Oddanie do dyspozycji kredytobiorcy kwoty na czas oznaczony w umowie to po prostu inne określenie głównego świadczenia kredytodawcy. Nie może więc być podstawą dodatkowego zobowiązania kredytobiorcy.
Na łamach dodatku do DGP „Poradnik frankowicza” z 19 maja 2020 r., odnosząc się do podstawy prawnej rozliczeń zwrotu świadczeń w wypadku „niemożności utrzymania w mocy umowy kredytu” (chodzi o kredyt walutowy na cele mieszkaniowe, zabezpieczony hipoteką), w której stwierdzono występowanie klauzuli abuzywnej, prof. Jerzy Pisuliński trafnie przyjmuje, że poszukiwaną podstawę prawną tworzą tu przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu (nienależnym świadczeniu). W polskim prawie nie ma bowiem przepisów szczególnych dotyczących rozliczania nieważnej umowy; za właściwy uważa się tu reżim prawny nienależnego świadczenia. W zależności zaś od tego, jakie były przyczyny upadku umowy i zobowiązania, mogą tu wchodzić w grę różne ze znanych kondykcji. Kwestia „która ze znanych kondykcji” sama w sobie także jest przedmiotem ożywionych sporów i niebezinteresownych propozycji interpretacyjnych.
Nienależne świadczenia zasadniczo zwraca się w otrzymanym rozmiarze, a w wypadku umowy wzajemnej obie strony mają sobie zwrócić to, co świadczyły. Na tym tle powstały trzy kwestie sporne: