Kredytobiorcy zarzucają instytucji finansowej zawyżanie kursów franka szwajcarskiego przy obliczaniu spłacanych rat.

To pierwsza taka sprawa w Polsce. Na razie grupa, która umocowała reprezentanta, liczy trzydzieści osób, ale ponad dwieście kolejnych ma zamiar przystąpić do pozywających. Całkowita liczba tych, którzy wzięli kredyty we frankach w latach 2006–2008, to blisko 700 tys. – szacuje kancelaria obsługująca powodów.

– Sprawa wydaje się społecznie ważna, ponieważ wszyscy walutowi kredytobiorcy płacą dziś ratę o połowę wyższą, niż powinni. Będę więc reprezentować grupę przed Sądem Okręgowym w Warszawie – mówi Marek Radwański, poznański rzecznik konsumentów, który urządza dziś konferencję prasową w tej sprawie.

Spready, czyli różnica

W sporze chodzi o spready, czyli różnicę między kursem zakupu i sprzedaży, a więc widełki wypłat i spłat zaciąg- niętych zobowiązań w formie kredytów walutowych. W wielu krajach Unii sądy i parlamenty rozstrzygnęły już ten problem na korzyść klientów. Polscy powodowie także nabrali odwagi i żądają w zbiorowym pozwie ustalenia, że ich umowy z bankiem są nieważne.

Gdyby natomiast sąd nie zechciał przychylić się do ich wniosku, mają zamiar doprowadzić do ustalenia, że nieważna jest klauzula przeliczeniowa franka zawarta w ich umowach. Getin Noble Bank miał bowiem najwyższe na rynku spready walutowe. To zaś może stanowić dowód rażącego naruszenia interesów klientów. Owa różnica kursowa stanowi bowiem dodatkowy zysk banku, płynący z ukrytej marży.

– Można wszak założyć, że spread na poziomie 12 proc. to dodatkowo 1 punkt procentowy dla instytucji finansowej, płacony przez nieświadomego przeważnie tego mechanizmu klienta – podkreśla Mariusz Korpalski z poznańskiej kancelarii Komarnicka Korpalski, reprezentujący rzecznika konsumentów w tej sprawie.

– I chociaż zmiana prawa bankowego sprzed dwóch i pół roku częściowo rozwiązała problem dowolności klauzul walutowych w umowach kredytowych, to jednak wprowadzony wówczas przepis nie ma znaczenia dla oceny całkowitej lub nawet częściowej nieważności umowy zawartej przed jego wejściem w życie – podkreśla mec. Korpalski.

Co z tego wyniknie

Skutkiem podwójnego niejako żądania pozwu, sąd – przychylając się do żądań powodów – może wywołać różne skutki zarówno dla banku, jak i dla powodów. Jeżeli bowiem orzeknie nieważność całych umów kredytowych, to instytucja kredytowa będzie musiała zwrócić powodom wszystkie koszty związane z pożyczeniem im pieniędzy. Kredytobiorcy zaś będą zobowiązani oddać kwoty główne kredytów. Co więcej, bank nie będzie mógł po takim orzeczeniu korzystać z przywilejów, jakie daje mu wystawienie bankowych tytułów egzekucyjnych, ponieważ mają one zastosowanie tylko do zobowiązań wynikających z ważnych umów.

Gdyby natomiast sąd orzekł nieważność samej klauzuli przeliczeniowej franka na złote, bank będzie miał obowiązek zwrócić nadwyżki spłat uzyskane dzięki spreadom. Na przyszłość oznaczałoby to niemożność przeliczania kwot kredytu – który w rzeczywistości został udzielony w złotych – najpierw na franki, a potem znów na walutę polską.

Ta druga ewentualność wydaje się przedstawicielom poznańskiej kancelarii obsługującej powodów bardziej prawdopodobna wobec niechęci sądów do obalania całych umów kredytowych.

– Po doręczeniu nam pozwu dokonamy analizy zawartych w nim roszczeń i podejmiemy odpowiednie kroki prawne – obiecuje Wojciech Sury.