statystyki

Baca-Pogorzelska: Gasząc jeden pożar, łatwo można wzniecić drugi [OPINIA]

autor: Karolina Baca-Pogorzelska20.08.2019, 07:33; Aktualizacja: 20.08.2019, 08:51
Karolina Baca-Pogorzelska

Karolina Baca-Pogorzelskaźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Spróbowałam policzyć, jak bardzo trzeba będzie trzymać się za portfel w przyszłym roku przez prąd. Nie mam dobrych wiadomości. Bardzo. Gdyby jednak tegoroczne podwyżki wynikające z wyższych cen węgla i CO2 nie były sztucznie regulowane, w przyszłym roku musielibyśmy połknąć tylko jedną żabę, a nie dwie. I nie chodzi mi wcale o rachunki za energię elektryczną 15 mln gospodarstw domowych, które i tak zgodnie z prawem są sterowane (na razie, bo i na uwolnienie tego segmentu niebawem przyjdzie czas) przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.

I o ile na pewno na ten rok nie dałby on zgody na skokowy szok (nie musiał, bo ceny zamroziła ustawa prądowa z 28 grudnia 2018 r.), o tyle w przyszłym roku będzie musiał uwzględnić uzasadnione koszty energetyki także w taryfie G dla odbiorców indywidualnych. Osobną sprawą jest taryfa dystrybucyjna (ile osób wie, że w tym roku jest wyższa niż w ubiegłym?), osobną taryfa za prąd. A wytwarzanie energii elektrycznej będzie coraz droższe. Bazowa cena węgla w portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) spadła właśnie poniżej 60 dol. za tonę. To spadek o ok. 37 proc. w skali roku. Ale prawa do emisji dwutlenku węgla zdrożały w ciągu roku o ponad 43,3 proc. – wczoraj kosztowały nieco ponad 26 euro za tonę (niedawno cena zbliżała się do 30 euro). Uprawnienia będą coraz droższe, dlatego że będzie ich coraz mniej oraz dlatego że Komisja Europejska wyznaczyła sobie cel dekarbonizacji UE do 2050 r. Biorąc więc pod uwagę czynniki zewnętrzne, prąd w 2020 r. po prostu musi być droższy. Kropka.

O ile, to już inna sprawa. Nie wierzę, żeby prezes URE zdecydował się wyrazić zgodę na podwyżki cen energii elektrycznej w taryfie G większe niż 15–20 proc. Sam prąd w rachunku ma jednak ok. 40 proc. udziału. Przy założeniu, że gospodarstwo domowe zużywa średnio rocznie 2200 kWh, a cena kWh to ok. 0,55 zł, to roczny rachunek wynosi ok. 1200 zł, co miesięcznie daje ok. 100 zł. W takiej sytuacji droższy prąd da nam 8 zł miesięcznie więcej.

Na pewno w górę pójdzie taryfa dystrybucyjna – nie czarujmy się, bez tego modernizacja sieci energetycznych, których znakomita większość w naszym kraju ma więcej niż 30–40 lat, nie będzie możliwa. Ta podwyżka może dać kolejne 5–7 zł więcej.


Pozostało jeszcze 52% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie