Aktualizacja programu dopłat do kredytów na budowę domów energooszczędnych i pasywnych została przyjęta 17 lipca tego roku przez zarząd Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jest szansa, że złagodzone warunki zachęcą deweloperów do budowy w standardzie, który odpowiada wymogom programu – pisze Urszula Hreniak z portalu RynekPierwotny.com.

Niestety, dotychczasowe, bardzo rygorystyczne warunki raczej odstraszały przed budowaniem osiedli kwalifikujących się do dopłat. Dlatego na tę chwilę znalezienie mieszkania we Wrocławiu, na które można by uzyskać dofinansowanie NFOŚiGW jest bardzo trudne.
W chwili obecnej dwa banki oferują kredyt z dotacją na budowę domu energooszczędnego lub pasywnego, albo kupno mieszkania w którymś z tych standardów. Są to Bank Ochrony Środowiska oraz Bank Polskiej Spółdzielczości. Pięć pozostałych banków, które także przystąpiły do programu, w tej chwili opracowuje swoją ofertę komercyjną. Przypomnijmy, że 30 tys. zł dofinansowania można uzyskać na budowę domu o rocznym zużyciu energii nieprzekraczającym 40 kWh/mkw., a 50 tys. zł otrzymają osoby, które wybudują dom o rocznym zużyciu energii nieprzekraczającym 15 kWh/mkw. Z kolei w przypadku mieszkań, przy analogicznych warunkach, dopłaty wynoszą odpowiednio dla NF40 11 tys. zł, zaś dla NF15 16 tys. zł. - W teorii nabywcy kupujący nieruchomości już dziś mogliby się ubiegać o otrzymanie dopłaty. Niestety praktyka pokazuje, że na razie takich ofert na rynku wrocławskim po prostu nie ma – mówi Urszula Hreniak z portalu RynekPierwotny.com.

A jednak energooszczędność?

Okazuje się jednak, że coraz więcej wrocławskich deweloperów zwraca uwagę na aspekt energooszczędności. Krzysztof Ziajka, prezes INKOM S.A. podkreśla, że deweloperowi zależy, by budowane mieszkania były tanie w eksploatacji. Jednym z rozwiązań, z jakich korzysta INKOM S.A., są elementy izolacyjne typu Isokorb, które likwidują problem mostków termicznych, a te z kolei są przyczyną wielu kosztownych w usunięciu szkód, takich jak pleśń czy wilgoć na ścianach. Jednak deweloper stara się zachować zdrowy rozsądek w kwestii energooszczędności i stosować rozwiązania, które przede wszystkim sprawdzają się w praktyce, a nie tylko wpisują w panujący trend. W polskim klimacie bardzo dobrym rozwiązaniem są metody tradycyjne, jak na przykład grube docieplenie przy czym realizowane z wykorzystaniem wyłącznie wysokiej jakości materiałów.

Reklama

Warto zatem podkreślić, że szukając mieszkania we Wrocławiu, raczej bez większych trudności znajdziemy mieszkanie o zmniejszonym zapotrzebowaniu energetycznym, a co za tym idzie, takie, które pozwoli zaoszczędzić na etapie eksploatacji. - Coraz częściej deweloperzy stosują montowanie balkonów na wkładkach termicznych, solidne ocieplanie ścian, a także okna o wysokiej izolacyjności – podkreśla Urszula Hreniak z portalu RynekPierwotny.com. Wielu deweloperów proponuje także rozwiązania dodatkowe. Na przykład Archicom w inwestycji Olimpia Port przewidział tak zwane logotermy, czyli stacje wymiennikowe, które umożliwiają rozsądne sterowanie ciepłem w każdym mieszkaniu. Ale w związku z ciągle rosnącym zainteresowaniem zagadnieniem energooszczędności wciąż pojawiają się coraz to nowe opcje. Na przykład firma Jot-Be Nieruchomości wchodzi na rynek z nowym produktem – sprzedażą działek wraz z opcją budowy domu energooszczędnego.

Bez dopłaty NFOŚiGW?

Kupno mieszkania energooszczędnego nie jest więc we Wrocławiu problemem. Jednak póki co deweloperzy nie podejmują się budowy mieszkań, które spełniałyby standardy nakreślone w programie dopłat NFOŚiGW. Prezes INKOM S.A., Krzysztof Ziajka, zwraca uwagę, że z szacunków dewelopera wynika, iż poniesione przez kupujących koszty na taki zakup byłyby bardzo wysokie a zwracałyby się przez okres około 20 lat, nawet uwzględniając dopłatę NFOŚiGW. Według niego w naszym klimacie sprawdzają się inne rozwiązania energooszczędności, niż domy pasywne, które choć modne, to jednak wywodzą się z krajów skandynawskich, gdzie mamy zupełnie inne warunki klimatyczne niż w Polsce. Warto także podkreślić, że i tam wcale nie przyjęły się na szeroką skalę. Dlatego najważniejsza jest praktyczność zastosowanych rozwiązań, a nie ślepa pogoń za modą.

Nakreślone w pierwszej wersji programu dopłat wymagania były określane przez wielu ekspertów jako bardzo rygorystyczne. Pod naciskiem uwag zgłaszanych przez beneficjentów, projektantów i audytorów Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podjął decyzję o złagodzeniu wymogów. Być może więc właśnie wprowadzone zmiany okażą się dobrym kierunkiem i zachęcą deweloperów do budowy mieszkań kwalifikujących się do dopłat – przynajmniej w standardzie NF40, bo zapewne na budownictwo pasywne wielorodzinne przyjdzie nam jeszcze długo poczekać – podsumowuje Urszula Hreniak z portalu RynekPierwotny.com.