się wybudować budynek wielorodzinny dla 30 rodzin za około 2500 zł/m2. Średnia cena metra kwadratowego w Łodzi to 3600 zł. Z kolei w Krakowie koszty budowy domu jednorodzinnego o powierzchni 80m2 oszacowano na 300 000 zł, a mieszkania 60 m2 na 250 000. Średnia cena metra kwadratowego w Krakowie to 7 tys. zł. Przyjmuje się, że samodzielna budowa nieruchomości jest tańsza o co najmniej 30 proc. 

W Polsce nie ma większych barier prawnych jeśli chodzi o budowę mieszkań zgodnie z ideą cohousingu. - Planując takie osiedle wybór odpowiedniej drogi formalnej zależy od wzajemnego zaufania budujących. Możemy zaproponować trzy podstawowe formy prawne: spółkę prawa cywilnego, spółkę z.o.o. lub zawiązanie spółdzielni – mówi Cieślik.

Zjawiskiem zainteresowali się już deweloperzy, którzy obserwując zachodnie trendy obawiają się rozwoju cohousingu w Polsce . – Deweloperzy depczą nam po piętach. Starają się przejąć ideę cohousingu i ją skomercjalizować. Trzeba jednak pamiętać, że cohousing to nie tylko tanie mieszkania, ale także styl budowania, który jest dokładnie odwrotny niż ten deweloperów. Mieszkańcy sami decydują o swoich o potrzebach i realizują je planując budowę – mówi Cieślik.