Zdaniem organizacji działających na rzecz rozwoju energetyki obywatelskiej zmiany nie tyle porządkują sytuację prosumentów (obywateli produkujących prąd, korzystając z energii słońca, wiatru, wody itp.), ile ją pogarszają, i to znacznie. Zgodnie z nowelizacją właściciele najmniejszych przydomowych elektrowni (do 10 kW mocy zainstalowanej) mają bowiem zostać pozbawieni taryf gwarantowanych, które po wieloletnich staraniach udało się wprowadzić do przepisów (miały wejść w życie początkowo 1 stycznia 2016 r., później przesunięto ten termin właśnie na 1 lipca). Dzięki systemowi taryf każdy, kto zdecydowałby się zainstalować mikroinstalację, miał otrzymać gwarancję, że wytworzony prąd będzie od niego kupowany po stałej cenie przez 15 lat. Cena ta miała zależeć od technologii: dla energii np. z wiatru czy słońca miała wynieść 0,65 zł za 1 kWh (dla instalacji 3–10 kW), w przypadku biogazu rolniczego 0,70 zł za 1 kWh.

Nowy projekt wprowadza definicję prosumenta, wskazując, że jest on podmiotem wytwarzającym energię elektryczną z OZE w mikroinstalacji w celu jej zużycia na potrzeby własne – niezwiązane z wykonywaną działalnością gospodarczą. Mechanizm taryf dla najmniejszych producentów zastąpiono natomiast „opustem”.

I tak za każdą kilowatogodzinę energii wprowadzonej do sieci wytwórca zielonego prądu ma otrzymać rabat na kupowany przez siebie prąd: jeśli posiada instalację o mocy do 7 kW, rabat będzie wynosił 70 proc., dla urządzeń o mocy powyżej 7 kW – 50 proc., natomiast w przypadku osób, które dostały dofinansowanie do zakupu urządzeń – 35 proc. W ocenie ekspertów ruchu „Więcej niż energia” przy takim rabacie koszty inwestycji zwrócą się po ponad 20 latach (taryfy gwarantowane miały dać zwrot po 8–10 latach).

– Taryfy gwarantowane zostały przyjęte w ubiegłym roku głosami ponadpartyjnej koalicji, w której najliczniejszą grupę stanowili posłowie PiS – przypomina Anna Ogniewska z Greenpeace Polska. – Zmiany proponowane obecnie przez Ministerstwo Energii są niekorzystne dla polskich rodzin, nie poprawią bezpieczeństwa energetycznego kraju i zahamują rozwój energetyki obywatelskiej. Bez taryf gwarantowanych mniej zamożni obywatele nie będą mogli pozwolić sobie na zakup mikroinstalacji – dodaje.

Komentatorzy krytykują również obraną ścieżkę projektu.

– Złożenie projektu przygotowanego przez ministerstwo jako inicjatywy poselskiej to nieakceptowalne odejście od standardów tworzenia dobrego prawa – komentuje Marek Józefiak z Polskiej Zielonej Sieci.

Projekty poselskie nie muszą bowiem zawierać oceny skutków regulacji.

– Nie wiadomo więc, jaki będzie wpływ proponowanych zmian na gospodarkę, na rozwój sektora OZE, a także jakie koszty z tego tytułu poniosą odbiorcy końcowi. Apelujemy o niezwłoczne uzupełnienie projektu ustawy o OSR tak, aby Sejm mógł podejmować decyzje na podstawie obiektywnych, rzetelnych danych – mówi Józefiak. 

Etap legislacyjny

Projekt ustawy wniesiony do Sejmu