1,6 mld zł zysku w II kw. to o 170 mln zł mniej niż rok temu, ale i tak wynik jest zdecydowanie lepszy od oczekiwań rynkowych.
DGP
Spadek zysku netto inwestorom nie przeszkadza, ponieważ wynik sprzed roku był zawyżony o 400 mln zł przez wydarzenia jednorazowe, takie jak odszkodowanie za awarię z 2015 r. w należącym do Orlenu czeskim Unipetrolu. Gdyby nie liczyć tej sumy, porównanie obecnych wyników z tymi sprzed roku wyglądałoby zdecydowanie korzystniej. Inwestorzy giełdowi przyjęli wyniki z entuzjazmem. Akcje po ich publikacji drożały nawet o 8 proc.
Orlen zarabia na trzy różne sposoby: po pierwsze, ma rafinerie i zakłady chemiczne, w których przerabia ropę i sprzedaje hurtowo produkty tego przerobu. Po drugie, ma sieć stacji benzynowych, na których prowadzi działalność detaliczną. Po trzecie, rozwija upstream, czyli samodzielne poszukiwania i wydobycie ropy naftowej, który jednak wciąż w skali spółki jest działalnością marginalną. W ostatnich latach w wynikach Orlenu widać było, że zyski z rafinerii powoli maleją, ale za to bardzo dynamicznie rośnie biznes detaliczny.
W tym roku część detaliczna nadal wygląda bardzo dobrze, chociaż jak dotąd nie bije rekordów, tak jak w 2018 r. W II kwartale stacje benzynowe przyniosły 700 mln zł zysku operacyjnego – o 25 proc. więcej niż rok temu. Licząc w tonach udało się sprzedać o 4 proc. więcej paliw. Ale największy wpływ na zwiększenie zysku w detalu miał wzrost marży paliwowej, którą udało się osiągnąć przy nieco wyższych niż rok temu cenach. Orlen wciąż na paliwach zarabia zdecydowanie więcej niż na sprzedaży produktów pozapaliwowych w sklepach na stacjach, ale ten rodzaj sprzedaży także zwiększył zyski koncernu: o ponad 30 mln zł. Sieć sklepów Stop Cafe i O!Shop zwiększyła się w ciągu ostatnich 12 miesięcy o 162 nowe lokalizacje.
Jednak najbardziej interesująca w wynikach za II kwartał jest zdecydowana poprawa wyników w segmencie rafineryjnym. Najpopularniejszy w branży miernik efektywności, czyli tak zwany zysk EBITDA LIFO (zysk nieuwzględniający podatku dochodowego, kosztów finansowych, amortyzacji i zmian w wycenie zapasów ropy) sięgnął 2 mld zł, co jest najlepszym osiągnięciem od III kwartału 2017 r. i jednocześnie o 26 proc. lepszym od ubiegłorocznego.
Orlen tłumaczy, że to efekt m.in. lepszych marż rafineryjnych i petrochemicznych oraz spadku cen gazu, który umożliwił wzrost zysku w energetyce aż o 200 mln zł. Mało kto wie, że Orlen jest właścicielem największej w Polsce elektrociepłowni przemysłowej, która obsługuje całą płocką rafinerię i miasto Płock. Pomógł też generalny wzrost wolumenu sprzedaży – o 2 proc. rok do roku, a także korzystna zmiana struktury sprzedaży: benzyny, na której marża rafineryjna jest najwyższa, udało się sprzedać aż o 11 proc. więcej niż rok temu, podczas gdy sprzedaż wielu produktów niskomarżowych w ogóle nie rosła albo wręcz spadała.
Pomimo awarii rurociągu „Przyjaźń” Orlen w II kwartale zwiększył przerób ropy z 7,5 do 8,3 mln ton, a to, że w większym stopniu przerabiano ropę niskosiarkową od dostawców innych niż rosyjscy, wpłynęło nawet na wzrost efektywności. Uzysk paliw z ropy wzrósł z 79 do 87 proc.
Zbigniew Leszczyński, członek zarządu Orlenu ds. rozwoju, powiedział w trakcie konferencji prasowej, że koncern już wysłał do partnerów handlowych swoje oczekiwania dotyczące roszczeń finansowych związanych z zakłóceniami dostaw ropy. Wiesław Protasewicz, członek zarządu ds. finansowych, dodał, że pod koniec sierpnia rozpoczną się w Płocku sezonowe postoje remontowe. Wtedy przy okazji eksperci oszacują, czy w instalacjach rafineryjnych powstały jakieś uszkodzenia, za które należą się odszkodowania. Jeśli tak, to spółka przygotuje kolejne roszczenia z tym związane. Władze Orlenu nie podają do wiadomości ich wysokości.
Zadłużenie Orlenu na koniec czerwca wynosiło 8,7 mld zł. Spółka jednocześnie miała na swoich kontach 6,2 mld zł gotówki. Jej wartość księgowa wynosiła 36,6 mld zł, a bieżąca wycena rynkowa na giełdzie to 42,4 mld zł.