Odejście od 50-letniego okresu przechowywania dokumentacji osobowej i płacowej na pewno ułatwi życie przedsiębiorcom, niestety może spowodować katastrofę dla ubezpieczonych. Ich los jest w rękach rządu. Zgodnie z propozycją wicepremiera Mateusza Morawieckiego dokumentacja pracownicza ma być archiwizowana przez 7 lub 10 lat. Po tym terminie zostaną zniszczone nie tylko świadectwa pracy, lecz także akta płacowe potwierdzające wysokość zarobków. W efekcie Polacy mogą mieć problemy z ustaleniem wysokości emerytury.



– Nie można doprowadzić do sytuacji, że firma będzie mogła w majestacie prawa niszczyć dokumentację po 7 latach od zwolnienia pracownika. Wiele osób dowiaduje się, że pracodawca nieprawidłowo wypełnił świadectwo pracy dopiero, gdy zgłosi się po emeryturę do ZUS. Skrócenie okresu przechowywania dokumentów może więc spowodować, że ubezpieczeni zostaną pozbawieni prawa do świadczenia. Co więcej, już dzisiaj pracownicy mają problemy z poprawieniem lub korektą błędów z przeszłości – wylicza zastrzeżenia co do pomysłu Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ.