Na razie pozwy klientów wobec instytucji finansowych są stosunkowo nieliczne. Ale w niedalekiej przyszłości będą ich setki. Potem pewnie tysiące. Nie tylko o kredyty we frankach, ale także o polisolokaty i rozmaite ubezpieczenia. Mimo że lista klauzul niedozwolonych stale się wydłuża, prawo wciąż nie chroni wystarczająco klientów instytucji finansowych.
W języku angielskim w ostatnich latach jednym z częściej używanych słów wśród finansistów jest „misseling”. Dlaczego? Gdyż znakomicie odzwierciedla bardzo częstą relację pomiędzy klientem a bankiem lub ubezpieczycielem. Co więcej, to właśnie na Wyspach narodziły się konstrukcje produktów finansowych oraz sposoby ich sprzedaży, które określono zjawiskiem misseling.
Co to takiego? Misseling to nie tylko – jak wynikałoby z dosłownego tłumaczenia – „chybiona sprzedaż”. Pojęcie to obejmuje oczywiście również techniki marketingu, reklamy i sprzedaży produktów finansowych mijających się z potrzebami klienta. Chybioną sprzedażą byłyby na przykład ubezpieczenia domu dla osób bezdomnych.