Katowicka spółka wspomaga sektor węgla kamiennego. I prywatnego producenta rur. Czy skończy się jego nacjonalizacją?
Reklama
Notowana na GPW spółka Ferrum postanowiła niedawno kupić instalację do produkcji rur magistralowych, co pozwoliłoby zwiększyć jej konkurencyjność w wielomilionowych przetargach na przykład dla Gaz-Systemu. Sam pomysł zakupu instalacji do produkcji rur o dużej średnicy nie jest zaskakujący. Tyle że mówimy o instalacji znajdującej się w Niemczech, do tego z lat 80., choć modernizowanej w latach 2009–2011. I o jej zakupie wcale nie przez Ferrum, tylko przez Węglokoks – jednoosobową spółkę Skarbu Państwa.
Z naszych informacji wynika, że Ferrum wpłaciło już zaliczkę w wysokości około 2,5 mln zł, a Węglokoks miał dopłacić blisko 20 mln zł, by zaliczka nie przepadła. Do tego dochodzi jeszcze ok. 8 mln zł za demontaż, transport instalacji z Niemiec i jej montaż w Polsce (kto za to zapłaci – nie do końca wiadomo).

Reklama
Władze Ferrum podjęły decyzję o transakcji, nie mając zapewnionego finansowania. Poprosiły więc o pomoc Węglokoks. Z naszych informacji wynika, że firmy podpisały umowę o utworzeniu spółki celowej (SPV), do której Węglokoks wniósłby zakupioną instalację. Korzystałoby z niej Ferrum, a Węglokoks miałby udział w zyskach. Docelowo Ferrum odkupiłoby udziały w SPV, spłacając Węglokoks. Problem w tym, że producent rur jest deficytowy: skonsolidowana strata netto po dziewięciu miesiącach 2015 r. wynosiła 582 tys. zł, strata z poprzednich lat – ponad 62 mln zł. W listopadzie ubiegłego roku upadłość ogłosił główny akcjonariusz HW Pietrzak.
– Ferrum nie ma pieniędzy na tę instalację. Docelowo więc będzie tak, że Węglokoks po prostu przejmie Ferrum za długi, niejako renacjonalizując firmę – tłumaczy członek rady nadzorczej Ferrum (obecna giełdowa wycena spółki to ok. 90 mln zł).
Dla Węglokoksu nie byłaby to pierwsza taka transakcja. Jesienią ubiegłego roku „odbił” on Hutę Pokój z rąk cypryjskich właścicieli, którzy nie inwestowali w zakład.
Państwowa spółka jest obecnie głównym kołem ratunkowym polskiego górnictwa. Na ratowanie Kompanii Węglowej wydała już ponad 1,2 mld zł (700 mln zł obligacje, 500 mln zł odkupienie pierwszych kopalń dla nowej KW, czyli Polskiej Grupy Górniczej, a także odkupienie przez Węglokoks Kraj zakładów Piekary i Bobrek). Według „Rzeczpospolitej” Węglokoks obok Enei może być zaangażowany w ratowanie Katowickiego Holdingu Węglowego, któremu potrzeba przynajmniej 400–500 mln zł. Niewykluczone, że Węglokoks włączy się także w ratowanie Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która potrzebuje obecnie 1 mld zł.
Zarządy Ferrum oraz Węglokoksu przekonują, że w zakupie leciwej niemieckiej instalacji (jeśli finalnie do niego dojdzie) nie ma nic dziwnego. – Węglokoks rozważa wiele projektów. Wszystkie są konsultowane z właścicielem firmy. Na chwilę obecną nie ma jeszcze ostatecznych decyzji w sprawie zaangażowania Węglokoksu we wspomniany projekt – deklaruje Marzena Mrozik, rzeczniczka spółki.
– Trwają analizy dotyczące wspólnego projektu Ferrum i Węglokoksu w zakresie wspólnego zakupu nowoczesnej, spełniającej wszelkie światowe wymogi techniczne i jakościowe zgłaszane przez potencjalnych, najbardziej wymagających odbiorców, linii do produkcji rur spiralnie spawanych – mówi z kolei Konrad Miterski, prezes Ferrum. – Projekt został poddany kilkumiesięcznym analizom rynkowym, finansowym oraz technicznym. Analizy były przeprowadzane przez renomowane firmy audytorskie, które potwierdziły opłacalność oraz celowość realizacji inwestycji. Prace nad projektem prowadzone są w konsultacji z właścicielami zainteresowanych stron, projekt był m.in. prezentowany na radzie nadzorczej spółki i spotkał się z pozytywnym odbiorem – przekonuje. Jego zdaniem realizacja projektu przyczyni się do istotnego ograniczenia importu rur niezbędnych do realizacji strategicznych projektów przesyłowych w kraju. – Pozwoli to polskim podmiotom odpowiedzieć na zamówienia liczone w setkach milionów euro w perspektywie najbliższych 10 lat – uważa Miterski.
Jednak rada nadzorcza Ferrum nie wydaje się do końca przekonana.
– Może warto by się jednak zastanowić nad nową instalacją – podpowiada przedstawiciel jednego z akcjonariuszy. Inny z kolei ma zastrzeżenia do sposobu prezentacji inwestycji przez zarząd. – Nie mamy pełnych informacji na temat tej instalacji. Mówiono nam, że jest nowsza, tymczasem okazuje się, że jest zmodernizowana, a niektóre elementy mają prawie 40 lat. Nie przedstawiono także porównania tego projektu z jakimkolwiek innym. Nie dostaliśmy pełnej dokumentacji – wylicza członek rady nadzorczej Ferrum.
Obie firmy łączy już ramowa umowa o współpracy. Ferrum informowało o niej w listopadzie ubiegłego roku.
Najwięksi akcjonariusze Ferrum to Sławomir Bajor (z BSK Return SA, Anguilla Investment Sp. z o.o.), który ma 28,44 proc. akcji, Arcelor Mittal Poland – 23,41 proc., i PKO BP – 22,14 proc.