Tak zapewniał kiedyś pluszowy miś w reklamie płynu do zmiękczania tkanin. Elektryzowanie się to jednak poważny problem - zwłaszcza w energetyce.
Wie to każdy kierowca: olej silnikowy należy wymieniać. Wie to również każdy amator frytek: na tej samej partii tłuszczu nie da rady usmażyć kilkunastu porcji, aby każda miała doskonały smak. Ale jakość oleju to zagadnienie ważne nie tylko w kuchni czy warsztacie samochodowym, lecz także w energetyce. Oleje mineralne stosuje się do izolowania i chłodzenia transformatorów, urządzeń sprowadzających napięcie do poziomu, jaki znamy z domowych gniazdek.
Kiedy olej należy wymienić? W samochodzie sprawa jest prosta, bo instrukcji w tym zakresie dostarczają producenci. W kuchni robi się to na wyczucie. W energetyce jest trudniej, bo w stacji transformatorowej znajduje się od kilku do kilkunastu ton oleju, więc oprócz kosztu w grę wchodzi też czas. Nie można tak po prostu przyjść i przepompować całej objętości, bo to oznacza przerwę w dostawie energii elektrycznej. Z tego względu oleje używane w transformatorach bada się pod kątem tego, czy wciąż nadają się do pełnienia swojej funkcji, czy też wymagają regeneracji albo wymiany. Konstruktorem jednego z takich urządzeń jest prof. Maciej Zdanowski z Politechniki Opolskiej.