W piątek i środę przedstawiciele rządu mają tłumaczyć się Komisji Europejskiej z ustawy, która ma zostać znowelizowana w przyszłym tygodniu.
Projektu nowelizacji „ustawy prądowej” z 28 grudnia oraz rozporządzeń do niej próżno szukać, ale według naszych informacji prace nad dokumentami nabrały tempa. Choć w harmonogramie posiedzenia Sejmu 20–22 lutego nie ma na razie słowa o ich procedowaniu, to według naszych rozmówców właśnie wtedy ma się odbyć zarówno posiedzenie komisji skarbu i energii, jak i głosowanie zmian.
Ceny prądu w taryfie dla gospodarstw domowych / DGP
Reklama
Wcześniej, bo już jutro, odbędą się w Brukseli rozmowy na technicznym poziomie w dyrekcji generalnej ds. energii Komisji Europejskiej. Z kolei w przyszłym tygodniu – prawdopodobnie w środę – na wyższym szczeblu w dyrekcji generalnej ds. konkurencji. UE bowiem zażądała od Polski zmian w ustawie, wskazując na jej niekompatybilność z prawem wspólnotowym, co potwierdził pod koniec stycznia minister energii Krzysztof Tchórzewski.

Reklama
Pytań z Brukseli jest coraz więcej. Dyrekcja ds. energetyki interesuje się przede wszystkim – co ujawniliśmy jako pierwsi 14 stycznia – niezależnością naszego regulatora, czyli Urzędu Regulacji Energetyki, którego zadaniem jest kształtowanie taryf w tej części rynku energii, która nie została jeszcze uwolniona. Z kolei dyrekcji ds. konkurencji według naszych rozmówców z Brukseli chodzi o 4 mld zł rekompensat dla spółek obrotu (pieniądze mają pochodzić ze sprzedaży nadwyżki praw do emisji CO2). – Pytanie, czy dostęp do nich będzie równy dla wszystkich podmiotów na rynku – słyszymy. O wątpliwościach w tej kwestii małych sprzedawców pisaliśmy dwa tygodnie temu. – Nie mamy nadziei na rekompensaty, bo system będzie korzystny dla dużych graczy, a pieniędzy i tak zabraknie – mówił nam przedstawiciel firmy Green Lights.
Według naszych informatorów krokiem wstecz może być wykreślenie z ustawy w art. 5 zapisu o zamrożeniu taryf dystrybucyjnych na poziomie z 31 grudnia 2018 r. Po pierwsze ich wysokość powinien określać prezes URE, a nie legislator, po drugie zaś takie sformułowanie powoduje, że spółki dystrybucyjne nie będą miały pieniędzy na modernizację i rozwój sieci energetycznych, na co w najbliższych latach potrzeba według wyliczeń resortu energii ponad 40 mld zł. Nieoficjalnie słyszymy, że mogą zostać podniesione tak, by do dystrybucji trafiło ok. 4 mld zł – o tyle bowiem w sumie obniżona została akcyza na prąd i opłata przejściowa, a to wątpliwości UE nie budzi.
A co z cenami energii zamrożonymi ustawą na poziomie z połowy czerwca 2018 r.?
– Polska strona tłumaczy, że to na rok, że to efekt spekulacji, ale te tłumaczenia nie są wystarczające – twierdzą nasi rozmówcy w Belgii.
Resort energii od 2 stycznia nie odpowiedział na nasze pytania dotyczące wątpliwości wokół ustawy oraz o to, kiedy zobaczymy projekt rozporządzenia do niej.
Co to oznacza dla gospodarstw domowych? Energetycy uspokajają, że nic. – Dla gospodarstw domowych zachowaliśmy ceny energii z poprzedniego roku. Obniżyliśmy opłatę przejściową oraz wprowadziliśmy zmiany dotyczące akcyzy. Docelowo zakładamy, że kształt regulacji prawnych do ustawy z 28 grudnia będzie neutralny dla kondycji grupy – mówi Kamil Kamiński, wiceprezes Tauronu.
Spółka poinformowała, iż w związku z trudną sytuacją rynkową i końcowym etapem realizacji kluczowych projektów inwestycyjnych (chodzi o planowane na IV kw. tego roku uruchomienie nowego bloku węglowego 910 MW w elektrowni w Jaworznie) przewiduje w 2019 r. ograniczenie wydatków o 1,4 mld zł wobec potrzeb zgłoszonych przez zarządy spółek zależnych w całej grupie.