Pomysł „MdM” ogłoszony przez ministra Sławomira Nowaka miałby zacząć działać od połowy 2013 r., kosztować 700 mln zł rocznie, a korzystałoby z niego 36 tys. rodzin. Dopłata przysługiwałaby na zakup nowego mieszkania. – W połowie powiatów nie realizuje się nowych inwestycji mieszkaniowych. Program obejmie tylko mieszkańców większych miast – mówi DGP Bolesław Meluch, ekspert Związku Banków Polskich.

Nowy program wsparcia będzie dotyczył tylko rynku pierwotnego mieszkań. Na dopłatę nie mogą liczyć osoby, które chciałyby kupić lokum na rynku wtórnym. Bolesław Meluch, ekspert rynku wtórnego wierzytelności hipotecznych Związku Banków Polskich, mówi, że uniemożliwi to korzystanie z programu mieszkańcom terenów, gdzie nowych mieszkań się nie buduje. Jego zdaniem dzieje się tak w połowie powiatów.

Najwięcej kontrowersji budzi wielkość wsparcia w ramach „Mieszkania dla młodych”. W „Rodzinie na swoim” kupujący mógł liczyć na zwrot połowy odsetek od kredytu przez 8 lat. Jak policzył Home Broker, pośrednik nieruchomości, w dzisiejszych warunkach rynkowych oznaczało to zwrot około 26 proc. wartości lokalu. W „Mieszkaniu dla młodych” standardowa dopłata to 10 proc. wartości mieszkania. Tyle dostanie rodzina bezdzietna. Na 15 proc. mogą liczyć rodziny z jednym dzieckiem. A o kolejne 5 proc. mogą starać się wtedy, gdy w kupionym przez nich mieszkaniu urodzi się trzecie lub kolejne dziecko.

– Uzależnienie skali pomocy od liczby członków rodziny to dobry pomysł – im rodzina jest liczniejsza, tym może spodziewać się większego wsparcia. Dobrym rozwiązaniem jest też utrzymanie limitu wieku 35 lat, by móc korzystać z programu. Ten limit nie od razu obowiązywał w „Rodzinie na swoim”, w efekcie ze wsparcia korzystały wówczas osoby w wieku 60 lat i więcej – uważa Bolesław Meluch.

Jednak nawet w najbardziej korzystnym wariancie „Mieszkanie dla młodych” oferuje mniej niż „Rodzina na swoim”. Jak duża jest różnica, policzyli analitycy Home Broker. Przyjęli założenie, że kupowane będzie 50-metrowe mieszkanie w Warszawie za blisko 290 tys. zł. To maksymalna cena, przy której można skorzystać z dopłat w „Rodzinie na swoim”. W obowiązującym jeszcze programie wielkość wsparcia wyniosłaby w sumie 75,5 tys. zł. W nowym systemie bezdzietna rodzina mogłaby liczyć na 28,9 tys. zł, a rodzina z jednym dzieckiem na 43,4 tys. zł. Rodziny wielodzietne dostałyby zaś wsparcie w wysokości 57,9 tys. zł.

– Suma, jaką państwo będzie wspierać osoby kupujące mieszkania w nowym programie, będzie więc znacznie mniejsza niż w wygasającej niedługo „Rodzinie na swoim”. Inna konstrukcja dopłaty, czyli jej jednorazowy charakter, spowoduje też, że pomoc państwa będzie mniej odczuwalna w codziennym budżecie – mówi Katarzyna Siwek z Home Broker.

Maksymalna dopłata z programu „Mieszkanie dla młodych” do zakupu np. 50-metrowego mieszkania w Warszawie, wartego ok. 290 tys. zł, może wynieść prawie 58 tys. zł. „Rodzina na swoim” oferuje więcej o prawie 17,6 tys. zł.

Dlaczego? Nowa dopłata ma być wypłacana jednorazowo i być traktowana jako wkład własny beneficjenta przy zaciąganiu kredytu na zakup mieszkania. Jeśli mieszkanie z naszego przykładu byłoby kupowane na kredyt zaciągnięty na 25 lat, to rata takiego kredytu wynosiłaby około 2 tys. zł miesięcznie. „Rodzina na swoim” może ją zmniejszyć do 1,1 tys. zł przez pierwsze 8 lat. „Mieszkanie dla młodych” – do 1,6 – 1,8 tys. zł.

Jednak Paweł Majtkowski, analityk pośrednika finansowego Expander, uważa, że choć efekt w wysokości raty będzie gorszy, to dostęp do kredytów się zwiększy. – O kredyt będą mogły bowiem ubiegać się osoby, które obecnie były na granicy zdolności kredytowej. W rezultacie wartość udzielanych kredytów hipotecznych może wzrosnąć – dodaje.

10 proc. to standardowa wysokość dopłaty w ramach programu