Tylko Energa nie osiągnęła historycznych minimów na GPW. Od debiutów cztery koncerny reprezentujące ten sektor zaliczyły spadki o 50–65 proc.
WIG Energia, który istnieje od 4 stycznia 2010 r., stracił od tamtego czasu 48,45 proc., podczas gdy liczony od 28 grudnia 2012 r. WIG 30, w skład którego wchodzą wszystkie cztery kontrolowane przez Skarb Państwa koncerny energetyczne, od początku istnienia zyskał 0,69 proc. – Notowane na GPW spółki energetyczne są na historycznych minimach. Dzisiaj wycena prawie wszystkich firm tej branży znajdują się poniżej wartości nominalnej, co odbiera im możliwość emisji akcji – mówi DGP Paweł Biedrzycki, inwestor indywidualny i redaktor naczelny portalu StrefaInwestora.pl. – Tradycyjnie kojarzonego z dywidendami sektora energetycznego nie stać już na dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami. Wydaje się, że jedynym ratunkiem dla sektora jest drastyczna podwyżka cen prądu w Polsce – dodaje.
W DGP pisaliśmy ostatnio, że resort energii chce, by podległe mu koncerny energetyczne nie podnosiły taryf dla odbiorców indywidualnych w 2019 r., na czym według naszych obliczeń straciłyby do 3 mld zł przychodów. Ale to może się odbić na taryfach dla firm, gdzie ceny prądu nie są regulowane. Na podstawie ubiegłorocznych sprawozdań finansowych przedsiębiorstw eksperci Ayming Polska przygotowali symulację przedstawiającą potencjalny wpływ znacznego wzrostu ceny energii elektrycznej na zysk w różnych branżach. Największe straty mogą ponieść przemysłowe przedsiębiorstwa energochłonne. W spółkach przemysłu metalurgicznego spadek zysku może wynieść 8,86 proc., a w przypadku przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją szkła 17,12 proc.
Reklama
Jak na giełdzie radzą sobie cztery największe koncerny energetyczne kontrolowane przez Skarb Państwa / Dziennik Gazeta Prawna

Reklama
Analitycy pytani o ocenę bieżących wydarzeń w branży z punktu widzenia finansowego odmawiają oficjalnych odpowiedzi. – Czy odwołanie kolejnego prezesa ma jakieś znaczenie? – Nie. I tak to nie on, tylko rząd podejmuje decyzje. – Jakie znaczenie ma ujemna wartość projektu? – Dobrze wiemy, że żadne – odpowiada jeden z nich. Chodzi o projekt budowy Ostrołęki C – bloku węglowego o mocy 1000 MW, o którego problemach z finansowaniem pisaliśmy w czwartek. Po ogłoszeniu, że Enea i Energa dorzucą po 1 mld zł, a kolejny 1 mld zł da TFI Energia zarządzany przez PGE (ale nie z jej środków), inwestorzy powiedzieli dość. Oberwało się też Tauronowi, który w zrzutce udziału nie bierze, ale, jak ustaliliśmy, ma za ok. 40 mln zł kupić Katowicki Węgiel od likwidowanego Katowickiego Holdingu Węglowego. Po co Tauronowi firma handlująca węglem? Na to pytanie spółka nie potrafi nam odpowiedzieć od kilku tygodni.
Są obiektywne powody spadku kursu spółek energetycznych. Po pierwsze, drogi węgiel, z którego produkujemy ponad 80 proc. prądu w Polsce. Po drugie, wzrosty praw do emisji CO2 – o 350 proc. w ciągu dwóch lat. Dla porównania czeski Cez od debiutu 12 lat temu na GPW stracił ponad 23 proc., ale w ciągu ostatniego roku pozwolił zarobić 37,51 proc., choć zmaga się z podobnymi problemami co polskie koncerny, a do tego prowadzi projekt atomowy.
Dlatego eksperci wskazują, że solą w oku polskich firm jest polityka. Brak dywidendy zniechęca mniejszych inwestorów, podobnie jak spadające zyski. Dodatkowo widzą, że akwizycje nie zawsze mają podłoże ekonomiczne, tylko polityczne – chodzi np. o przejęcie aktywów Engie i EDF odpowiednio przez Eneę i PGE czy trwające wezwanie PGE na Polenergię (na przejęcie jest już zgoda UOKiK). Zapowiedzi ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, który chciałby, by środki z pracowniczych programów emerytalnych w spółkach energetycznych zostały ulokowane w TFI Energia, zostały przyjęte chłodno.
Negatywny odbiór sektora wśród inwestorów pogłębia informacyjny chaos. Coraz bardziej widoczne jest, że inna narracja jest kierowana do krajowej opinii publicznej, a inna do brukselskich urzędników. Ta pierwsza ma utwierdzać w przekonaniu górników, że węgiel wciąż będzie podstawą naszej gospodarki. Ta druga uwzględnia wyzwania nowych unijnych przepisów i konieczność ograniczania emisji CO2. W Polsce chodzi głównie o to, by nie wywołać społecznych protestów przed wyborczym maratonem – zbliżamy się do samorządowych, w 2019 r. będą kolejne do PE i Sejmu, a w 2020 r. prezydenckie. Ale Solidarność, dotychczas wspierająca rząd, nie czuje się uspokojona zapewnieniami rządu. Związkowcy zorganizują 5 października pikiety przed PGE, zarzucając władzom brak dialogu społecznego, choć większość sporów zbiorowych w spółkach grupy została rozwiązana.
Ministerstwo Energii chciałoby uspokoić sytuację. Trwają prace nad założeniami do strategii energetycznej. Mogłyby zostać opublikowane w najbliższych tygodniach. Mówi się, że opracowanie będzie mieć charakter analityczny, poparty danymi liczbowymi. Czy możliwe jest, że zostanie wytyczona jednoznaczna ścieżka rozwoju? – Prawdopodobnie kolejny raz nie. Raczej znów dostaniemy do przejrzenia kilka scenariuszy – uważają nasi rozmówcy.