Przewalutowanie kredytów w wersji sejmowej to nie tylko duży koszt dla banków, ale spore ryzyko wzrostu rat. Senat już przesłał Sejmowi uchwałę, w której przywraca pierwotne zapisy z projektu ustawy, m.in. ten o równym podziale kosztów przewalutowania (Sejm chciał, by to banki ponosiły 90 proc. tych kosztów). Żeby zaczęły obowiązywać, Sejm musi je przyjąć – a wcale nie jest przesądzone, czy w ogóle się nią zajmie.
– Nie ma jeszcze decyzji, kiedy komisja miałaby się tym zająć – powiedziała nam wczoraj przewodnicząca sejmowej komisji finansów publicznych Krystyna Skowrońska z PO.
Ostrożność PO w sprawie ustawy frankowej jest zrozumiała, bo gdyby doszło do głosowania nad poprawkami Senatu w Sejmie, to Platforma wcale nie może być pewna wygranej. To właśnie głosami koalicyjnego PSL zaostrzono przepisy ustawy. A odrzucenie poprawek Senatu i przyjęcie tym samym ustawy w bardziej radykalnej wersji oznaczać będzie nie tylko wysoki koszt dla banków, lecz również kłopoty tych frankowiczów, którzy nie będą mogli z ustawy skorzystać, bo np. mają zbyt duże mieszkania.