- Ostatnich 10 lat pokazało, że realizowaliśmy znaczące inwestycje dla Polski, między innymi nowy blok węglowy 910 MW w Jaworznie – mówi Małgorzata Wiśniewska, która przejmuje stery w PBG – Rafako po śmierci Jerzego Wiśniewskiego



Po śmierci męża przejmuje pani stery w firmie w branży budowlanej. Na pewno będą opinie, że jako kobieta może sobie pani nie poradzić.
Przez 25 lat ramię w ramię z mężem budowaliśmy coś z niczego. Jestem z tego dumna, on na pewno też. Jestem z wykształcenia inżynierem. Mam za sobą 25 lat pracy w technicznej firmie. 15 lat tworzyłam grupę PBG, będąc w zarządzie. Od 10 lat zasiadam w radach nadzorczych spółek z Grupy PBG. Dziś jestem też prezesem Fundacji Rafako (dawniej PBG), która odpowiada w całej grupie za działania CSR. Takie działania w spółkach nie są powszechnie prowadzone. Uważam, że świetnie sobie radziłam i radzę, zaś od dwóch lat rada nadzorcza oddelegowała mnie do monitorowania restrukturyzacji w Rafako. Mój mąż powtarzał, że serce i kompetencje załogi są ogromne, więc jestem przekonana, że musi się udać.
Reklama
Dotychczas Rafako kojarzyło się w pierwszej kolejności z kotłami, a nie z większym biznesem. Zaczął to zmieniać pani mąż. Czy zdoła pani kontynuować jego projekt?
Rafako to 70 lat, a jego właściciel PBG to 25 lat tradycji. Ostatnich 10 lat pokazało natomiast, że to spółki realizujące znaczące inwestycje dla Polski, między innymi nowy blok węglowy 910 MW w Jaworznie, spalarnię śmieci w Szczecinie czy projekty gazowe, w tym budowę największej w Polsce kopalni ropy i gazu Lubiatów-Międzychód-Grotów i oczywiście terminal gazowy w Świnoujściu. Rozpoczęto też szereg projektów innowacyjnych, szczególnie tych związanych z technologiami wodorowymi. Trudno by było tego nie kontynuować. Jakkolwiek produkcji kotłów się nie wstydzimy, mamy świetny zespół, ale to tylko kilkanaście procent naszych przychodów rocznie, gdyż reszta to kontrakty w formule EPC. Wracamy też do rozbudowy oferty w zakresie modernizacji, remontów i serwisowania kotłów. Spore nadzieje wiążemy tu z naszym udziałem w konkursie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na modernizację polskich bloków energetycznych klasy 200 MW. Liczymy tu na sukces. Reszta to kontrakty z szeroko rozumianej energetyki oraz z obszaru ropy i gazu.

Reklama
Jak wygląda sytuacja na budowie bloku węglowego w Jaworznie, gdzie Rafako jest wykonawcą pod klucz? Są sygnały, że nie wszystko idzie zgodnie z harmonogramem.
Na dziś nie mamy takich sygnałów. Współpraca z zamawiającym, czyli Tauronem, oraz z dostawcą turbiny, czyli Siemensem, układa się poprawnie. Inwestycja za ok. 5,5 mld zł jest na bieżąco monitorowana. 19 września odbędzie się posiedzenie rady nadzorczej spółki celowej i z naszej strony zostanie przedstawiona informacja o woli i realnych możliwościach kontynuacji naszych prac zgodnie z harmonogramem. Mamy sytuację o tyle wyjątkową, że po śmierci mojego męża nieuchronne są zmiany w zarządzie Rafako, ale zostaną one przeprowadzone szybko i w kierunku podniesienia zdolności rozwoju spółki.
Ma już pani plan na prowadzenie dalej grupy?
Cały czas obowiązuje nas strategia przyjęta w ubiegłym roku. Jak wspomniałam, szukamy nowego szefa spółki. To musi być osoba kompetentna, wiarygodna dla środowisk finansowych i branżowych, najlepiej z obszaru szeroko rozumianej energetyki. Oczywiście pani mecenas, przewodnicząca rady nadzorczej, która została oddelegowana do kierowania zarządem, może to robić przez trzy miesiące, ale nowego prezesa chcemy wyłonić szybciej. Chcemy iść w kierunku rozwoju projektów gazowych, ale i odnawialnych źródeł, w tym fotowoltaiki oraz elektromobilności, choć jeszcze niespełna trzy lata temu nasz projekt autobusu elektrycznego wzbudzał u naszych rozmówców pobłażliwy uśmiech. A dziś jesteśmy na etapie jego homologacji i podpisaliśmy listy intencyjne, m.in. z Jaworznem i Raciborzem, gdzie będzie jeździł na początku. Naszym partnerem w tym przedsięwzięciu jest Agencja Rozwoju Przemysłu. To pokazuje, że jest wiara w to, co robimy. Mamy nadzieję, że nasz autobus będzie też jeździł za granicą, i podjęliśmy już kroki w tym kierunku.
Jaka jest planowana produkcja?
Na razie przygotowujemy prototypy w wersji podmiejskiej, miejskiej i szkolnej, które pojadą do tych miast, gdzie mamy podpisane listy intencyjne. Następnie, po wyprodukowaniu pojazdów serii próbnej w liczbie 5 sztuk, począwszy od początku drugiego kwartału przyszłego roku, planujemy produkować już kilkadziesiąt sztuk rocznie.
Strategia obejmuje też rynki zagraniczne. Co z tymi projektami?
Skupiamy się przede wszystkim na rynku krajowym, ale biorąc pod uwagę naszą wytwórnię kotłów, pozyskujemy takie zlecenia, jak na przykład elektrownia w Indonezji, ale też startujemy w przetargach na gazociągi, m.in. na Litwie. W Wilnie, obok Budimeksu, realizujemy już jeden projekt. Stworzyliśmy w ramach grupy nowe struktury, które cały czas szukają nowych rynków i kontraktów. To m.in. rynki azjatyckie. Nasze produkty są tam bardzo wysoko oceniane i pożądane. Od kiedy w naszym akcjonariacie pojawił się Polski Fundusz Rozwoju, czujemy wsparcie od państwowych instytucji pomagających nam finansować kontrakty zagraniczne i staramy się to wykorzystywać do maksimum. Dzięki temu możemy zbudować kopalnię gazu, elektrownię czy stadion.
Czy bierze pani pod uwagę sprzedaż Rafako?
Nie. Całą sobą, przy zdecydowanym wsparciu całej naszej rodziny, realizuję pomysł na to, by spółka rosła w siłę. Podobnie jak nasz partner, czyli państwo polskie, które nam zaufało. Wszystko powinno się tak poukładać, by polska firma z tradycjami nadal była polska. Tu liczę na zrozumienie i wsparcie naszych głównych partnerów finansowych i branżowych. Rozpoczęłam już rozmowy z nimi, gdzie przedstawiam swoje plany i zamierzenia oraz zapoznaję się z ich stanowiskiem w kwestii dalszej partnerskiej współpracy. Stanowisko naszych partnerów traktuję z szacunkiem i powagą. Zamierzam tego typu rozmowy i konsultacje uczynić trwałą dobrą praktyką w kierowaniu przeze mnie Rafako.
Wrócę do energetyki. Jaworzno to jeden z ostatnich dużych bloków węglowych budowanych w Polsce, ale jeszcze w planie jest 1000 MW w Ostrołęce. Tam też w konsorcjum z Polimeksem startowaliście w przetargu, proponując ponad 9 mld zł. Wygrało GE z 6 mld zł. Przestrzeliliście? Czy ten projekt po prostu będzie droższy?
To już nie jest nasz problem. Wiele się nauczyliśmy, przygotowując te dokumenty. Jestem przekonana, że nasza oferta była najlepiej wyceniona, a nasz zakres prac był najlepiej dopasowany do wyzwań, jakie stoją przed projektem. Jednak to zamawiający decyduje. Czasem jakość nie idzie w parze z niską ceną i pojawia się problem. My znamy swoją wartość. Co los przyniesie? Możemy się tylko przyglądać. Na razie inwestycji możemy już tylko kibicować.
Teraz celem będzie rozbudowa gazoportu w Świnoujściu?
Jesteśmy już po prekwalifikacjach przy współpracy z hiszpańską firmą, jesteśmy zresztą jedynym polskim podmiotem, który w konsorcjum został w grze. Ci, którzy budowali terminal, zostali z nami, tak więc mamy cały czas know-how, po drugiej stronie są eksperci znający rynek zbiorników jak własną kieszeń, więc jesteśmy gotowi złożyć naprawdę dobrą ofertę. Technologicznie szykuje się tu naprawdę dobry zespół. Tak jest w tym projekcie i tak jest w całym Rafako.