Po ukończeniu studiów rozpocząłem pracę jako specjalista ds. sprzedaży nieruchomości w agencji obrotu nieruchomościami.

Szybko zauważyłem, ze satysfakcja wynikająca z kilku większych transakcji działa na mnie mobilizująco i zachęcająco. Doszedłem do wniosku, iż nie jestem typem człowieka, który przez całe życie będzie realizował cele wytyczone przez innych. Cenniejsze dla mnie jest wytyczanie ich sobie samemu. Będąc jedynie pracownikiem, nie mogłem się zatem w pełni realizować i... zrezygnowałem.

Pierwsza działalność, którą rozpocząłem samodzielnie z - jak się później okazało - istotnymi sukcesami, opierała się na sprzedaży usług telekomunikacyjnych jednego z operatorów telefonii komórkowej. Kiedy zaczynałem w 2001 roku od obsługi klientów – jednoosobowych działalności gospodarczych, nie przypuszczałem, ze w po kilku latach będę brał udział w przetargach ogłaszanych przez znane firmy i korporacje z segmentu CMA. Satysfakcja olbrzymia, jednak zauważyłem, że działalnością opartą na sprzedaży nie buduję w zasadzie niczego. Generuję jedynie dochód, który muszę zainwestować w realizację dalszych celów. Te cele niejako podsunął mi mój wspaniały Ojciec, który w 2004 roku doprowadził do nabycia Agencji Nieruchomości Rolnych 150 hektarowego gospodarstwa rolnego wraz z zabytkowym folwarkiem usytuowanym na terenie zdewastowanego zespołu dworsko – folwarcznego w Prusimiu (gm. Kwilcz, pow. międzychodzki, woj. wielkopolskie). Prusimiem jednak zainteresowałem się dopiero w 2008 roku, kiedy poważnie odczuwałem deficyt... tworzenia z pasją.

Początkowo Tata (z wykształcenia mgr inż. rolnik) prócz działalności rolniczej, na terenie samego folwarku planował rozpoczęcie działalności agroturystycznej. Z samego założenia pomysł był mało realny z racji wielkości folwarku (6 budników o łącznej powierzchni blisko 6 tys m2 na 6 ha).

Reklama

W 2008 roku, kiedy pojawiły się nowe perspektywy współfinansowania przedsięwzięć z tzw. „środków unijnych”, pojawiła się we mnie nowa siła do działania i postanowiłem dołączyć do rodziny i ją wspomóc. Tak też się stało. Pod moim przewodnictwem przystąpiliśmy do pisania projektów w ramach Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Od tego momentu nastąpił zdecydowany zwrot w życiu całej naszej rodziny, która dzisiaj, po kilku latach jest w pełni zaangażowana w rozwój i działanie Skansenu Olenderskiego OLANDIA w Prusimiu.

Firmę zarejestrowałem w marcu 2009 roku. 30 kwietnia złożyliśmy pierwszy projekt do WRPO, potem kolejne i tak w lipcu 2009 rozpoczęła się nowa budowlana przygoda. Starania o oficjalną rekomendację UEFA na Centrum Pobytowe dla drużyn grających podczas UEFA EURO 2012 zakończyły się sukcesem. Dzięki temu po 3 latach gościliśmy „UEFA FAMILLY” – ponad 70 osób z otoczenia Reprezentacji Chorwacji, ale przede wszystkim otrzymaliśmy spory zastrzyk marketingowej energii.

W 2012 roku zakończyliśmy prace rewitalizacyjne – wszystkie pod okiem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który z początkowo chłodnego urzędnika, stał się jednym z przyjaciół dzisiejszej Olandii. Nazwa miejsca odnosi się do minionej kultury osadników olenderskich, którzy w okolicy Sierakowskiego Parku Krajobrazowego zamieszkiwali w ponad 70 osadach utworzonych na prawie olenderskim. Dziś OLANDIA to Skansen Olenderski, hotel posiadający 170 miejsc noclegowych, restauracja, zabytkowy park, jezioro, miejsce wypadkowe do pięknych terenów Sierakowskiego Parku Krajobrazowego, Pojezierza Sierakowsko-Międzychodzkiego oraz Puszczy Noteckiej. Na terenie 6-cio hektarowego zabytkowego założenia znajdują się prócz tego boisko rekreacyjne, plaża, zabytkowy 160 letni wiatrak typu „Holender” mini ZOO i wiele innych atrakcji. Firma oferuje usługi turystyczne, rekreacyjne, konferencyjne, eventowe dla odbiorców indywidualnych oraz grupowych.

Udało nam się wspólnie osiągnąć sukces, który nie zawdzięczamy tylko samym sobie, ale też otaczającym nas ludziom, którzy uwierzyli w autentyczność pomysłu i naszych działań. Nasze dzieło jest zaprzeczeniem ludzkich niedoskonałości, którzy pomagając nam – byli i są doskonali. Wójt, Starosta, urzędnicy w wielu urzędach, pokazali wielką klasę, przyczyniając się do sukcesu nie tyle naszej rodziny, co sukcesu w wymiarze społecznym. Olandia jest także sukcesem pracowników w zdecydowanej większości lokalnych. Niektórzy z nich kibicowali nam przy rewitalizacji i są z nami do dzisiaj. Dzięki otaczającym nas ludziom nie pamiętam żadnych przeszkód, mimo że było ich sporo – dlaczego? – dlatego, że tym razem każdy chciał! – wydawałoby się, że „chcenie” to nie do końca cecha wynikająca z naszej mentalności, ale tutaj była ona faktyczna i autentyczna.

Firma, którą zarządzam zdecydowanie jest moim biznesowym ale i emocjonalnym celem – dużo silniejszym niż dotychczasowe. Mam nadzieję, że w roku 2014 uda nam się rozpocząć budowę 18 dołkowego pola golfowego ze strefą zabudowy rezydencjonalnej. Będziemy w dalszym ciągu udoskonalać skansen olenderski, przenosząc do niego zabytkowe ruiny przepięknej architektury olenderskiej, które u nas czują się po odbudowie wyśmienicie.

Jednak Olandia, to firma, w której pracuje cała rodzina i to jest mój (nasz) największy sukces.

Do tworzenia zachęcam dzisiaj wszystkich – prócz rodziny, właśnie tworzenie może okazać się najlepszą „drogą do wolności".

Olaf Makiewicz