To o 6 proc. więcej niż przed rokiem. O tym, że pieniądze warto odkładać, przekonane są dwie na trzy osoby.

Jednocześnie jednak wzrósł odsetek respondentów, regularnie oszczędzających – z 7 do 8 proc. Co trzeci deklaruje, że większość swoich dochodów wydaje na bieżące potrzeby, ale zdarza mu się, że raz na jakiś czas coś odłoży. Natomiast aż 56 proc. deklaruje, że nigdy nie udaje się oszczędzić, bo wszystkie zarobki są przejadane na bieżąco. W ubiegłym roku osób takich było o 4 proc. mniej.

Wśród tych, których stać na oszczędzanie, przeważają osoby niemogące pozwolić sobie na odkładanie zbyt dużych kwot. Większość, bo aż 63 proc., nie jest w stanie oszczędzić więcej niż 500 zł miesięcznie. Ale są też tacy, którym udaje się odkładać regularnie nawet więcej niż 2,5 tys. zł. W tak komfortowych warunkach znajduje się tylko co setny Polak.

Wyniki sondażu pokazują, że oszczędzając, Polacy nie myślą o swojej emeryturze czy zabezpieczeniu przyszłości dziecka. Najczęściej celem oszczędzania jest konsumpcja. 45 proc. zbiera pieniądze w horyzoncie nie dłuższym niż rok. Kolejne 20 proc. odkłada maksymalnie na trzy lata. Tylko co trzydziesty z nas – na okres dłuższy niż 10 lat.

Z badań TNS wynika także, że nie jesteśmy specjalnie wybredni, jeżeli chodzi o ofertę produktów oszczędnościowych. 27 proc. ankietowanych wybiera produkt oszczędnościowy w banku, w którym mają rachunek osobisty. Sugestiami rodziny w tym zakresie kieruje się co piąta osoba. Propozycje kilku instytucji samodzielnie analizuje 18 proc., a z usług doradcy finansowego korzysta prawie co dziesiąty ciułacz.

Norma to przetrzymywanie oszczędności na zwykłym koncie osobistym – robi tak aż 44 proc. rodaków. Wysoko w tym rankingu znalazły się również lokata terminowa oraz rachunek oszczędnościowy. Jednak wciąż popularnym sposobem jest trzymanie gotówki w domu. Robi tak niemal 10 proc. badanych.