Bój się i płać: Reklamowa fala strachu coraz bardziej się nakręca

autor: Mira Suchodolska14.03.2014, 07:15; Aktualizacja: 14.03.2014, 08:24
reklama, media

reklama, mediaźródło: ShutterStock

Dziś, aby coś sprzedać, trzeba klienta trochę nastraszyć. Albo wykorzystać takie paskudne emocje jak wstręt, wstyd i zazdrość. Wtedy chętniej wyciągnie portfel.

Ciemna noc, pustkowie. Złowieszcze światło księżyca pada na mężczyznę w kraciastej koszuli. Kopie dół, z boku majaczy się pikap. Czy facet przywiózł nim trupa, którego zaraz pochowa? Nie, jeszcze kilka ruchów łopatą i z gliniastej ziemi wyłania się zarys nieboszczyka. Takie zmumifikowane truchło. Kopacz wskakuje do grobu, pochyla się nad ciałem. Schyla się, wykonuje jakieś podejrzane ruchy, na twarzy ma obłędny uśmiech. Nekrofil? Nie, zadowolił się ściągnięciem mu spodni. Zdobycz ląduje na masce auta. Pojawia się napis: Levi Strauss 501. Postarzane.

Takie mrugnięcie okiem do konsumenta, zabawa konwencją, operowanie dowcipem na granicy smaku pozwala przebić się z przekazem, sprawić, że ludzie sami będą sobie przesyłali filmik w sieci. Jednak nie tylko o to chodzi. Coraz więcej reklam, zamiast sławić szczęście, jakie stanie się naszym udziałem, jeśli zaopatrzymy się w jakiś produkt czy usługę, zaczyna bazować na innych uczuciach. Tych negatywnych – lęku, wstręcie, wstydzie czy zazdrości. Ba, okazuje się, że to strach lepiej sprzedaje markę niż tarzanie jej w lukrze. Wprawdzie w polskich reklamach jeszcze nie bardzo to widać, a te, które powstają, często zabijają prymitywizmem, ale reklamowa fala strachu już się nakręca. I zachętom do zakupów towarzyszą okrzyki przerażenia.

Komu śmierdzą stopy

O tym, że ludźmi, którzy się czegoś boją, łatwiej manipulować, wiadomo od wieków. Ale ta prosta prawda nie chciała się przebić do świata reklamy. Tam wszystko musiało być lepsze niż w prawdziwym życiu. – Jeśli chcemy skłonić człowieka do wydawania pieniędzy, trzeba go przekonać, że poczuje się lepiej, a nie gorzej. Że będzie żył w szczęściu, on i jego rodzina, znikną kłopoty, a trawa się zazieleni – śmieje się Wojtek Walczak, strateg z firmy Melting Pot. Klasyczne zasady, wykładane studentom na zajęciach z reklamy i marketingu, głoszą, że marka nie ma prawa źle się kojarzyć, więc należy ją sprzedawać poprzez pozytywne emocje. I wiele osób w to wierzy, ludzi reklamy, ale zwłaszcza klientów. Ci bardziej przebojowi wrzucają te prawdy między bajki i wygrywają.

A propos zwycięzców. Jak opowiada prof. Andrzej Falkowski, psycholog biznesu z SWPS, pierwszy raz w historii niezwykle skutecznie wykorzystano lęk w reklamie politycznej. Wiele lat temu – bo w 1964 r., w USA, podczas starcia Lyndona B. Johnsona z Barrym Goldwaterem. Johnson, znany z przebiegłości i bezwzględności, poprosił przyjaciela Anthony’ego Schwartza o pomoc. Tony, który wyżywał się w eksperymentach z dźwiękiem i reklamą, stworzył dla niego spot reklamowy, który został wyemitowany tylko raz. I wcale w nie najlepszym czasie antenowym. Ale rozbił w perzynę szanse Goldwatera i dał Johnsonowi największe w historii Stanów zwycięstwo wyborcze. Za jego kandydaturą oddano 61 proc. głosów. A wszystko przez „Daisy Girl” – „Stokrotkę”. Prościutki przekaz: wyborcy zobaczyli jasnowłosą dziewczynkę z piegami na osłonecznionej łące. Wyrywa płatki, licząc je, myląc się po dziecinnemu, wzruszając widzów cienkim głosikiem. Nagle jej głos zamienia się w męski, stalowy. Kiedy wyliczanie dochodzi do zera, obraz łąki przesłania grzyb atomowy. A gdy ogień już wszystko pochłonie, na czarnym tle można przeczytać: „Głosuj na Johnsona”.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • tsunami reklamowe !(2014-03-19 23:00) Zgłoś naruszenie 00

    Tsunami reklamowe zalało w POlsce media. Aż strach odkręcić kran z wodą, bo zamiast niej leje się reklamówka i pijarówka !

    Odpowiedz
  • rylec(2014-03-15 12:04) Zgłoś naruszenie 00

    Normalny człowiek nie ogląda śmieci reklamowych z wyjątkiem naiwniaków i tych wykształciuchów z ostatniego 25 - lecia wychowanych na telewizyjnej papce dla kretynów.

    Odpowiedz
  • ciekawa(2014-03-14 10:23) Zgłoś naruszenie 00

    Ludzie, nie dajmy się manipulować!!!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane