Prezydent USA bierze się do realizacji swoich obietnic związanych z powrotem do węgla, który ma napędzić centra danych i pomóc zrównoważyć deficyty handlowe. Mimo to w marcu udział paliw kopalnych w amerykańskim miksie energetycznym był rekordowo niski.
We wtorek minął tydzień od podpisania przez Donalda Trumpa czterech aktów wykonawczych dotyczących wsparcia dla wydobycia i spalania „pięknego, czystego węgla” (to ulubione określenie prezydenta od tego czasu jest elementem amerykańskiego porządku prawnego). W ramach ogłoszonego bezpośrednio po objęciu urzędu „energetycznego stanu nadzwyczajnego” Trump postanowił m.in. umożliwić dłuższą pracę starym elektrowniom węglowym, które miały być w najbliższym czasie wygaszone. To element strategii, która ma pomóc oczekiwanemu przez Trumpa odrodzeniu amerykańskiego przemysłu oraz nowym energochłonnym technologiom, takim jak sztuczna inteligencja czy kryptowaluty.
Zaspokoić głód energii, uratować miejsca pracy
Według analizy przygotowanej na zamówienie Departamentu Energii jeszcze w grudniu ub.r. głód elektryczności amerykańskich centrów danych w ciągu najbliższych trzech lat zwiększy się trzykrotnie. Wyniesie 12 proc. całego amerykańskiego zużycia energii. Zapotrzebowanie na surowce energetyczne może zwiększyć się także na skutek wdrażania planów Trumpa, by wykorzystać ich eksport do wyrównywania deficytów handlowych USA z partnerami zagranicznymi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.