Do marszałka Sejmu na początku tygodnia ma wpłynąć propozycja nowej większości dotycząca zamrożenia cen energii – dowiedział się nieoficjalnie DGP. Będzie to ustawa trzy w jednym – oprócz ograniczenia wzrostu cen ma ona przywrócić obligo giełdowe oraz zmniejszyć minimalną odległość turbin wiatrowych od zabudowań do 500 m.

Nasze nastawienie do transformacji energetycznej pokazuje nowy raport EBI. Wynika z niego, że 46 proc. Polaków – co jest najwyższym wynikiem w UE – uważa, że ten proces zwiększy ich siłę nabywczą. Ale jesteśmy najmniej skłonni do płacenia za transformację z własnej kieszeni.

Ze wszystkich obywateli UE to Polacy najmocniej wierzą, że walka ze zmianami klimatu poprawi ich sytuację, m.in. podnosząc siłę nabywczą, oraz że transformacja jest nieodzowna. Jednocześnie w najmniejszym stopniu ze wszystkich mieszkańców UE zgadzamy się na to, żeby rząd podjął środki przeciwko zmianom klimatu, jeśli miałoby to naruszyć nasz budżet osobisty – wynika z szóstej edycji badania Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) „The EIB Climate Survey”.

– Przez ostatnich kilka lat polityka rządu przyzwyczaiła nas do myśli, że nawet jeśli kryzys klimatyczny będzie wymagał pewnych wyrzeczeń, to albo państwo obroni nas przed tymi kosztami, albo je zapłaci, a my osobiście nie będziemy musieli do tego nic dołożyć – mówi nam Krzysztof Ślebioda, prezes fundacji Pracownia Zrównoważonego Rozwoju, dodając, że jest to mylne podejście, ponieważ państwo nie ma własnych pieniędzy.

Faktem jest, że realizowano w Polsce kilka programów, w których ze środków krajowych lub europejskich wspierano realizację celów polityki klimatycznej przez gospodarstwa domowe. Przykładami są Mój prąd (dofinansowanie zakupu paneli fotowoltaicznych czy magazynów energii), Czyste powietrze (dofinansowanie zakupu niskoemisyjnego źródła ciepła czy termomodernizacji) czy Mój elektryk (dofinansowanie auta elektrycznego).

Andrzej Kassenberg, ekspert Fundacji Instytut na rzecz Ekorozwoju i Koalicji Klimatycznej, tłumaczy, że niechęć do partycypowania w kosztach transformacji wynika też z tego, że Polacy nie czują się zamożnym społeczeństwem na tle innych krajów Unii, a dodatkowo mają niski poziom zaufania do rządu, co sprawia, że niechętnie przekazują mu pieniądze, nawet jeśli de facto są gotowi do ponoszenia kosztów ochrony klimatu. – Jednocześnie przez media jesteśmy karmieni głównie informacjami o kosztach transformacji, a nie o korzyściach. Mało mówi się o tym, że przejście na zrównoważoną gospodarkę poprawi bezpieczeństwo i zdrowie Polaków – dodaje.

Na to, że przyspieszona transformacja pozytywnie wpłynie na siłę nabywczą gospodarstw domowych, wskazuje opublikowany we wrześniu raportu Europejskiego Banku Centralnego. Z przeprowadzonego stress testu, porównującego trzy scenariusze („przyspieszonej transformacji”, „przejścia z opóźnieniem” oraz „opóźnionej transformacji”), wynika, że optymalną opcją dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw jest ta pierwsza, ponieważ szybsze inwestycje w odnawialne źródła energii pozytywnie wpłyną na ceny energii płacone przez gospodarstwa. Opóźniona transformacja, oznaczająca późniejsze przejście na zieloną energię, oznacza większe ryzyko dla firm, szczególnie energochłonnych. Przedsiębiorstwa z kolei mogą starać się przenieść koszty na konsumentów. Według raportu skutki opóźnionej transformacji dotknęłyby przede wszystkim mniej zamożne rodziny, w których udział wydatków na energię czy jedzenie jest większy.

Wiara w to, że działania państwa na rzecz ochrony środowiska i transformacji energetycznej zwiększą siłę nabywczą mieszkańców, na przestrzeni ostatnich dwóch lat w Polsce nieznacznie wzrosła – w tym roku uważa tak 46 proc. respondentów; dwa lata temu było ich o 3 pkt proc. mniej. Jest to trend odwrotny do europejskiego – średnia dla UE spadła w tegorocznym badaniu o 11 pkt proc. do 27 proc. badanych, którzy tak uważają.

Transformacja oznacza także zmiany na rynku pracy, które mogą przyczynić się do wzrostu siły ekonomicznej społeczeństwa. W rozmowie z DGP optymistycznie wypowiadała się na ten temat Urszula Zielińska, przewodnicząca partii Zieloni i posłanka z list KO. – Transformacja to ogromny potencjał i nowe miejsca pracy – mówiła, dodając, że chodzi zarówno o pracę w branży OZE, jak i firmach realizujących prace związane z efektywnością energetyczną czy rozwijające nowe technologie.

Polacy są pozytywnie nastawieni do skutków, jakie transformacja wywrze na inne aspekty codzienności – dwa lata temu 59 proc. z nas uważało, że akcje podejmowane w celu walki ze zmianą klimatu polepszą jakość życia, czyli m.in. jedzenia, zdrowia i wygody, a dziś myśli tak już 65 proc. respondentów.

– W ciągu ostatnich lat można zaobserwować wzrost świadomości ekologicznej, co jest częścią ogólnoświatowego trendu. Jeszcze 20 lat temu wizja globalnej katastrofy była obecna głównie w badaniach naukowych, dziś przedostała się do mainstreamu i mediów społecznościowych – mówi Krzysztof Ślebioda.

Andrzej Kassenberg podkreśla, że choć świadomość społeczna rośnie, to nadal poglądy Polaków należy traktować przede wszystkim jako deklaratywne. – Niestety za słowami nie idą czyny, czego powodem jest często aspekt finansowy. Wielu Polaków deklaruje, że chciałoby kupować lokalną, zdrową żywność czy samochód elektryczny, ale ich po prostu na to nie stać. Występują pojedyncze przykłady korzystnych zmian, jednak bez reform systemowych trudno oczekiwać powszechnego włączenia się w transformację klimatyczną – uważa. ©℗

Co Europejczycy sądzą o działaniach związanych ze zmianami klimatu i ochroną środowiska / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Tylu Polaków zalicza zmiany klimatyczne do trzech największych współczesnych wyzwań / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe