– Ten wynik to efekt oddania i przeniesienia prawa własności do mieszkań, których budowa rozpoczęła się przed rokiem czy nawet przed dwoma laty. A ostatnie lata były bardzo dobre dla tego rynku – podkreśla Katarzyna Kuniewicz, dyrektor działu badań rynku mieszkaniowego w JLLS. Dlatego też to mieszkaniówka wiedzie prym w naszym zestawieniu. Liderem rynku nadal jest Dom Development, choć zaliczył on dość duży, bo ponad 40-proc. spadek przychodów. Spółka twierdzi, że wszystko przebiega zgodnie z założonym budżetem, a spadek to efekt bardzo wysokiej bazy z poprzedniego roku. W I kw. 2019 r. przychody Dom Development przekroczyły 0,5 mld zł, a liczba oddanych mieszkań zbliżyła się do tysiąca. Tym razem firma oddała 815 lokali.

Na drugie miejsce pod względem wielkości przychodów awansowała spółka Archicom, która uzyskała ponad 187,4 mln zł, aż o 228 proc. więcej niż rok wcześniej. Co ciekawe, firma jednocześnie raportuje o dużym spadku liczby oddanych mieszkań: w I kwartale było ich 293 wobec 406 rok wcześniej. Ale to tylko pozorna rozbieżność, bo Archicom zawarł ponad 500 nowych aktów notarialnych na sprzedaż mieszkań (rok temu było ich 157). I to jest głównie źródło przychodów. A do tego w lutym zawarł wstępną umowę sprzedaży biurowca o wartości przekraczającej 33 mln euro.

Na podium znalazł się też Atal z przychodami 185,8 mln zł. Były one niższe niż rok wcześniej o prawie 21 proc. Firma oddała 473 lokale, a między wierszami wypowiedzi jej przedstawicieli można usłyszeć, że mogło być więcej. Ale wybuch pandemii i wprowadzenie serii obostrzeń w połowie marca zablokowało procedury administracyjne. I dlatego część mieszkań z inwestycji praktycznie zakończonych w pierwszych trzech miesiącach będzie uwzględniona w przychodach dopiero w kolejnych kwartałach.

Już to krótkie podsumowanie pokazuje, jak niejednorodna jest sytuacja w poszczególnych firmach. Jeszcze większe różnice widać w zestawieniach zysku netto, choć łącznie cała branża poprawiła wynik o ok. 3 proc. w porównaniu z I kw. 2019 r. Jednak na poziomie pojedynczych przedsiębiorstw zmiany mogą być znaczące – jak w przypadku Archicomu, który uzyskał 10-krotnie wyższy zysk netto niż rok wcześniej.

Dużo lepszym miernikiem kondycji finansowej niż wielkość zysków, która może być zaburzona jedną dużą transakcją albo lepszą efektywnością operacji finansowych, są wskaźniki płynności. Na przykład pokrycie zobowiązań krótkoterminowych aktywami obrotowymi, czyli wskaźnik bieżącej płynności finansowej. Jego optymalny poziom to 1,5–2. I większość firm deweloperskich mieści się w tym przedziale, a u liderów rynku wypada to nawet lepiej (np. dla Dom Development obecnie to 2,1). Cała branża utrzymuje płynność na poziomie 2.

Zdaniem ekspertów kolejne miesiące również powinny być dobre dla branży. W związku z tym wyniki za cały rok nie powinny odbiegać od ubiegłorocznych. – Cały czas są realizowane nowe inwestycje. Na bieżąco też są też przekazywane mieszkania nabywcom – mówi Katarzyna Kuniewicz.

Tym samym, jak uważają eksperci. kryzys wywołany koronawirusem może być widoczny najwcześniej w wynikach za 2021 r. Ale to również pod pewnymi warunkami. Po pierwsze – jeśli przyjdzie spowolnienie i mieszkania przestaną się sprzedawać. Po drugie – jeśli na rynek nie będą wchodziły nowe projekty, czyli zmniejszy się podaż. Wreszcie – jeśli dojdzie do opóźnienia w odbiorach zrealizowanych już inwestycji.

Na razie wygląda na to, że inwestycje nie są zagrożone, choć podejście deweloperów do nowych przedsięwzięć jest różne. Z ankiety przeprowadzonej przez Polski Związek Firm Deweloperskich wynika, że w czasie epidemii 69 proc. deweloperów przekazało mieszkania nabywcom, a 91 proc. zawarło nowe umowy sprzedaży. Deweloperzy nie zgłaszają też problemów z pozyskiwaniem zewnętrznego finansowania na nowe inwestycje. ©℗