Rządowy Program Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ) oparty jest na dużych reaktorach, a spółki, w tym także spółki Skarbu Państwa, mogą inwestować w małe reaktory. W związku z ich planami dotyczącymi małego atomu nie będzie potrzebna zmiana w rządowym programie, bo jedno z drugim nie ma „nic wspólnego” – wynika z wypowiedzi dla DGP pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotra Naimskiego, który ma też nadzorować spółkę atomową odpowiedzialną za realizację rządowego programu.
Zapytaliśmy o to w związku z ostatnimi doniesieniami Polityki Insight dotyczącymi tego, że już w czerwcu Orlen może podpisać umowę w sprawie przejęcia połowy udziałów w Synthos Green Energy, spółce należącej do jednego z najbogatszych Polaków – Michała Sołowowa. Od końca 2019 r. Synthos rozmawia z GE Hitachi o pierwszym projekcie małego reaktora w Polsce. Pod koniec ubiegłego roku spółka wraz z Exelon Generation sfinalizowała studium wykonalności reaktora BWRX-300 w naszym kraju.
Reklama
– To jest prywatny biznes, który chce zainwestować w przyszłościowe rozwiązanie dla swojego przemysłu chemicznego i to nijak ma się do programu przyjętego przez rząd, który przewiduje zbudowanie sześciu dużych reaktorów – powiedział DGP Naimski. Dodał, że Orlen to spółka giełdowa, która ma swoją strategię. – Widocznie uznała, że chce również finansować przyszłościowe rozwiązanie, które być może kiedyś będzie korzystne dla budowanej przez Orlen chemii. To działanie przyszłościowe – podsumował.

Reklama
Choć małe reaktory są kojarzone głównie z produkcją ciepła dla przemysłu, w grudniu 2020 r. w rozmowie z DGP szef Synthos Green Rafał Kasprów mówił, że mogłyby w Polsce zastąpić kotły węglowe w elektrowniach i ciepłowniach, stanowiąc alternatywę dla bloków gazowych. Wtedy zapowiedział, że jego spółka chciałaby zostać deweloperem nowej technologii w naszym kraju. Przedstawiciele polskiego rządu, w tym Piotr Naimski, w przeszłości ostrożnie wypowiadali się na temat małych reaktorów, podkreślając, że to jeszcze niedojrzała technologia.
Z kolei według PPEJ w Polsce miałoby stanąć sześć dużych reaktorów o mocy ponad 1000 MW każdy, a pierwszy miałby zostać uruchomiony w 2033 r., choć branża w to powątpiewa, zważywszy, że dostawca ma być wyłoniony nie wcześniej niż w połowie przyszłego roku, bo wtedy swoją ofertę – zgodnie z międzyrządową umową z USA – ma przesłać Westinghouse. Skonstruowaniem oferty dla Polski są też zainteresowani Francuzi (EDF) i Koreańczycy (KHNP). Polska nie ogłosiła jednak jeszcze przetargu. Piotr Naimski w kwietniowym wywiadzie dla DGP mówił, że Warszawa będzie omawiać warunki wyboru technologii z Komisją Europejską.
Dwutorowe rozwijanie atomu w kraju, który ma niewielkie doświadczenie w tej dziedzinie, byłoby dużym wysiłkiem organizacyjnym i finansowym.
Zdaniem Aleksandry Gawlikowskiej-Fyk, która kieruje programem elektroenergetyki w Forum Energii, z najnowszymi doniesieniami na temat planów w zakresie energetyki jądrowej wiąże się więcej pytań niż odpowiedzi. – Rząd z jednej strony deklaruje wciąż, że chce stawiać na duży atom, ale z drugiej brakuje podstawowych informacji na temat tego, jak zamierza te plany zrealizować. Równocześnie pojawia się zupełnie inna, konkurencyjna koncepcja oparta na małych reaktorach. Te plany nie wydają się wobec siebie komplementarne. Dwie ścieżki w praktyce będą ze sobą raczej konkurować, a biorąc pod uwagę dotychczasowe tempo prac nad programem jądrowym, wynik tej rywalizacji nie zapowiada się dla państwa korzystnie – uważa ekspertka.
Jak mówi nam Gawlikowska-Fyk, projekt Synthosu wynika bezpośrednio z wyzwań, z jakimi mierzy się w Polsce energochłonny przemysł, przede wszystkim z rosnących cen prądu, a włączenie się w niego przez Orlen wskazuje na świadomość, że te same wyzwania dotyczyć będą spółek Skarbu Państwa. – Dlatego coraz więcej firm będzie stawiać na rozwój swoich własnych nieemisyjnych źródeł energii. A chociaż będą go wytwarzać przede wszystkim na własne potrzeby, rynek energii jest jeden, z tym samym towarem, a źródła przemysłowe będą sprzedawać swoje nadwyżki do wspólnej sieci – prognozuje ekspertka. – To, że ktoś dostrzegł te trendy i postanowił zainwestować w małe reaktory, nie powinno nas dziwić. Dziwne jest raczej to, że równocześnie nadal upieramy przy wielkoskalowej energetyce jądrowej, mimo że wszystko wskazuje na to, że miks przyszłości będzie opierał się na mniejszych, rozproszonych źródłach – dodaje.
ws. ms