Jastrzębska Spółka Węglowa straciła wczoraj dwóch członków zarządu. Nie wiadomo, co z planowaną emisją akcji.
Potwierdziły się poniedziałkowe informacje DGP. Tomasz Gawlik został odwołany z funkcji prezesa zarządu największego w Unii Europejskiej producenta węgla koksowego – Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Jego zastępca, Józef Pawlinów, złożył rezygnację, a do kierowania spółką na trzy miesiące został oddelegowany Daniel Ozon – przewodniczący rady nadzorczej JSW.
Reklama
Oficjalnie powodów dymisji Gawlika nie podano. Nieoficjalnie mówi się, że chodziło m.in. o konflikt w zarządzie Jastrzębskiej, gdzie od wielu tygodni głosowania miały wynik 1 do 4, czyli prezes kontra jego zastępcy. Gawlik z grupą JSW związany jest od kilkunastu lat, na czele zarządu stanął w ubiegłym roku.

Reklama
Konflikt we władzach spółki odsunął na dalszy plan inny ważny dla firmy temat – emisję akcji zaplanowaną na ten rok. Jak ustaliliśmy jednak, wartość nowych akcji, o której była mowa we wstępnych planach – czyli 500 mln zł – może mocno wzrosnąć, nawet trzykrotnie. Na razie o sprawie głośno się w spółce nie mówi. I nie będzie, przynajmniej do końca marca. Po pierwsze dlatego, że JSW ma pokazać całkiem dobre wyniki za czwarty kwartał ubiegłego roku. To zasługa cen węgla koksowego oraz koksu, które na świecie wystrzeliły wtedy w górę i pod koniec ubiegłego roku surowiec osiągał nawet 300 dol. za tonę. Po drugie, firma musi zamknąć sprawę kopalni Krupiński, która do końca miesiąca ma zostać przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, gdzie będzie likwidowana. Według naszych rozmówców jednoczesne prowadzenie procesu zamknięcia kopalni, czemu sprzeciwiają się górnicy i samorządowcy, oraz sprawy emisji akcji byłoby zbyt skomplikowane.
Przy okazji rozważanej emisji akcji JSW musi się liczyć z tym, że padną trudne pytania. Skarb Państwa, który ma dzisiaj ponad 50 proc. akcji Jastrzębskiej i kontroluje tę spółkę, zejdzie poniżej tego pułapu. Sęk w tym, że gdy spółka debiutowała na GPW w lipcu 2011 r., w porozumieniu ze stroną społeczną znalazł się zapis o zachowaniu pakietu ponad 50 proc. w rękach państwowego właściciela.
To, czy do emisji akcji w ogóle dojdzie i ewentualnie kiedy, w dużej mierze zależy od cen surowca. Notowania węgla koksowego znów spadają. W połowie lutego portal mining.com poinformował, że paliwo będące bazą do produkcji stali tylko w ciągu jednego dnia potaniało do niespełna 155 dol. za tonę. A to oznacza poziomy z września 2016 r.
Spadek cen to zła wiadomość dla kopalni Krupiński. Jej obrońcy zapewniają bowiem, że to właśnie węgiel koksowy, który na razie nie jest tam eksploatowany, przyniósłby zyski.
Dzisiaj żony górników z Krupińskiego wybierają się do Warszawy. Chcą przekonać premier Beatę Szydło, że kopalnia w Suszcu mimo dotychczasowych decyzji zarządu JSW i resortu energii ma przyszłość. Panie chcą przekazać premier petycję podczas wtorkowego posiedzenia rządu.
Jastrzębska Spółka Węglowa to jedna z trzech największych śląskich spółek węglowych, w jej grupie oprócz kopalń znajdują się cztery koksownie. JSW po sesji na giełdzie 17 marca zastąpi Eneę w WIG 20 – jej udział po lutowej rewizji w WIG 20 wyniesie 1,82 proc. (dla porównania Tauron ma 1,57 proc., a Energa 1,03 proc.).
Czy do emisji akcji dojdzie, w dużej mierze zależy od cen surowca