Ekspert: Propozycja PO dla frankowiczów to happening. Pomoże bankom

22.07.2015, 08:30; Aktualizacja: 22.07.2015, 08:53
frank szwajcarski-moneta-wykres

Klub PO przedstawił 8 lipca projekt ustawy zakładającej pomoc klientom banków, którzy mają kredyt hipoteczny denominowany we frankach szwajcarskich.źródło: ShutterStock

Ekspert w rozmowie z PAP zwrócił też uwagę, że banki przyznając „walutowe” kredyty hipoteczne wypłacone w złotówkach, obsługiwane dziś we frankach szwajcarskich, przerzucały ryzyko walutowe na klientów, i jest to problem systemowy. "Dziś każdy może się zastanawiać, czy to był zbieg okoliczności, że w stosunkowo krótkim czasie (lata 2007-2008), kiedy to kurs franka szwajcarskiego był na bardzo niskim poziomie, akcja udzielania kredytów hipotecznych była prowadzona tak bardzo intensywnie, wręcz agresywnie. Analiza danych statystycznych w tym zakresie pozwala jednoznacznie stwierdzić, że nie był to przypadek, ale tego rodzaju analizy nie mogą stanowić np. dowodu w sprawie sądowej o unieważnienie tego rodzaju umów kredytowych. Jednak tego typu sprawy w sądach, w różnych krajach, mają dziś miejsce, a kolejne wyroki są coraz ciekawsze (np. ostatni wyrok z Hiszpanii)" - podkreślił ekspert.

wróć do artykułu

Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:PAP
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (10)

  • donis(2015-07-22 10:31) Zgłoś naruszenie 00

    banki przez ostatnie kilkanaście lat wyprowadziły z Polski (czytaj okradły Polaków) na kilkaset miliardów złotych . z samych przekrętów na kursie franka ukradły ok. 50 mld zł a teraz kłamią że stracą na przewalutowaniu. To tak jakby kieszonkowiec który ukradł ci na ulicy portfel z zawartością 1000 zł tłumaczył przed sądem że jeżeli sąd nakaże jemu zwrot ukradzionej kwoty on straci 1000 zł.

    Odpowiedz
  • knb(2015-07-22 12:39) Zgłoś naruszenie 00

    To wszystko jest tak oczywiste... Az nie mozna uwierzyc kogo interesy, ten podobno polski 'rzad' reprezentuje. W jakim bagnie nam przyszlo zyc.

    Odpowiedz
  • Stary Marych(2015-07-22 13:30) Zgłoś naruszenie 00

    Już niedługo dewaluacja Franka ogłoszona przez samych Szwajcarów. Przed II wojną światowa już to raz zrobili.

    Odpowiedz
  • anonimus(2015-07-22 17:29) Zgłoś naruszenie 00

    Mądrego to aż miło posłuchać.
    i nazwisko jokoś brzmi po słowiańsku .
    może Pan Doktor podjął by się uleczenia relacji finansowych w naszym Kraju?

    Odpowiedz
  • Jan Nowak(2015-07-22 18:05) Zgłoś naruszenie 00

    zanim tu się zjawi stado krzykaczy, postaram się wyjaśnić o co chodzi z tymi kredytami, które potocznie nazywa się “frankowymi”:

    W przypadku normalnych kredytów złotówkowych zobowiązania kredytobiorcy reguluje jedna zmienna - oprocentowanie wynikające z WIBOR.
    W przypadku kredytów indeksowanych do CHF zobowiązania kredytobiorcy regulują dwie zmienne: - stawka oprocentowania wynikająca z LIBOR - oraz kurs PLN/CHF

    W OBU RODZAJACH KREDYTÓW KAPITAŁ ZOSTAŁ JEDNAK WYPŁACONY W ZŁOTÓWKACH, a indeksacja do kursu CHF jest tylko zabiegiem księgowym służącym określeniu bazy kapitałowej do wyliczenia wielkości raty wynikającej z oprocentowania LIBOR. Mówiąc prościej - oprocentowana stawką LIBOR jest nie kwota, która bank faktycznie pożyczył, tylko kwota, która wynika z przemnożenia wypłaconych pieniędzy przez mnożnik wynikający z aktualnego stosunku PLN do CHF. Oznacza to, że baza, od której naliczane są odsetki wynikające z aktualnego LIBORU jest ruchoma i zależy od bieżącego kursu franka. Kurs CHF i LIBOR się wzajemnie bilansują - jak kurs rośnie, to LIBOR maleje, jak kurs spada, to LIBOR rośnie. Dzięki temu wysokość rat jest w miarę stabilna. Jak kurs jest wysoki, to mamy niskie oprocentowanie, ale spłacamy więcej kapitału niż faktycznie pożyczyliśmy, a jak kurs jest niski to spłacamy mniej kapitału niż pożyczyliśmy, ale za to jego oprocentowanie jest wysokie. Bank tak czy inaczej wychodzi na swoje. Nie zmienia to faktu, że bank wypłacił kredyt w złotówkach i tylko te pieniądze są jego prawdziwym kosztem.

    dla przykładu:
    bank pożyczył w lipcu 2008 kapitał wysokości 100 tys PLN
    w tamtym czasie było to równe 50 tys CHF, i do takiej kwoty jest INDEKSOWANY dług. proszę zapamiętać: indeksowany.
    Bank nie nalicza oprocentowania LIBOR od wypłaconych 100 tys PLN, tylko od 200 tys PLN (bo tyle jest dzisiaj warte 50 tys CHF). Czyli płacimy niskie oprocentowanie, ale od kwoty dużo większej niż faktycznie została pożyczona. Zwykła sztuczka księgowa. Bank nie ma żadnych zobowiązań w CHF, bo kurs tej waluty jest tylko odniesieniem. Równie dobrze odniesieniem mogłaby być liczba dni deszczowych w roku albo powierzchnia księżyca.

    Nigdzie po drodze nie pojawiają się żadne realne CHFy.
    Po pierwsze dlatego, że nie ma takiej potrzeby - kredyty zostały udzielone w złotówkach.
    Po drugie dlatego, że byłoby to niemożliwe - nikt w Polsce nie trzyma depozytów w CHF, więc jest oczywiste, że banki nie mogły sfinansować tak masowej akcji kredytowej kapitałem w tej walucie. Zresztą, gdyby w latach 2005-2008 na polskim rynku pojawił się popyt na kilkadziesiąt miliardów franków, to waluta ta momentalnie by zdrożała. Zamiast tego stało się odwrotnie - im więcej banki udzielały kredytów indeksowanych do CHF, tym bardziej ta waluta taniała (dołek to lipiec 2008).

    Powodem dla którego cały ten mechanizm był tak atrakcyjny dla banków jest SPREAD, czyli dodatkowa (nieujęta w umowie kredytowej) marża banku doliczana zupełnie arbitralnie do kursu po którym przeliczane są zobowiązania kredytobiorcy. Powoduje to, że realne oprocentowanie kredytu jest zupełnie inne niż to które nominalne wynika z zestawienia LIBOR z oficjalnym kursem NBP. Jest to sposób na obejście ustawy antylichwiarskiej i źródło niebotycznych zysków banków.

    Ryzyko dla kredytobiorców jest takie, że jeśli z jakiegokolwiek powodu (choroba, utrata pracy, chęć zmiany lokum itd) będą chcieli się wycofać z umowy kredytowej w trakcie jej trwania, to bank uzbrojony w tzw “bankowy tytuł egzekucyjny” postawi w tryb natychmiastowej wymagalności właśnie tę wirtualną kwotę od której naliczał oprocentowanie wg stawek LIBOR, a nie faktycznie wypłacony kapitał. W obecnych warunkach kursowych oznacza to, że klient po iluś latach regularnego spłacania rat, będzie musiał zwrócić bankowi dwa razy tyle ile od niego realnie pożyczył. Bardzo często jest to również dużo więcej niż wynosi wartość nieruchomości, którą nabył za ten kredyt. Biorąc pod uwagę nadzwyczajne okoliczności, w jakich się znaleźliśmy (masowy dodruk pieniądza i wojny walutowe), potencjał wzrostu kursu CHF, a wraz z nim zadłużenia kredytobiorców, jest w praktyce nieograniczony. Jedyną możliwością zerwania takiej umowy jest ogłoszenie bankructwa (ze wszystkimi konsekwencjami, które z tego wynikają). Dlatego potrzebna jest tutaj interwencja państwa. oczywiście interwencja prawna, a nie finansowa.

    A teraz odnośnie "przewalutowania".
    Przede wszystkim sam termin jest mylący, bo nie trzeba niczego przewalutowywać - nikt nikomu nie wypłacił żadnych CHFów. Wszystkie zobowiązania kredytobiorców są w złotówkach.
    Chodzi po prostu o to, żeby kredyty bazujące na dwóch zmiennych (stawka LIBOR + bieżący kurs CHF), które okazały się wyjątkowo ryzykowne w warunkach globalnego kryzysu i wojny walutowej, zamienić na bezpieczniejsze kredyty bazujące na tylko jednej zmiennej, czyli oprocentowaniu wynikającym ze stawki WIBOR.

    jest to również tylko i wyłącznie zabieg księgowy, a jedyny koszt z tym związany to wyrównanie różnicy między dotychczasowymi kosztami obsługi kredytu indeksowanego, a analogicznego (na tę samą kwotę udzielonego kapitału) złotówkowego. Po takim wyrównaniu bank rezygnuje z mechanizmu indeksacji kwoty bazowej, a kredyt rozliczany jest jedynie według stawek WIBOR (tak jak wszystkie kredyty złotówkowe).

    Z tego co wiem, wszyscy wypowiadający się w tej kwestii “frankowcy” chętnie dopłacą z własnej kieszeni do tego rozwiązania.
    Nie ma potrzeby angażowania w to żadnych publicznych pieniędzy, a koszty dla banków są zerowe - klienci dalej będą spłacać pożyczony kapitał, który dodatku będzie od teraz wyżej oprocentowany (stawki WIBOR są wyższe niż LIBOR). Jedyna pomoc jakiej kredytobiorcy oczekują od państwa polskiego ma charakter prawno-instytucjonalny.

    Odpowiedz
  • anty PO(2015-07-22 18:06) Zgłoś naruszenie 00

    ta propozycja PO to jakaś kpina z ludzi.

    Odpowiedz
  • franek(2015-07-22 22:20) Zgłoś naruszenie 00

    po tej propozycji PO juz nigdy nie zaglosuje na tę partie. NIGDY! Głosowałam na Komorowskiego, choc nie zasluzyl na moj glos. Ale po tej propozycji dla Frankowiczow poczulam sie opluta w twarz przez PO. Po prostu nie moge juz na nich glosowac. Pierwszy raz w zyciu zaglosuje na PIS. Moi rodzice, tesciowie, cala rodzina tez. PO po prostu wbiła sobie tą pseudo pomoca gwozdz do trumny. PO ma ludzi za idiotów!
    Moze mamy im podziekowac, ze chca nam dowalic jeszcze jeden kredyt i podwoic calosc zadluzenia oraz zwiekszyc raty?

    Odpowiedz
  • zxczxc(2015-07-23 17:48) Zgłoś naruszenie 00

    PO PRZEGRACIE WYBORY Z KRETESEM!!! RÓBCIE TAK DALEJ PAJACE.

    Odpowiedz
  • kasia(2015-07-25 10:55) Zgłoś naruszenie 00

    To jest specjalnie robiona manipulacja ,bo teraz musi wygrac pis i tyle ale nic się nie zmieni , tylko będą rządzić wielkie korporacje i wiadomo kto.Polska jest okupowana , zniewolenie ekonomiczne , to prawo niszczy Polaków nasza kulturę i tyle

    Odpowiedz
  • leszek(2015-07-26 18:41) Zgłoś naruszenie 00

    logika PO to "nie możemy wysłać policji do poszkodowanego, bo byłoby to niesprawiedliwe wobec tych, którzy nie padli ofiarą przestępstwa".

    Bank mnie okradał przez lata poprzez zapisy w umowie, dzięki którym dług rośnie w miarę spłacania. Zapisy te zostały przez prawomocne wyroki sądów uznane za nielegalne.
    Frankowicze po prostu chcą, żeby państwo wyegzekwowało te wyroki i pozwoliło im spłacać tyle ile pożyczyli, a nie jakąś wirtualną wyssaną z palca kwotę, która rośnie z każdym dniem (jak w filmie “Dług"). Mechanizm wirtualnej indeksacji do kursu obcej waluty jest zabiegiem księgowym mającym umożliwić ominięcie ustawy antylichiwarskiej poprzez naliczanie ukrytych marż pod przykrywką arbitralnie ustalanego spreadu doliczanego do kursu po którym przeliczane są zobowiązania klienta. Są to de facto ukryte marże nieujęte w umowie kredytowej (wynikające z bieżącej "tabeli kursowej” banku), które powodują, że kredyty indeksowane są realnie o wiele droższe od zwykłych nieindeksowanych. Tymczasem sam kredyt został udzielony w złotówkach i jest również spłacany w złótówkach. Bank nie ma żadnych kosztów w CHF, więc nawet nie ma czego przewalutowywać.

    Poza tym to nie ja się domagam (ani żaden "frankowiec"), żeby ktokolwiek mi się dokładał, tylko banki ponad naszymi głowami próbują zrobić skok na publiczną kasę pod pozorem "pomagania" takim jak ja. Jedyna pomoc jakiej potrzebujemy, to pomoc w wyegzekwowaniu obowiązującego prawa. Tak więc nie ma mowy o żadnym dopłacaniu z publicznych pieniędzy i nikt poza bankami się nie domaga żadnych dopłat z budżetu. Konia z rzędem temu kto znajdzie “frankowicza" domagającego się, żeby ktokolwiek za niego spłacał jego kredyt. Chcemy spłacać to co pożyczyliśmy. i nie jesteśmy cwaniakami grającymi w ruletkę, tylko po prostu kupiliśmy mieszkania dla naszych rodzin od tzw "instytucji zaufania publicznego”.

    Jeszcze inna sprawa jest taka, że jeśli budżet komukolwiek do tej pory dopłacał do kredytów, to właśnie dopłacał złotówkowiczom: programy Mieszkanie Dla Młodych, Rodzina Na Swoim itd.


    Jeśli chocholi taniec wokół tego problemu będzie dalej wyglądał tak jak wygląda, to nie pozostaje mi nic innego niż zagłosowanie na Kukiza, który powywiesza tych skruwysynów na latarniach.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane