Banki wykorzystują duże zainteresowanie kończącym się programem „Rodzina na swoim” i podnoszą marże kredytów mieszkaniowych.
ikona lupy />
Banki znów każą płacić więcej za kredyty hipoteczne / DGP
Od kilku miesięcy instytucje finansowe konsekwentnie podnoszą marże kredytów mieszkaniowych. Z danych Open Finance wynika, że w IV kw. ubiegłego roku średnio na całym rynku marża wynosiła 1,28 pkt proc. Obecnie przekracza już 1,5 pkt proc. Podwyżki nasiliły się w ostatnich tygodniach. Jak donoszą pośrednicy kredytowi, od połowy października decyzje o podniesieniu swoich cen podjęły m.in. Bank Pekao, Kredyt Bank, Credit Agricole, Millennium i PKO BP.
Zdaniem analityków jedną z podstawowych przyczyn gremialnej podwyżki marż przez banki jest zbliżający się wielkimi krokami koniec rządowego programu dopłat do kredytów – „Rodzina na swoim”. Do programu będzie można wejść jedynie do końca grudnia tego roku.
– Banki wykorzystują wzmożone zainteresowanie klientów kończącym się programem, by poprawić zyskowność swojej akcji kredytowej – uważa Ewelina Popiel z firmy Gold Finance.
Jej zdanie podziela Tomasz Bursa, analityk sektora bankowego w Ipopema Securities. – Zbliżające się zmiany w rządowej polityce wspierania budownictwa mieszkaniowego powodują aktywizację klientów i zwiększają popyt na kredyty hipoteczne. Po słabych trzech kwartałach w tym segmencie banki nie mają innego wyjścia i muszą poprawić swoje wyniki w końcówce roku – podkreśla Tomasz Bursa. – Zwłaszcza że perspektywy na rok przyszły nie są różowe. Na wzrost sprzedaży ze względu na pogarszającą się koniunkturę nie ma co liczyć – uważa analityk Ipopemy.
Zdaniem ekspertów są jeszcze inne czynniki sprzyjające podwyżkom cen na rynku kredytów mieszkaniowych. Halina Kochalska z Open Finance uważa, że nie bez wpływu na wzrost marż jest sytuacja na rynku depozytów. – Zauważalne jest zaostrzenie konkurencji w walce o nowe oszczędności klientów. Banki mogą więc mieć problem ze znalezieniem taniego finansowania akcji kredytowej – mówi przedstawicielka Open Finance.
Natomiast Michał Krajkowski, główny analityk Domu Kredytowego Notus, podkreśla znaczenie kiepskich perspektyw dla naszej gospodarki. W związku z tym rosnąć będzie udział kredytów spłacanych z opóźnieniem lub niespłacanych w ogóle. – Banki uwzględniają to w swoich cenach, podnosząc marże – uważa Krajkowski.
Osoby wnioskujące o kredyty mieszkaniowe pocieszyć może to, że nominalnie oprocentowanie w najbliższym czasie nie będzie rosło. Dzięki rozpoczętemu przez Radę Polityki Pieniężnej cyklowi obniżek stóp procentowych podwyżki marż są rekompensowane z nawiązką przez spadek stóp rynkowych.
Jak wynika z danych firmy Home Broker, we wrześniu średnie nominalne oprocentowanie kredytu mieszkaniowego wynosiło 6,37 proc. Na początku listopada było to 6,23 proc. RPP obniżyła stopy procentowe przed dwoma tygodniami o 25 pkt bazowych. Analitycy spodziewają się, że w najbliższych miesiącach rada obniży stopy jeszcze co najmniej o 100 pkt bazowych.
Z dofinansowania w ramach programu „Rodzina na swoim” mogą skorzystać do końca roku rodziny, osoby samotnie wychowujące dzieci, ale także osoby samotne. Mieszkanie, które ma być objęte programem, musi być pierwszym zakupionym i nie może przekraczać 75 mkw., a w przypadku singli 50 mkw. W przypadku domu limit ten wynosi 140 mkw. Cena nieruchomości nie może także przekraczać wyznaczonego limitu. Limity różnią się w poszczególnych miastach. Dla przykładu w Warszawie wynosi on obecnie 5789,50 zł za 1 mkw. Wielu deweloperów tak kalkuluje ceny, by większość swoich lokali zmieścić w tym limicie.

Już 1,5 pkt proc. przekracza średnia marża kredytu mieszkaniowego