PAA poinformowała, że ukraiński urząd dozoru jądrowego (SNRIU) poinformował Państwową Agencję Atomistyki o wystąpieniu tego zdarzenia. W związku z uszkodzeniem wspomnianych linii nie istnieje żadne zagrożenie radiologiczne dla Polski.

"Zaporoska elektrownia jądrowa jest zabezpieczona na wypadek nawet całkowitego odcięcia od zewnętrznych źródeł zasilania. Systemy bezpieczeństwa elektrowni są w stanie zagwarantować bezpieczne wyłączenie bloku jądrowego i przejście reaktora w stan podkrytyczny, a elektrownia dysponuje również rezerwowymi systemami zasilania, które gwarantują bezpieczne odbieranie ciepła ze stosowanego w niej paliwa jądrowego" - podała PAA w czwartek.

Reklama

Do ostrzelania linii przesyłowej wysokiego doszło w środę. "W wyniku ostrzału wroga uszkodzona została linia przesyłowa wysokiego napięcia (...), przez którą płynie energia elektryczna z Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. Tym samym sprawna pozostaje tylko jedna z czterech linii wysokiego napięcia. W konsekwencji moce dwóch czynnych bloków elektrowni zostały zmniejszone" - poinformował Enerhoatom na Telegramie. Ukraińska firma dodała też, że "naprawa linii jest niemożliwa, ponieważ w strefie, w której doszło do uszkodzenia, prowadzone są działania wojenne".

We wtorek szef Enerhoatomu Petro Kotin informował, że na terenie Zaporoskiej Elektrowni Atomowej na południu Ukrainy znajduje się 500-900 Rosjan. Poinformował, że elektrownią "wciąż kieruje ukraiński personel", ale pracownicy "muszą uzgadniać wszystkie swoje działania z rosyjskimi wojskowymi".

Według agencji Ukrinform, rosyjskie wojska zajęły zaporoską elektrownię nocą z 3 na 4 marca. Obiekt szturmowała kolumna składająca się z ok. 100 jednostek sprzętu wojskowego. Podczas ataku zginęło trzech funkcjonariuszy ukraińskiej Gwardii Narodowej, a dwóch zostało rannych.

Zaporoska Elektrownia Jądrowa w Enerhodarze powstawała w latach 1980–1986, jest nawiększą elektrownią jądrową w Europie - pracuje w niej sześć reaktorów, każdy o mocy 950 MW.(PAP)

aop/ drag/