Prawnicy są zgodni: za tworzenie produktów, które miały na celu oszukiwanie klientów, może grozić odpowiedzialność karna. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zawiadomienie do prokuratury w sprawie jednego z towarzystw sprzedających polisolokaty szykuje już Stowarzyszenie „Przywiązani do polisy”. Również na drodze cywilnej czynione są kolejne kroki zmierzające do odzyskania pieniędzy przez osoby, które inwestowały w tego typu instrumenty.

– W środę złożyliśmy kolejny pozew grupowy w sprawie polisolokat. Tym razem dotyczy Towarzystwa Ubezpieczeń Europa. Narazie grupa powodów składa się z 98 osób, ale już zgłaszają się kolejne, które chcą dołączyć do pozwu – mówi Anna Lengiewicz, radca prawny, wspólnik zarządzający w kancelarii LWB.

Dodaje, że przygotowuje w sprawie tej firmy również zawiadomienie do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Przełomowy wyrok

Przełom w myśleniu o polisolokatach przyniósł jeden z ostatnich wyroków Sądu Okręgowego w Warszawie (patrz: grafika).

– Warszawski sąd poddał wnikliwej i wszechstronnej analizie prawnej, ale również ekonomicznej, warunki polisolokaty – mówi Robert Jedynak, radca prawny, partner w Kancelarii Jedynak Rogowska.

Jak tłumaczy, sąd uznał, iż istotą problemu w tej sprawie nie był sposób przedstawienia produktu powodowi ani to, czy miał on świadomość jego cech, ale sam produkt. „Żadna, choćby najlepsza o nim informacja – nie spowoduje, że stanie się on uczciwy” – stwierdził sąd. Dlatego też doszedł do wniosku, że umowy o polisolokaty są w całości nieważne.

– W efekcie strony zobowiązane były zwrócić sobie wszystko to, co wzajemnie świadczyły w wykonaniu bezwzględnie nieważnej umowy – tłumaczy Andrzej Olaś, prawnik z kancelarii Kaczor Klimczyk Pucher Wypiór – Adwokaci, i akcentuje, że zawarte w wyroku wnioski i oceny są bardzo daleko idące.

– Wyznaczają one wysoko standard ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami podmiotów oferujących tego rodzaju instrumenty – podkreśla prawnik.

Oszustwo to przestępstwo

W uzasadnieniu omawianego wyroku pada niezwykle istotne zdanie: „decydujące znaczenie ma tu takie celowe skonstruowanie oferty przez ubezpieczyciela, że była ona po prostu w niewiarygodnym stopniu oszukańcza (...)”. Zdaniem Andrzej Olasia, jeśli uznać ten pogląd za zasadny, to należy się w konsekwencji zastanowić nad prawno-karną oceną zachowania osób odpowiedzialnych za skonstruowanie i wprowadzenie do obrotu tego typu instrumentów. Sąd uznał je wszak za stworzone świadomie w celu osiągania korzyści kosztem nabywających je konsumentów.

W grę może tu wchodzić odpowiedzialność z art. 286 kodeksu karnego, zgodnie z którym karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat podlega ten, kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania (oszustwo).

– Istotną cechą tego przestępstwa jest to, że zamiarem sprawcy objęte jest uzyskanie korzyści majątkowej także dla kogoś innego. Za winnego uznany może być więc nie tylko ten, kto bezpośrednio dopuścił się czynu, lecz także ten, kto kierował bądź polecał go dokonać – tłumaczy Mariusz Kawczyński, radca prawny i doradca podatkowy z kancelarii Kawczyński Korytkowska Partyka.

A to oznacza, że odpowiedzialność karną może ponieść zarówno prawnik, który skonstruował oszukańczą polisolokatę, jak i np. zarząd spółki, na polecenie którego działał.

– Obywatel może powiadomić prokuraturę rejonową o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na jego niekorzyść – mówi mec. Kawczyński.

Droga cywilna

Na razie jednak osoby, które utopiły środki w polisolokatach, szukają sprawiedliwości na własną rękę w sądach cywilnych. I nie ma im się co dziwić, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że działania organów państwowych są mało skuteczne.

– Nawet kary nałożone przez UOKiK nie są w stanie zmienić polityki ubezpieczycieli, czego przykładem są działania w Polsce jednej z holenderskich firm ubezpieczeniowych, która po nałożeniu przez urząd 23 mln zł kary przez pewien czas dokonywała wypłaty kwot zgromadzonych na polisolokatach bez potrącania horrendalnych opłat likwidacyjnych. Jednakże od 8 czerwca 2015 r. ubezpieczyciel ten wrócił do zakazanych praktyk i zaczął pobierać opłaty – podaje przykład mec. Jedynak.

Konsumenci jednak się nie poddają. Dowodem może być kolejny pozew zbiorowy przeciwko towarzystwu ubezpieczeniowemu oferującemu tego typu produkty. W środę został on złożony w Sądzie Okręgowym w Warszawie.

– To już dziewiąty pozew zbiorowy, który składamy w sprawie polisolokat. Tym razem pozywane zbiorowo jest towarzystwo Europa, już po raz drugi – pierwszy pozew zbiorowy przeciwko TU Europa został złożony w grudniu 2014 r. Wcześniejsze dotyczyły Aegon, Generali, Skandia (dwa pozwy), Axa (dwa pozwy) oraz Open Life – wylicza mec. Lengiewicz.

Od towarzystwa Europa powód – miejski rzecznik konsumentów w Warszawie – domaga się w imieniu konsumentów zwrotu całości wpłaconych składek, a tym samym uznania, że umowy ubezpieczenia są nieważne.

– W naszym przekonaniu ogólne warunki ubezpieczenia dotyczące polisolokat były tak skonstruowane, że w istocie miały na celu jedynie zysk i dobro ubezpieczyciela, z pominięciem jakichkolwiek interesów ubezpieczonego konsumenta – przekonuje pełnomocniczka.